Chrześcijańska inicjacja – szkic duchowego rozwoju

Jednym z najbardziej typowych i nasiąkniętych duchowymi znaczeniami obrazów, jakimi posługują się biblijni autorzy, jest walka dwóch braci, będących symbolami dwóch przeciwstawnych sił w człowieku. Kain i Abel, Ismael z Izaakiem, Ezaw i Jakub, starszy oraz  młodszy brat z przypowieści Jezusa o miłosiernym Ojcu, ale też napięcie pomiędzy Janem Chrzcicielem a Jezusem z Galilei to wciąż ten sam biblijny motyw, który musi stać się impulsem duchowego rozwoju jednostki i wspólnoty, zwanej chrześcijaństwem.

W dwa tysiące lat po Jezusie z Galilei chrześcijaństwo wciąż nie uwolniło swojego metafizycznego potencjału, polegającego na syntezie różnych szkół duchowych, która w sferze ducha może doprowadzić ludzkość do takiego stopnia rozwoju, że cywilizacja rozwinie się w sposób skokowy i osiągnie poziom, wykraczający poza naszą wyobraźnię. Sam Jezus dokonał bowiem genialnej syntezy w sposobie doświadczania i mówienia o Bogu, nauczając, że Królestwo Niebios, czyli Obecność Najwyższej Miłości i Mądrości, jest do odszukania w człowieku a jednocześnie manifestuje się pomiędzy ludźmi. Z Bogiem można zatem spotkać się w świątyni własnego serca poprzez modlitwę ciszy, zwaną medytacją, a także porozmawiać z Nim, wykorzystując modlitwę myśli. Przeobrażająca wszystko Obecność Światłości, wydobywa człowieka z ciemności, powołując go do służby miłości. Dopiero wtedy Królestwo Niebios manifestuje się pomiędzy ludźmi, gdy człowiek, będący humusem (naczyniem glinianym), odkrywa w sobie obecność Najwyższego, którego znamy jako JHWH, czyli zbawiające Ja Jestem.

Szkoda, że chrześcijaństwo wciąż jest bardziej Janowe, aniżeli Jezusowe. Słowa Chrzciciela znad Jordanu, że musi stawać się mniejszym, aby Jezus stawał się większym (J 3,30), może się i wypełniają, jednak stanowczo zbyt wolno. Przynajmniej pod jednym względem wpływ Jana jest ewidentnie zbyt duży.

Prawdą jest, że początkowo Mistrz z Galilei należał do grona uczniów Jana, aczkolwiek wydaje się, że stosunkowo szybko zorientował się, że nowej łaty nie należy przyszywać do starego sukna, a młodego wina wlewać do starych bukłaków (Mk 2,21n) i odstąpił od duchowego prądu chrzcicieli, którzy pozostali rytualistami, nie potrafiąc wyrwać się z duchowego schematu judaizmu czasów pomiędzy pierwszym i drugim testamentem. Zresztą Jan zdawał sobie sprawę z tego, że chrzci jedynie wodą, a więc wypełnia rytuał, któremu co prawda nadał bardzo specyficzny i nowatorski rys, jednak po nim idzie Ten, który będzie chrzcił Duchem Świętym (Mk 1,7n). Jan przeczuwał, że nawet najlepiej realizowany rytuał, oparty w szczerej intencji, nie wystarcza i musi być uzupełniony doświadczeniem duchowym, egzystencjalnym, który człowieka totalnie odmienia, kierując go ku miłości i umożliwiając dotarcie do prawdziwego, a nie pozornego „ja”. Jest nim Boży obraz w człowieku, a nie obraz pozorny, kreowany przez człowieka na obrzeżach osobowości na użytek rodziny, Kościoła, społeczeństwa, autorytetów i władzy.

Chrzest, praktykowany przez Kościoły, jest rytuałem teologicznie i duchowo bardziej zależnym od Jana, aniżeli od Jezusa, który ostrzegł ich: „Nie wiecie, o co prosicie. ….” (Mk 10,38). Chrzest nie może ograniczać się do rytuału wody, ponieważ jego istotnym celem jest dotarcie przez człowieka do prawdy o własnym człowieczeństwie i odkrycie w mocy Ducha Jezusa prawdziwego „Ja Jestem”, które nie jest rozkrzyczaną i narcystyczną monadą, pragnącą oczy wszystkich skierować na samą siebie, ale spokojnym i cichym duchem, który w miłości łączy się z wszystkimi i wszystkim, realizując Boże powołanie.

Tymczasem chrzest wodą jest zewnętrznym obrazem śmierci, która musi wydarzyć się w człowieku, aby mógł samego siebie odnaleźć w Chrystusie, dzięki czemu przestaje tworzyć kolejne, nieprawdziwe obrazy samego siebie, zewnętrzne i formalne, a odnajduje drogę prawdziwego powołania, która jest w nim zapisana jako Boży obraz. Chrzest wodą jest doświadczeniem, które nazywamy śmiercią dla grzechu, jednak w sferze duchowego wzrostu nie wystarcza. Jest dopiero pierwszym stopniem chrześcijańskiej inicjacji.

Nie nauczyliśmy się od Jezusa życia w mocy Jego ducha i nie praktykujemy chrztu ogniem, który nie musi wypełnić się tragiczną śmiercią, jakiej doświadczył Mistrz i Nauczyciel z Galilei, jednak zawsze doprowadza do całkowitego przewartościowania myślenia i przeorganizowania życia. Zrytualizowaliśmy obrzędy inicjacji i dziwimy się, że nie mamy rozmachu, świeżości, zapału, a większość chrześcijan to poczciwi neurotycy, którzy zakopują swój życiowy talent, nie znajdując w sobie odwagi do prawdziwie twórczego życia. Większość z nas nieustannie myśli o śmierci, a tymczasem wszyscy, którzy zamartwiają się swoją śmiercią, powinni umierać z przerażenia, że nigdy nie urodzili się do prawdziwego życia.

O co więc chodzi w drugim stopniu chrześcijańskiego wtajemniczenia, który należałoby nazywać chrztem ogniem, choć równie dobrze chrztem Duchem? Aby zrozumieć trzeba zdać sobie sprawę z kilku oczywistości, którym normalnie nie poświęcamy uwagi. Otóż człowiek ma jakby jeden umysł, chociaż do końca nie jest to prawdą. Ewentualnie byłoby można mówić o jednym umyśle, podzielonym na trzy ośrodki. Pierwszy znajduje się w jelitach, poniżonej przepony, czyli mówiąc inaczej w biodrach, kolejny w sercu, a trzeci w głowie. Wszystkie trzy muszą być z sobą zsynchronizowane. Najniższy ośrodek musi służyć wyższym. Gdy jest autonomiczny, człowiek upada w świat materii, doznać zmysłowych, pożądliwości, czyli w języku Biblii w świat Kaina, który Abla, własnego brata.

Dolna część umysłu, którą niedawno odkryła biomedycyna, nazywając umysłem jelit, odpowiada za materialne życie i przeżycie; to woda, z której wyszliśmy; to nieświadomość; to wreszcie struktura i ociężałość. Pod przeponą żyje osławiony Lewiatan, wąż starodawny, który rządzi podświadomością. On doprowadził Ewę z Adamem do upadku przez zwrócenie uwagi na materialność życia i świata. Ocalenie Noego z wód potopu, przejście z Jezusem (znanym jako Jozue) wartkiego nurtu Jordanu, czy też przepłynięcie łodzią wraz z Jezusem z Galilei przez wzburzone morze świadomości, to wszystko są duchowe figury, zapowiadające chrzest wodą, który jest zwycięstwem na Lewiatanem, władającym sferą podświadomości, i wyjściem z wody, czyli struktury, tworzącej materialny świat. To wyjście z bezwarunkowego oddziaływania grzechu.

Z kolei środkowa część umysłu, której w biblijnej symbolice odpowiada serce, jest ogniem. To sfera ducha i działania, uświadamiania sobie powołania i realizowania zadań. O ile umysł pod przeponą odpowiada za emocje zimne, takie jak smutek, żal, poczucie osamotnienia, rozgoryczenie, żałoba, których siedliskiem w biblijnej narracji są nerki, o tyle środkowy umysł jest sferą emocji ciepłych, takich jak miłość, radość, pokój, które odpowiednio wykorzystywane wznoszą życiową energię człowieka w górę, czyniąc go istotą coraz bardziej duchową, żyjącą według Ducha i wypełniającą wolę Najwyższego.

Chrzest ogniem jest więc budzeniem duchowej energii, która nie jest już wężem, kuszącym w Ogrodzie Życia albo na pustyni, w trakcie wędrówki Izraela z Egiptu do Kanaanu, materialnością i zmysłowością życia, ale wężem oplecionym przez Mojżesza wokół pala, będącym zresztą zapowiedzią Chrystusa, wywyższonego na krzyżu. Dzięki niej człowiek Rozwija się duchowo, prostuje swoją postawę i wznosi ku górze: „A gdy Ja będę wywyższony ponad ziemię, wszystkich do siebie pociągnę. A to powiedział, by zaznaczyć, jaką śmiercią umrze” (J 12,32n).

Chrzest ogniem jest więc pracą z własnym „ego” i jego pożądaniami, którą Jezus z Galilei wykonał podczas czterdziestodniowego pobytu na pustyni. Zresztą nigdy nie jest procesem definitywnie zakończonym, ponieważ człowiek bywa nieustannie kuszony do tego, aby odrzucić powołanie i zaprzeć się samego siebie, z czym Jezus także musiał się wielokrotnie mierzyć. Ostatecznie chrzest ogniem zakończył się dla Niego na Golgocie, gdy śmiercią z miłości zapieczętował swoje powołanie, z czego apostołowie wcześniej nie zdawali sobie sprawy i dlatego prosili o doświadczenie, o znaczeniu i konsekwencjach którego mieli dopiero się przekonać.

Chrzest ogniem jest kolejnym stopniem duchowego rozwoju człowieka. Nie musi wypełniać się skalą krzyża, który jest znakiem Jezusa Chrystusa, ale zawsze oznacza odrzucenie „ego” i skrystalizowanie świadomości na prawdziwym „Ja Jestem” i życiowym powołaniu.

Po nim następuje ostatnia faza duchowego rozwoju, związana z górną częścią umysłu, która jest eterem, czystą świadomością i widzeniem prawdziwego świata, duchowego, Bożego; świata energii i światła, z którego utkane jest wszystko co istnieje, a więc rzeczy widzialne i niewidzialne. Wtedy człowiek zwycięża śmierć. Zasłona, która oddziela materialne od duchowego i przeszłość od przyszłości, rozrywa się. Podczas śmierci Jezusa martwi wyszli z grobów, co jest obrazem zwycięstwa nad śmiercią i zmartwychwstania, którego doświadcza przebudzony człowiek. Odtąd śmierć oznacza początek, a nie koniec.

Tamą, przegrodą pomiędzy materialnym światem Kaina i duchowym światem Abla, jest przepona. Aby energia z dołu ją pokonała i przedostała się przez nią, musi zostać poskromiona, wzmocniona i ukierunkowana ku górze, dlatego Piotr w 1. Liście pisze: „Dlatego przepasawszy biodra waszego umysłu, będąc trzeźwi, miejcie doskonałą nadzieję w przyniesionej wam łasce w objawieniu się Jezusa Chrytsusa” (1 P 1,13). O tym samym czytamy też w Księdze Joba: „Przepasz swoje biodra  jako mocarz, będę cię pytał, a ty mnie pouczysz” (Job 38,3). O co Bogu chodzi? Otóż kryzys Joba i życiowa tragedia, którą musiał przeżyć, miała przyczynę, której był świadom i czemu dał wyraz słowami: „Bo westchnienia są moim pokarmem i jak woda płyną moje skargi. Bo to, czego się bałem, nawiedziło mnie, a to, przed czym drżałem, przyszło na mnie” (Job 3,24n). Do kryzysu Job niestety myślał tylko „biodrami”, czyli dolną częścią umysłu. Wiemy to ponad wszelką wątpliwość, ponieważ sam przyznał się do lęku i drżenia. Jego kryzys miał więc określony i pozytywny cel, którym było budzenie życiowej energii. Skutkiem przepracowania tego doświadczenia Job poznaje Boga naprawdę i otrzymuje ziemskie błogosławieństwo.

Dlatego trzeba pamiętać, że ludzkie biodra muszą być przepasane i świece mają płonąć (zob. Łk 12,35). Jednak warunkiem zapalonej świecy zawsze są przepasane biodra Dolny umysł musi być poddany kontroli i wykorzystywany do krzesania ognia, płonącego w sercu, aby w górnym umyśle świeciło światło.

Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci: gdy byłeś młodszy, sam się przepasywałeś i chodziłeś, dokąd chciałeś, lecz gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a kto inny cię przepasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz” (J 21,18). W ten sposób opisana została walka Kaina z Ablem, o której uczy Jezus: „Ogień przyszedłem rzucić na ziemię i jakżebym pragął, aby już płonął. Chrztem mam być ochrzczony i jakże jestem udręczony aż się to dopełni. Czy myślicie, że przyszedłem, by dać ziemi pokój? Bynajmniej, powiadam wam, raczej rozdwojenie. Odtąd bowiem pięciu w jednym domu będzie poróżnionych; trzej z dwoma, a dwaj z trzema; Będą poróżnieni ojciec z synem, a syn z ojcem, matka z córką, a córka z matką, teściowa ze swą synową a synowa z teściową” (Łk 12,49-53). Pięciu domowników poróżnionych w jednym domu, to pięć dolnych ośrodków energetycznych, znajdujących się pod głową. Dwaj mieszkają pod przeponą i są połączeni z dolnym umysłem, trzej mieszkają  powyżej i są związani z sercem. Takie domostwo bądź królestwo, wewnętrznie skłócone, nie może się ostać (zob. Mk 3,25; Mt 12,25). Człowiek miotający się pomiędzy żywiołem wody i ognia, wychodzący z wody i wkraczający w świat ognia, jednak po jakimś czasie powracający do wody, nie ma szans na duchowy rozwój. Ponieważ jego biodra nie są przepasane i wciąż wpada w sidła grzechu, w ogniu swoich pragnień nie potrafi wytopić prawdziwego „Ja Jestem” i żyje egoistycznymi pożądliwościami, nie realizując życiowego powołania.

O tym samym, chociaż trochę inaczej, pisze ap. Paweł w Liście do Galicjan: „Gdyż ciało pożąda przeciwko Duchowi, a Duch przeciwko ciału, a te są sobie przeciwne, abyście nie czynili tego, co chcecie” (Ga 5,17). Zaś w ewangelii wg Jana znajdziemy słowa: „Wy jesteście z ojca, diabła, i chcecie spełniać pożądania swojego ojca. Od początku był zabójcą  i w prawdzie nie wytrwał, bo prawdy w nim nie ma. Kiedy mówi kłamstwo, od siebie mówi, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa” (J 8,44). Kłamstwo diabła (węża) polega na tym, że pokazuje materialny świat i podpowiada ,że jest jedynym ,prawdziwym światem, którym warto się interesować. Wtedy zapominamy o sowim pochodzeniu, kim jesteśmy, i spadamy w materialny świat zmysłów zamiast dbać o czyste oko w nas, które widzi światło Najwyższego, czyli prawdę w nas i o naszym życiu.

Dlatego sąd polega na tym, że władca tego świata zostanie wyrzucony z naszego życia, a gdy Jezus zostanie w nas wywyższony, wszystkich do siebie pociągnie (J 12,31n). „Wtedy rzekł Jezus: Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że Ja Jestem i że nic nie czynię sam z siebie, lecz tak mówię, jak mnie mój Ojciec nauczył. A Ten, który mnie posłał, jest ze mną; nie zostawi mnie samego, bo Ja od zawsze czynię to, co się jemu podoba” (J 8,28n). Wywyższenie Syna Człowieczego polega na wejściu do wewnętrznej świątyni serca i dotarcie do prawdziwego „Ja Jestem”, przy jednoczesnym opuszczeniu targowiska, na którym królują produkty „ego”, przynoszące śmierć. Wywyższenie Syna Człowieczego jest wejściem w wewnętrzne światło i wyzwalającą prawdę, przy jednoczesnym opuszczeniu iluzji oraz ciemności. Wtedy poznajemy prawdziwe „Ja Jestem”, czyli Bożą prawdę o sobie.

Mistrz z Galilei uczy, że człowiek może przypominać jaskinię zbójców i targowisko, albo świątynię Ojca, miejsce prawdziwej świadomości „Ja Jestem”. Kolejne stopnie chrześcijańskiej inicjacji w życiową mądrość, dzięki której można duchowo się rozwijać, powinny konsekwentnie przeprowadzać każdego przez wodę i ogień, aby mógł wejść do światłości, czyli do Królestwa Niebios.

Chrzest wodą, następnie chrzest ogniem i wreszcie zwycięstwo nad śmiercią, oznaczającą koniec zamiast początku, aby doświadczyć śmierci, która zaczyna a nie kończy, to niezbędne etapy duchowego rozwoju. Dzięki niemu Abel zostaje wzbudzony z martwych i może pojednać się z Kainem, jak Jakub z Ezawem. A mówiąc inaczej Stary Adam ożywa w Nowym Adamie. Przy czym warto zauważyć, że ani Kain, ani Ismael, ani Ezaw, ani Stary Adam nie giną, ponieważ są chronieni znakiem Najwyższego, czyli pieczęcią Ducha Bożego. Muszą doświadczyć transformacji z istot materialnych, żyjących według ciała, w istoty duchowe, żyjące według Ducha.

Jak długo teologia, duszpasterstwo, homiletyka i katechetyka oraz chrześcijańska duchowość będzie ten proces ignorować, skupiając się na pierwszym etapie inicjacyjnego wtajemniczenia w postaci chrztu wodą, tak długo będziemy staczać się w materialną otchłań ziemskiej, kościelnej korporacji, uwięzionej politycznymi i społecznymi mrzonkami, których pierwszym autorem, być może całkiem nieświadomie, był Konstantyn Wielki. Na duchowy wzrost, a co za tym idzie, także na cywilizacyjny rozwój nie mamy co liczyć.

Trzeba być ślepcem, żeby tego nie widzieć, i być dzieckiem ojca kłamstwa, żeby zaprzeczać naszej niewierności Mistrzowi z Galilei.

Powinniśmy rozwijać duchowość trzech stopni inicjacji, abyśmy mogli duchowo wzrastać. Inaczej nie przepłyniemy łodzią na drugi brzeg istnienia, aby dotrzeć do Betsaidy, czyli Domu Rybaka, który sieciami myśli przeczesuje podświadomość i staje się panem własnej świadomości. To jest teologiczny, duszpasterski i pedagogiczny projekt, który trzeba realizować, ponieważ takie chrześcijaństwo, jakie znamy i współtworzymy, wywyższonemu Chrystusowi dłużej potrzebne nie będzie. Jedno tchnienie Ducha wystarczy, żeby świeca została zgaszona raz na zawsze. Tym bardziej, że ów motyw wcale nie jest nowy, ale od prawieków znany jest mądrym ludziom i funkcjonuje na różnych poziomach religijnego, mentalnego i edukacyjnego rozwoju.

Poniżej podaję jego trzy wariacje: Czytaj dalej Chrześcijańska inicjacja – szkic duchowego rozwoju

Akademia Świadomego Życia – ciekawe propozycje dla wszystkich

Akademia Świadomego Życia

                             Miłość   Jaźń   Uważność

 

proponuje:

   1. Biegnąca z wilkami

Terapeutyczne sesje dla Pań, które chcą lepiej zrozumieć siebie i życie, zwłaszcza w doświadczeniu pustki, zawodowego wypalenia, samotności, niepowodzenia i zawiedzionej miłości. Spotkania polegają na wspólnym czytaniu książki Clarissy Pinkoli Estes, zatytułowanej: „Biegnąca z wilkami. Archetyp Dzikiej Kobiety w mitach i legendach”. Autorka pisze nie tylko jako zawodowy psycholog, ale pisarka, mająca świetne wyczucie literackie oraz wiedzę, w jaki sposób interpretować te teksty i jakie mają znaczenie dla współczesnych kobiet.

   2. Bądź pasterzem, a staniesz się magiem (mędrcem, widzącym)

Terapeutyczne sesje dla Panów, którzy dali się uwięzić przez intelekt, dlatego nie rozumieją swoich kobiet, nie cieszy ich seks, popełniają błędy w relacjach z dziećmi i czują, że życie płata im figle.

   3. Jezus terapeutą rodziny

Demon nie jest złym duchem, ale duchem zła. Demon nie pojawia się bez przyczyny, ale bierze się z kłamstwa, w które wierzą rodzice, dzieci, dalsza rodzina, wychowawcy. Hołdując złym nawykom, postępując według starych wzorców wychowawczych, powtarzając od pokoleń te same rodzinne skrypty, uzależniając dzieci od swoich oczekiwań, sami tworzymy demona, który degraduje relacje, wspólnoty, osoby.

   4. Ja Jestem – proklamacja człowieczeństwa

Gdy wiesz kim jesteś, stajesz się wolny. Twoja egzystencja nie zależy już od niczego. Doświadczasz zbawienia, czyli tego, że Bóg rozwiązuje Twoje życiowe problemy. Jesteś świątynią Boga. W miejscu najświętszym, w środku serca, czeka na Ciebie, żebyś odkrył w Nim swoją istotę. Odtąd, gdy będziesz wypowiadał słowo: „Ja Jestem”, będzie poszerzała się Twa świadomość, a w ślad za nią przestrzeń Twej aktywności, egzystencji, szczęścia i spełnienia.

   5. Anioł Stróż – aby twoje dziecko rozwinęło swój potencjał

Dla wychowawców, nauczycieli i młodych rodziców, którzy zastanawiają się, jak wychowywać swoje dzieci…..

   6. Szkoła emocji

Pamiętaj, że nie ma złych emocji, są tylko złe reakcje, które biorą się ze stereotypowych ocen, że coś jest dobre, a coś złe. Wystarczy zmienić myślenie, a zmienia się emocjonalne zdrowie człowieka. Z biegiem czasu pojawia się cudowny świat emocjonalnej wolności. Kto jest świadomy swoich emocji i potrafi ją przeżywać tak, aby nie stać się czystą emocją, ani jej nie poddać represji i w konsekwencji nie zamrozić w postaci złej energii, staje się odporny na próby warunkowania oraz wpływania na decyzje. Emocje są po to, aby twoje życie było w ciągłym ruchu.

   7. Szkoła szczęścia

Wszyscy pragną być szczęśliwi, ale tylko nieliczni docierają na górę błogosławieństw, na której odkrywają prawdziwą istotę szczęścia. Jeśli szczęście uzależniasz od czegoś, co jest przedmiotem Twego pożądania, albo wyobrażasz sobie, że Twój pomysł na życie jest dla Ciebie na pewno najlepszy, każdego dnia staczasz się głębiej w przepaść nieszczęścia. Góra błogosławieństw, nie sprawiałaby wrażenia tak pięknej i dobrej, gdyby nie była otoczona dolinami przekleństwa. Zauważ tylko jedno: ta góra jest w Tobie. Odkąd ją znajdziesz i na nią wejdziesz, również w dolinie odnajdziesz inspirację do życia i poczujesz orzeźwiające dary Ojca.

   8. Żyj odważnie- rozpraw się ze swoimi lękami

Przyczyną nieszczęśliwego życia są: lęk, nieumiejętność wybaczania, poczucie winy i kompleks niższości. Zapraszam na wykłady, medytacje i rozmowy, które pomogą spojrzeć inaczej na życie, relacje i uczucia.

   9. U źródeł zdrowia

Nie jesteśmy materią, ale ucieleśnioną duszą, której problemy, jeśli się nimi poważnie nie zajmujemy, po jakimś czasie przybierają postać somatycznych chorób.  Zamiast leczyć duchowe przyczyny najczęściej zajmujemy się tylko somatycznymi skutkami, ulegając złudzeniu, że możemy wygrać z chorobą. Ona tymczasem jest naszym przyjacielem, aniołem, dobrą informacją, co musimy zmienić w naszym życiu, aby zaczęło znowu się rozwijać. Po zlikwidowaniu duchowej przyczyny somatyczny objaw nie będzie miał nic do roboty.  Nauczmy się interpretować rozumieć choroby.

Akademia Świadomego Życia – propozycje dla Służby Zdrowia

Akademia Świadomego Życia

                           Miłość  Jaźń  Uważność

 

proponuje:

  1. Szkoła emocji

Współcześni ludzie mają problem z emocjonalną sprężystością. Nie są potrzebne ani wschodnie, ani kształtowane na ich podobieństwo zachodnie, praktyki medytacyjne. Wystarcza uważne przyglądanie się emocjom i takie ich reinterpretowanie na poziomie rozumowym, aby przejąć kontrolę nad emocjami i wykorzystać ich potencjał. Żadna emocja nie jest jednoznacznie dobra, ani jednoznacznie zła. To jednostka decyduje o sposobie przeżycia emocji oraz wykorzystania jej energii, aby życie mogło się rozwijać.

Emocje personelu medycznego są kluczem do zaufania chorych oraz warunkiem uzdrowienia.

Czytaj dalej Akademia Świadomego Życia – propozycje dla Służby Zdrowia

Akademia Świadomego Życia – propozycje dla Kościoła

Akademia Świadomego Życia

                    Miłość   Jaźń   Uważność

proponuje:

  1. Anioł Stróż – aby twoje dziecko rozwinęło swój potencjał

Dla wychowawców, nauczycieli i młodych rodziców, którzy zastanawiają się, jak wychowywać swoje dzieci…..

  1. Szkoła emocji

Pamiętaj, że nie ma złych emocji, są tylko złe reakcje, które biorą się ze stereotypowych ocen, że coś jest dobre, a coś złe. Wystarczy zmienić myślenie, a zmienia się emocjonalne zdrowie człowieka. Z biegiem czasu pojawia się cudowny świat emocjonalnej wolności. Kto jest świadomy swoich emocji i potrafi ją przeżywać tak, aby nie stać się czystą emocją, ani jej nie poddać represji i w konsekwencji nie zamrozić w postaci złej energii, staje się odporny na próby warunkowania oraz wpływania na decyzje. Emocje są po to, aby twoje życie było w ciągłym ruchu.

  1. Uzdrawiające przypowieści – z cyklu: Jezus współczesnym nauczycielem

Wiele chorób oraz nieszczęść ma swój początek w złych wzorcach wyobrażeniowych, schematycznych ocenach tego co nas spotyka oraz myślach, uwarunkowanych przez wychowanie. Jezus pomaga nam zachować trzeźwość i czujność. Budzi nas do świadomego życia, które ma początek w świadomym myśleniu. Dlatego prosi: „zacznijcie myśleć na nowo” i nie pozostawia bez wskazówek. Przypowieściami całkowicie zmienia nasze myślenie.

  1. Wielka mądrość w kilku słowach – z cyklu: Jezus współczesnym nauczycielem

Dobrze, sługo dobry i wierny! Nad tym, co małe, byłeś wierny, wiele ci powierzę; wejdź do radości pana swego” (Mt 25,21).

W Ewangeliach znajduje się mnóstwo krótkich wypowiedzi Jezusa, które wydają się mało istotne. Pozwól im się oczarować i usłysz zawartą w nich wielką mądrość. Dzięki nim zmienisz swoją głowę, śmietnik mądrości tego świata, w świątynię mądrości. Nie pozwalaj, żeby głowa Tobą rządziła. Jest co prawda cudownym wynalazkiem, jednak to Ty musisz mieć kontrolę nad swoimi myślami. Bądź świadomy swoich myśli, bo dzięki temu zmienisz emocje i staniesz się wolny.

  1. Modele życia, które uzdrawiają i rozwijają – z cyklu: Jezus współczesnym nauczycielem

Czy pomyślałeś o tym, że jak Jezus powinieneś umieć powiedzieć o sobie „Ja Jestem”? Dopiero wówczas przestaniesz zależeć od „ego”, które nie jest Tobą, ale fikcją, którą stworzył świat, aby móc Cię wykorzystywać. Bądź świadomy siebie, swej istoty i powołania, a staniesz się epifanią Boga. Przecież też możesz być źródłem żywej wody albo bramą dla innych.

  1. Odkłamany i ożywiony Jezus – z cyklu: Jezus współczesnym nauczycielem

Jeśli próbujesz naśladować Jezusa, nigdy nie dotrzesz do swej istoty i pozostaniesz więźniem stereotypów oraz lęków. Codziennie zakładasz maski, wchodzisz w role, udajesz kogoś, kim nie jesteś, bo nauczono Cię, że masz reagować konwencjonalnie, przewidywalnie. Religijne naśladowanie Jezusa nie polega na odwzorowaniu, ale na odkryciu własnego, niepowtarzalnego potencjału w Jego duchu, którego posyła w imieniu Ojca. Przypatrzmy się wspólnie asertywności, agresji, odwadze, poczuciu wolności oraz innym postawom.

  1. Ewangelie o Jezusie czyli opowiadania o byciu – z cyklu: Jezus współczesnym nauczycielem

Nie sądź, że ewangeliczne opowiadania o Jezusie są historią, która dla Ciebie nie ma większego znaczenia, poza upamiętnianiem zbawienia. Chrześcijaństwo nie jest od upamiętniania. Od tego są izby pamięci. Chrześcijaństwo ma sens pod warunkiem, że doświadczasz tego samego, co Jezus. Nie upamiętniasz, ale przeżywasz, bo przeszłość nie ma sensu, jeśli nie aktualizuje jej teraźniejszość. Spójrzmy więc razem na narodziny Jezusa, Jego chrzest, pobyt na pustyni i kolejne etapy życia. Nie obiecuję, ale jest szansa, że zobaczysz samego siebie przepełnionego Bogiem i zanurzonego w egzystencji.

  1. Góra błogosławieństw – z cyklu: Jezus współczesnym nauczycielem

Wszyscy pragną być szczęśliwi, ale tylko nieliczni docierają na górę błogosławieństw, na której odkrywają prawdziwą istotę szczęścia. Jeśli szczęście uzależniasz od czegoś, co jest przedmiotem Twego pożądania, albo wyobrażasz sobie, że Twój pomysł na życie jest dla Ciebie na pewno najlepszy, każdego dnia staczasz się głębiej w przepaść nieszczęścia. Góra błogosławieństw, nie sprawiałaby wrażenia tak pięknej i dobrej, gdyby nie była otoczona dolinami przekleństwa. Zauważ tylko jedno: ta góra jest w Tobie. Odkąd ją znajdziesz i na nią wejdziesz, również w dolinie odnajdziesz inspirację do życia i poczujesz orzeźwiające dary Ojca.

  1. Przemień swój lęk

Przyczyną nieszczęśliwego życia są: lęk, nieumiejętność wybaczania, poczucie winy i kompleks niższości. Zapraszam na wykłady, medytacje i rozmowy, które pomogą spojrzeć inaczej na życie, relacje i uczucia.

  1. Choroba jest na Bożą chwałę 

a/ Egzegeza opowiadań o uzdrowieniach

b/ Dusza komunikuje problem chorobą

Ewangeliczne opowiadania o uzdrowieniach nie służą wierze w cuda. W każdym z nich można usłyszeć i zobaczyć, co Bóg robi z grzesznym człowiekiem i dla człowieka. Ciało nie może rozchorować się samo z siebie, ponieważ jest tą samą energią, którą jest dusza, tyle tylko, że wibruje z mniejszą częstotliwością. Rozpoznając swój duchowy i mentalny problem, otwierasz Bogu drogę do uzdrowienia.

  1. Jezus terapeutą rodziny

Demon nie jest złym duchem, ale duchem zła. Demon nie pojawia się bez przyczyny, ale bierze się z kłamstwa, w które wierzą rodzice, dzieci, dalsza rodzina, wychowawcy. Hołdując złym nawykom, postępując według starych wzorców wychowawczych, powtarzając od pokoleń te same rodzinne skrypty, uzależniając dzieci od swoich oczekiwań, sami tworzymy demona, który degraduje relacje, wspólnoty, osoby.

  1. Miłość – energia życia

Skoro Jezus mówi, żeby kochać bliźniego, jak samego siebie, wyciągnijmy z tego właściwe wnioski. Jeśli kochasz siebie nie więcej niż w 20%, nie licz na to, że 80% miłości okażesz komuś innemu, ponieważ nie wiesz, czym jest miłość. Znasz tylko 20%. Bliźniemu też przekażesz jedynie 20%, a to oznacza, że 60% miłości do tej pory było przez Ciebie marnowane. Nie dziw się więc, że w związku i rodzinie rywalizujecie o energię, dlatego zwracacie na siebie uwagę, stale się kłócąc, wzajemnie budząc w sobie poczucie winy. Miłość i wolność to dwa skrzydła ptaka, który szybuje pod niebem Królestwa Bożego.

  1. Modlitwa – energia wiary

I wszystko, o cokolwiek byście w modlitwie prosili z wiarą, otrzymacie” (Mt 21,22).

Często tak się dzieje, że gdy się modlisz, pokładając ufność w Bogu, w głowie pojawiają się negatywne myśli, sugerujące, ze nie uda się tego, czy tamtego dokonać i osiągnąć. Albo, że brak ci do tego siły, czy też, że coś jest niemożliwe. Spójrz, jak mocny wpływ mają na ciebie takie myśli. One neutralizują twoje przekonania, dotyczące cudownych, uzdrawiających mocy Boga w tobie. Na tym polega wezwanie do walki w twoim umyśle, abyś wierzył Bogu, który cię stworzył i chce dla ciebie wszelkiego dobra, a nie swoim lękom. Poza Bogiem nie ma Boga. Nie ma siły, która może cię pozbawić dobra, poza tobą samym, gdy zaczynasz się bać i odmawiasz sobie prawa do zbawienia.

  1. Odkwaszanie ducha

a/ Modlitwa i cisza

b/ Wybaczanie

c/ Miłosierdzie

d/ Akceptacja

Zgorzkniały duch, który nie jest scentrowany na jaźni, ale ulega egoizmowi, prędzej czy później zakwasza cały organizm. Jeśli czujesz, że zalewa Cię żółć, te warsztaty są dla Ciebie.

  1. Trzy kroki do odzyskania zdolności ruchowych

a/ Problem tkwi we mnie

b/ Uaktywniam wolę

c/ Wierzę w siebie

Wielu ludzi ma problem z chodzeniem, wyciąganiem rąk, obracaniem się czy wyprostowaniem. Jeśli zaczynasz odczuwać te symptomy albo często korzystasz z usług fizjoterapeuty, nie zwlekaj i zastanów się nad swoim problemem.

  1. O kompleksach, zachowaniach kompensacyjnych i uzdrowieniu

W domu, szkole i na parafii byłeś kochany, ale jednocześnie warunkowany. Nie doświadczałeś miłości bezwarunkowej, ale za „coś”. Byłeś oceniany i porównywany z innymi. Dziś masz kompleksy, które rujnują Twoje relacje i samopoczucie, ale to nie jest wyrok na całe życie.

  1. Uważna obecność

Życie jest tylko teraz i w tym miejscu, a którym akurat jesteś. Przeszłość jest „trupem”, a przyszłość mrzonką. Zauważ, że od właściwie przeżytego „teraz” zależy Twoje zbawienie.

Wspólnie możemy uczyć się uważnej obecności, która np. jest zgodą na samotność, egzystencję nasyca ciszą, szczęścia od niczego nie uzależnia i niczego nie pożąda.

  1. Rekolekcje albo wykłady dla małżeństw

a/ Archetypy kobiety

b/ Archetypy mężczyzny

c/ Rodzina w tekstach biblijnych

Samą siebie i samego siebie możesz wyobrazić sobie na wiele różnych sposobów i według różnorodnych wzorców. Każdy kolejny uwolni w Tobie nieodnalezione wcześniej zasoby energii i potencjał bycia sobą. Nie żyj według schematów, które przygotowali dla Ciebie rodzice i wszyscy z tak zwanym autorytetem. Nie pozwól, aby więziło Cię i surowo oskarżało „superego”, czyli Twoje nieprawdziwe „ja”. Wejdź w swój wewnętrzny świat z mapą człowieczeństwa, którą znajdziesz w biblijnych archetypach. Oceń swą rodzinę z perspektywy tekstów, których celem jest Twoje zbawienie.

  1. Dekalog – Dziesięć Słów ku mądremu i wolnemu życiu

Nie ma i nigdy nie było dziesięciu przykazań. Jednak ta nieadekwatna nazwa zniekształciła nasze myślenie o Dziesięciu Słowach, które Bóg darował Izraelowi. Słowo to coś więcej niż tylko informacja, inaczej nie byłoby możliwe wcielenie Jednorodzonego Syna, który jest zrodzony z Ojca. Słowo jest wydarzeniem, które swój początek ma w myśli, czyli w rzeczy. Wypowiadając Słowo, Bóg czyni nowe niebo i nową ziemię. W ten sposób interpretuje świat i ludzką historię, ujawniając ostateczny sens. Tak rozumiane Słowo tworzy harmonię, pokój i  ciszę. Słysząc je i doświadczając Jego działania, człowiek odnajduje wewnętrzną oś, centrum, którym jest Boży obraz i podobieństwo. Wychodząc z wnętrza, jak Izrael z Egiptu, może dojść na krańce świata.

  1. Ja Jestem – proklamacja człowieczeństwa

Gdy wiesz kim jesteś, stajesz się wolny. Twoja egzystencja nie zależy już od niczego. Doświadczasz zbawienia, czyli tego, że Bóg rozwiązuje Twoje życiowe problemy. Jesteś świątynią Boga. W miejscu najświętszym, w środku serca, czeka na Ciebie, żebyś odkrył w Nim swoją istotę. Odtąd, gdy będziesz wypowiadał słowo: „Ja Jestem”, będzie poszerzała się Twa świadomość, a w ślad za nią przestrzeń Twej aktywności, egzystencji, szczęścia i spełnienia.

  1. Bądź reformatorem

W świecie pełno jest nieszczęśliwych rewolucjonistów, którzy nie pozwolili Bogu zmienić swego serca, ale wydaje im się, że zostali powołani do zmiany świata. Oferują Ci rewolucję, wojnę, nieszczęście i ból. Wpierw Bogu pozwól zmienić siebie. Nie ufaj sile, ale bezsilności, ani mądrości, ale głupocie. Gdy zmienisz się nie do poznania, staniesz się wreszcie sobą i zaczniesz żyć według własnych potrzeb i zasad, staniesz się reformatorem. Będziesz zaczynem nowego w starym i niczym kręgi od kamienia rzuconego do wody z Twojego serca zacznie promieniować światłość, dobro i pokój.

  1. Formatowani na nowo Listem do Hebrajczyków

Szczęście, zdrowie i życie w harmonii zależy od wewnętrznych obrazów Boga, według których realizujemy życiowe ciele i kształtujemy relacje. Obraz Jezusa Chrystusa jako kapłana od urodzenia, nadaje ludzkiemu życiu zupełnie nowe znaczenie. Ten List, który cudem ocalał w kanonie Nowego Testamentu tylko dlatego, że ukryto go pod teologicznym autorytetem ap. Pawła, współcześnie odsłania przed nami nieprawdopodobne piękno ludzkiej egzystencji, rozumianej jako egzystencja religijna. Jednak to doświadczenie nie ma związku ani z instytucją, ani ze schematami religijnymi. Prawdziwa religia to odnalezienie samego siebie w Bogu, który człowieka wybrał na swoją świątynię. Dzięki temu przez bramę, którą jest Jezus, możesz wyjść z wnętrza własnego serca w świat i odczuć, że otwarły się przed Tobą drzwi na weselną ucztę.

  1. Nowe życie zaczyna się oświeceniem

Boimy się Jezusowego „effata” (otwórz się) albo prawosławnego „fotismos”, czyli oświecenia, które oznacza chrzest. Dlatego boimy się także wschodniego modelu Buddy. Zniekształciliśmy go, nadaliśmy mu negatywny sens, żeby religię zatrzymać na zewnątrz serca i Duchowi Bożemu uniemożliwić stworzenie nas na nowo. Tymczasem Jezus z Nazaretu też był Oświeconym. Zresztą oświecenia doświadczył między innymi Eliasz, po tym jak wymordował proroków Baala, a potem życzył sobie śmierci, albo Mojżesz i ap. Paweł. Pomiędzy Gautamą Buddą a Jezusem Chrystusem różnica jest taka, że pierwszy doświadczył oświecenia przez medytację, drugi przez miłość aż do śmierci. Bądź Buddą na podobieństwo Jezusa. Nie zmienisz świata, mordując, ufając inteligencji oraz sile pieniądza. Świat zmieni się sam, gdy miłość zmieni Ciebie.

  1. Trzydniowy (dłuższy też możliwy) wyjazd dla grupy parafialnej, wprowadzające w doświadczenie ciszy

Cisza transformuje, ponieważ człowiek dociera w niej do swojej istoty, docenia wartość pustki, której może doświadczyć jako skutek swoich błędnych wyborów i decyzji, oraz zgadza się na samotność.

Wyjazd może być zorganizowany przez parafie, z udziałem prowadzącego, bądź na zlecenie.

Akademia Świadomego Życia – propozycje dla Oświaty

Akademia Świadomego Życia

                     Miłość   Jaźń   Uważność

proponuje:

  1. Szkoła emocji

Współcześni ludzie mają problem z emocjonalną sprężystością. Nie są potrzebne ani wschodnie, ani kształtowane na ich podobieństwo zachodnie, praktyki medytacyjne. Wystarcza uważne przyglądanie się emocjom i takie ich reinterpretowanie na poziomie rozumowym, aby przejąć kontrolę nad emocjami i wykorzystać ich potencjał. Żadna emocja nie jest jednoznacznie dobra, ani jednoznacznie zła. To jednostka decyduje o sposobie przeżycia emocji oraz wykorzystania jej energii, aby życie mogło się rozwijać.

Zwłaszcza emocje nauczyciela są kluczem do zaufania dzieci oraz stworzenia grupy.

  1. Siła równowagi

Nurt życia przypomina rzekę, płynącą pomiędzy dwoma brzegami. Oba są potrzebne do utrzymania wody w korycie, jednak są stałe. Płynie natomiast woda między nimi. Podobnie jest ze skrajnymi cechami, postawami, wartościami, emocjami, itp. Pomagają życiu płynąć, jednak same są stałe. Dlatego nie wolno ich absolutyzować, ale być między nimi, aby wykorzystać swój potencjał. Introwertyzm i ekstrawertyzm, optymizm i pesymizm to tylko przykłady.

  1. Asertywność w poszukiwaniu własnego stylu i w relacjach

Czym jest wolność i co jej zawdzięcza nauczyciel albo uczeń?

  1. Mętne źródła

Wiele współczesnych cnót w istocie zatruwa ludzką psychikę, doprowadzając do depresji, oraz cywilizację, degradując społeczne relacje. Perfekcjonizm, profesjonalizm, wywieranie presji na samego siebie, pragnienie oczekiwań, to tylko przykłady.

  1. Zjawisko rygoryzmu

Rygoryzm występuje nie tylko w dziedzinie religii. Fundamentaliści rządzą też polityką i rodziną. Korzenie surowości tkwią nie tylko w klasycznym doświadczeniu religijnym, ale na przykład też w mitologii greckiej. Dlatego warto ją przeanalizować i nauczyć siebie oraz dzieci, że warto być dla siebie miłosiernym.

  1. Terapeutyczne znaczenie bajek, baśni, legend oraz opowieści religijnych
  1. Zepsuta cywilizacja

Dlaczego ludzie realizują archetyp Odyseusza, a nie Abrahama? Dlaczego tłum wybiera rewolucjonistów, a nie reformatorów? Jaka jest różnica pomiędzy pożądaniem, a tęsknotą? Dlaczego ludzie ufają prawu?  To tylko przykłady tematów,  które pomogą rozwikłać wiele zagadek współczesności. Metodologicznie od błędu do rozwiązania.

  1. Uzdrawiająca wartość ciszy, samotności i medytacji

  1. Etyka w pracy nauczyciela i wychowawcy

 

  1. Nauczyciel jako mistrz – w odpowiedzi na niedomagania rodziny

 

  1. Najważniejszy cel współczesnej edukacji – pomóc uczniowi odkryć swoją istotę oraz powołanie

 

  1. Toksyczni rodzice i toksyczne relacje

Jak uwolnić się od bolesnej spuścizny i warunkujących relacji?  

 

  1. Przemień swój lęk

Przyczyną nieszczęśliwego życia są: lęk, nieumiejętność wybaczania, poczucie winy i kompleksy. Warto rozumieć przyczyny lęków i nauczyć się z nimi pracować. 

  1. Rozwijanie poczucia własnej wartości i przezwyciężanie bezsilności

Akademia Świadomego Życia

W międzyczasie swoją działalność rekolekcyjną, edukacyjną, teoterapeutyczną nazwałem Akademią Świadomego Życia. W kategorii pod taką samą nazwą będę umieszczał informacje o planowanych albo możliwych rekolekcjach, wykładach, warsztatach, itp.

Zaglądajcie tam i myślcie nad tym, czy w miejscu Waszego zamieszkania moglibyśmy wspólnie robić coś dobrego dla tych, którzy mają się źle albo szukają inspiracji do duchowego rozwoju.

W ostatni weekend byłem w Elblągu, gdzie 12-ście Pań z Babskiej Wyspy uczyłem biec i wyć jak wilczyce. Było odświętnie. Znowu tam pojadę. 

Laboratorium Śląskiej Duchowości – wprowadzenie

Przed kilkoma tygodniami z ks. Dariuszem Dawidem z Zabrza powołaliśmy, na razie nieformalną, inicjatywę pod nazwą: Laboratorium Śląskiej Duchowości.  Zainteresowani w kolejnym wpisie będą mogli poznać intencje oraz cele.

Dla mnie to kolejny etap powołania i duchowego rozwoju, po którym sobie wiele obiecuję.

Chrześcijaństwo formalne, rytualne, materialne i zaciemniające duchową prawdę o wszechświecie, przemija. Będzie jeszcze trwało jakiś czas. Kilka wieków z rozpędu, ale na pewno nie przetrwa na wieki wieków. Już nasze pokolenie jest świadkiem powolnej transformacji instytucji religijnej w doświadczenie duchowe, wycofania się z zewnętrznego świata w wewnętrzne spotkanie z Najwyższym, który jest Duchem.

Im prędzej opuścimy krużganki pięciu zmysłów, pomiędzy którymi jesteśmy uwięzieni od Konstantyna Wielkiego, zaślepieni materialną zasłoną i sparaliżowani strachem, tym większą chwałą otoczymy naszego uśmiechniętego Ojca/miłującą Mamę. W chwale Najwyższej Światłości zajaśnieje też chwała Córek i Synów Bożych.

Musimy szukać duchowości odpowiedniej do naszych życiowych potrzeb i wiecznego zbawienia. Ożywieni Bożym Uśmiechem i rozbawieni Tańcem Stwórcy szukajmy, a znajdziemy. Wtedy będziemy mieli szansę zerwać kajdany, w które nasze dzieci zakuła współczesna edukacja.

Niczego nie pragnę bardziej od tego, żebyśmy obudzili się z duchowego snu i zaczęli wzrastać, a oddając się działaniu Ducha Bożego, odkrywali samych siebie i swoje powołanie. Wtedy przez ciche, spokojne, miłosierne, czyste i prawdziwe bycie Córek i Synów Boga odmieni się oblicze świata.

Dlatego moim wielkim pragnieniem jest stworzenie przy  Wyższej Szkole Administracji w Bielsku-Białej inicjatywnej grupy, mającej zapał i środki, aby tworzyć nową edukację, której podstawowym celem będzie indywiduacja, a nie socjalizacja. Wiedza musi stawać się doświadczoną mądrością.  Materialne nie może przesłaniać duchowego. Zewnętrzne nie może być ważniejsze od wewnętrznego. Życie według ciała musi ulegać zmianie w życie według ducha.

Stwórzmy ośrodek edukacji holistycznej, na miarę współczesnej wiedzy i człowieka duchowego, świadomego, czujnego, pamiętającego, że tutaj teraz jest tylko na chwilę.

Kolejnym przedsięwzięciem, które coraz wyraźniej wyłania się z mgły modlitwy i wyobraźni, jest stworzenie ośrodka rekolekcyjno-edukacyjnego, w którym wyniki badań i poszukiwań Śląskiego Laboratorium Duchowości będzie można praktycznie realizować i obdarowywać nimi nauczycieli, lekarzy, duchownych oraz oczekujących pomocy.

Wszystkich chętnych, mających pomysły, środki, pragnienie, wykształcenie i umiejętności, a przede wszystkim czujących podobnie, proszę o kontakt: mju@escobb.com.pl

Laboratorium Ślaskiej Duchowości – metafizyka

Dusza, czyli wieczny pierwiastek człowieka, będący nośnikiem świadomości nie tylko indywidualnej, bo przede wszystkim zbiorowej, która symbolizuje życie i miłość, wciela się w konkretną formę humusu, z którego Wieczny Twórca, Wszechmogący Rodzic, nieustannie tworzy rozprzestrzeniający się wszechświat. Tak powstaje człowiek, który nie jest ani dziełem przypadku, ani nie jest ofiarą przeznaczenia. Dusza weszła w czasowo-przestrzenny humus celowo, z wyboru, aby doświadczyć w nim rozwoju, poszerzyć swoją świadomość, a poprzez realizację swoich pragnień, poszerzyć wszechświat, nieskończony prąd energii Dobra, Miłości i Piękna, który ma naturę ekspansywną. Poprzez wcielenie duszy i jej nowe doświadczenia, zależne od konkretnego środowiska fizycznego i kulturowego, Nieskończona Inteligencja i Odwieczna Mądrość może rozszerzać stworzenie.

Dusza jest twórcza, ponieważ w chwili wcielenia traci swoją pamięć, a przybrawszy konkretny kształt fizyczny i kulturowy w postaci człowieka, uczy się siebie i rozwija swoje pragnienia, realizowane w wybranym przez siebie humusie czasowo-przestrzennym. W ten sposób, poprzez indywidualny rozwój duszy, rozwija się wszechświat. Wieczna świadomość, zaczyna coraz wyraźniej i pewniej rozwijać swoją czasowo-przestrzenną formę świadomości, która stała się konkretnym człowiekiem w konkretnym ludzie. Tak rozwija się wszechświat.

Świadomość rozwija się poprzez wcielenie pod warunkiem, o którym przypomina Ewangelia Dzieciństwa Jezusa, zwłaszcza pod redakcją pierwszego Ewangelisty. Józef jako mężczyzna jest symbolem tego, co inicjuje nowe doświadczenia, kreuje wszechświat jako energię fizyczną, tworzy świat, w którym dusza może poszerzać swoją świadomość. Maria jako kobieta jest symbolem duszy, która słucha, zapisuje w sercu, uczy się i wydaje na świat dziecko, a więc nową formę Wiecznej Energii. Dusza wydaje na świat to, co nowe i rozszerza Odwieczną Świadomość, pod warunkiem, że Józef pozostaje opiekunem Marii i Jezusa, a nie zawłaszcza i nie płodzi. To mniej więcej oznacza, że świadomość rozprzestrzenia się i tworzy wciąż nowe wymiary wszechświata, gdy ojcem dziecka, zrodzonego przez duszę, nie jest materialny świat, czasowo-przestrzenny humus, ale Odwieczny Ojciec, Nieskończona Inteligencja. Wtedy dziecko zrodzone przez duszę jest prawdziwym Duchem człowieka, ludzkiej wspólnoty, czyli multiplikującej się świadomości. Jezus nie ma udziału w duchu Józefa, dlatego nie zostaje budowniczym domów. Jezus ma udział w Duchu Ojca, dlatego jest Duchem Zbiorowej Świadomości, która w chrystokształtnej formie ludzkości rozwija wszechświat w niespodziewanie nowe formy. W Duchu Jezusa jest możliwy dalszy, ekspansywny rozwój świadomości, która wcielając się w konkretną formę fizycznej energii, rozpoznaje nowy sens, którego wcześniej nie była świadoma.

Laboratorium Śląskiej Duchowości jest zaproszeniem, skierowanym do każdego przejawu wiecznej i nieskończonej świadomości, przejawiającej się jako ludzka dusza w humusie śląskiego czasu i przestrzeni, czyli do Marii, oddanej pod opiekę Józefa, aby mogło narodzić się nowe dziecko, czyli nowy duch tego, co jest wiecznym Dobrem, Prawdą i Pięknem, w śląskim środowisku fizycznym i kulturowym.

Laboratorium Śląskiej Duchowości jest inicjatywą Twórczego Rodzica, który w nocy śląskiego doświadczenia cywilizacyjnego, ostrzega Józefa, aby nie zapładniał śląskiej duszy, czyli śląskiej Marii, tym, co ziemskie, fizyczne, czasowo-przestrzenne, co pachnie wygasłymi koksowniami albo kominami węglowych elektrowni i ma kolor brwi, górników wyjeżdżających spod ziemi, ale wziął ją pod opiekę, a wtedy dusza śląskiego człowieka urodzi Dziecię, który zbawi swój lud.

Józef, będący symbolem zapładniającej męskiej fizyczności, jest nośnikiem pamięci fizycznego i kulturowego DNA tej ziemi i jej mieszkańców, a tymczasem Wieczna i Nieskończona Mądrość chce ten kod życia zmienić, aby śląski lud uzdrowić i przez jego rozwój zainicjować pomyślne rozprzestrzenianie się wszechświata w nowych kierunkach.  Czego oko nie widziało i ucho nie słyszało, to przygotowała Nieskończona Mądrość tym, którzy chcą w Niej mieć udział.

Odwieczna Mądrość jest stwórcza i dlatego nie boi się przemijania:

  • starego przemysłu;
  • patriarchalnych form życia rodzinnego;
  • formalnych aktów religijnych;
  • etosu tradycyjnego etnosu;
  • politycznie aktualizowanych przestrzeni i struktur społecznych.

Wieczny Rodzic oddaje swoje Dziecko, Ducha rozwijającej się świadomości, opiece Józefa, aby ochraniał Je przed mocą i mądrością świata, uzewnętrzniającym się w postaci tyranii władzy i formalnej religii. Józef, inspirowany stwórczą Mądrością, wybiera odpowiednie drogi w przestrzeni i czasie.

Dlatego Laboratorium Śląskiej Duchowości chce na nowo rozpoznać społeczno-polityczne przestrzenie:

  • Aglomeracja Górnośląska i Wrocławska biegunami śląskiej różnorodności;
  • Piekary Śląskie, Nysa, Trzebnica – materialne symbole katolicyzmu;
  • Cieszyn, Świdnica, Jawor, Legnica – materialne symbole ewangelicyzmu;
  • Góra Św. Anny i Ślęża – wulkany Druidów i chrześcijaństwa, czyli pytanie o wygaszoną i wygasającą energię religii;
  • Zielona Góra, Bielsko-Biała, Ostrawa, Karniów – śląska Galilea pogan.
  • Gdy Maria, czyli wieczna dusza, chroniona przez Józefa, czyli materialno-kulturowe dziedzictwo, zapisuje w sercu, nasłuchuje i pyta, wówczas w miejscu najbardziej odpowiednim, chociaż najmniej oczekiwanym, rodzi się Duch nowej wspólnoty:
  • Zmieńmy przekonania o swoim przeznaczeniu i wierzmy Dobrej Wiadomości, ponieważ bliskie jest Królestwo Obecności – Ja Jestem ­zmienia wszystko;
  • Twórcza jest tylko wieczna Miłość, która transformuje energię chwilowego i ziemskiego strachu;
  • Hierarchie pieniądza i krwi, czyli predestynacji, zastępują hierarchie stabilizujące i uzdrawiające ludzką wspólnotę, czyli charyzmatu;
  • Religia, czyli czasowo-przestrzenny dominant kulturowo-materialny, transformuje w duchowość, czyli wieczny dominant świadomości;
  • Świadomość jest czujna pomiędzy tradycją a marzycielstwem;
  • Nowe nie rodzi się w centrum, ale wybiera polityczno-społeczne peryferia i religijne adiafora;
  • Stwórcza Energia jest tym silniejsza, im różnorodniejsze jest religijne i kulturowo-przestrzenne środowisko dla teraźniejszych doświadczeń duszy, która stała się ciałem; nowy Duch przychodzi wtedy w postaci najlepszego wina.

Powrót z pustynnego czasu

Minęło kilka lat. W między czasie stara postać mojego bloga nie z mojej winy została z sieci usunięta. No cóż? Zapewne ma to jakiś sens, którego mogę się domyślać, jednak nie o wszystkim koniecznie muszę pisać.

Od ostatniego wpisu dużo zmieniło się w moim życiu. Najważniejsza zmiana polega na przeprowadzeniu się mojej duszy z głowy do serca. Zawsze byłem z nim związany, ale ostatnimi czasy wytrwale pracuję nad tym, żeby pomiędzy moimi instynktownymi zachowaniami a intuicyjnym poznaniem nie próbował rządzić intelekt. Często zaciemniał zdolność widzenia. Podpowiadał, żebym ufał pięciu zmysłom i jemu, jako genialnemu centrum obróbki danych, ponieważ bał się, że straci nade mną kontrolę.

No i stracił. Staram się widzieć od ośrodka, przez materialne docierać do duchowego. Umysł ma mi pomagać, a nie przeszkadzać. Dlatego nowa postać tej narracji, która zachowała swoją starą nazwę: Śląsk – mój ogród życia, będzie zaproszeniem w świat duchowości, który oczywiście ma swój wymiar materialny. Jednak nic nie może nas powstrzymać przed wspólnymi próbami docierania w miejsca, gdzie nic nie zależy od człowieka, ale wszystko od Boga, który jest Życiem i Miłością, czyli uśmiechniętym Ojcem i kochającą Mamą.

Jemu niech będą dzięki za każdy dzień, godzinę, minutę; za każde teraz, w którym dzieje się cud oddechu, bycia, widzenia rzeczy prawdziwych, stawiania kroku w stronę pustki, w której jest wszystko.

Zamykamy zatem oczy, abyśmy widzieli to, czego nie da się zobaczyć…

Zamykamy uszy, abyśmy słyszeli Słowa, które wszystko czynią nowym…

Odrąbujemy sobie nogi, abyśmy szli drogą Bożą…

Odcinamy dłonie, abyśmy nauczyli się dotykać światła…

Zatykamy nos, aby dusza przypomniała sobie zapachy z Ojcowskiego domu…

Wyrywamy język, żeby wreszcie poczuć smak piękna, dobra i miłości…