Holistyczna medycyna ciała i ducha

Nie ma nieuleczalnych chorób. Są jedynie nieuleczalni ludzie”.  Bernie Siegel

Ciało człowieka znajduje się w stanie nieustannej regeneracji. Można to zaobserwować nie tylko po dzieciach, ale też po paznokciach, włosach, gojących się ranach i sinikach na skórze. W rzeczywistości w całym organizmie nieprzerwanie zachodzą procesy ponownych narodzin. Różne układy regenerują się w różnym tempie. Komórki szkieletu umierają i rodzą się  na nowo, lecz aby cały układ kostny powstał od nowa, potrzeba do 10-ciu lat. Tkanka wyścielająca żołądek i jelita wymienia się co pięć dni. Co dwa od czterech tygodni otrzymujemy całkiem nowy zestaw komórek skóry. Komórki wątroby wymieniają się mniej więcej co 300 do 500 dni, a wszystkie czerwone krwinki odradzają się mniej więcej co  120 dni.

Skoro wszystkie te komórki umierają, a na ich miejsce pojawiają się nowe i zdrowe, dlaczego w takim razie choroby przewlekłe nie mijają? 

Odpowiedzi musimy szukać w świadomości. Nowe komórki reagują na psychikę i mentalne wzorce, które wpływają na emocje i przekonania o naszym ciele, życiu i świecie. Jeśli naszym komórkom wciąż powtarzamy: „jestem chory”, „mam raka”, „jestem stary” nowe komórki przyjmują stary program i kontynuują go. Dlatego w procesie uzdrawiania i starzenia trzeba koniecznie zerwać z tymi wzorcami i przestać zgadzać się na to, czego nie chcemy.

Co prawda łatwiej napisać, dużo trudniej zrealizować, zwłaszcza gdy żyje się w strachu, ponieważ wtedy umysł skupia się na najgorszym scenariuszu, jednak dzięki zrozumieniu, że wszystko jest energią, w tym myśli, które pojawiają się na naszym umyśle, i słowa, które wypowiadamy, możemy zacząć wyobrażać sobie nową możliwość, aby samemu sobie opowiedzieć nową historię. W efekcie po prostu tak się poczuć, pamiętając o tym, że dzieje się to, za co dziękujemy, a nie to, o co prosimy. To, co o sobie myślimy i mówimy, jest tym, co dla siebie tworzymy. Przestańmy więc naszemu organizmowi powtarzać w kółko, czego nie chcemy, a zacznijmy opowiadać o tym, co już mamy, aby poczuł się spokojnie i zdrowo, a on spontanicznie odpowie uzdrowieniem.

Żebyśmy jednak przestali narzekać i bać się, a zaczęli dziękować i ufać, potrzebujemy wiary. Nie podlega wątpliwości, że uzdrowienie zawsze jest związane z duchowością. To podróż poza własne granice, poza pragnienia EGO, iluzję poczucia bezpieczeństwa, a także kłamstwo o nieudolności, małej wartości i bezradności wobec choroby. Dzięki tej podróży docieramy do prawdziwego JESTEM i pełni miłości. Odkrywamy swoją misję, której musimy być wierni. Powstajemy wówczas na nogi i wyprostowani doświadczamy nowego życia.

Według wielu tradycji duchowych ta podróż polega na przekroczeniu śmierci i pokonaniu lęku przed nią. A jak lepiej pokonać strach aniżeli przez przyjęcie miłości? Aby powrócić do miłości, trzeba zaufać, że Wszechświat, Bóg, Źródło, zawsze jest z nami i dla nas, a nie daleko od nas i przeciwko nam. Trudności, które pojawiają się  w drodze, pomagają nam w rozwoju duszy. Bezwarunkowa, bezgraniczna Miłość, do której powracamy w chwili śmierci, na pewno nie jest czymś, czego powinniśmy się obawiać.

Jak wobec tego zmienić nasze przekonania na temat życia i śmierci? Jak przejść od strachu do miłości? Jak nauczyć się pracować z emocjami w zdrowy sposób? Nauka udowodniła, że negatywne emocje, takie jak gniew, złość, ból emocjonalny, lęk, zazdrość, wstyd i wina, negatywnie wpływają na naszą biochemię. Z drugiej strony pozytywne emocje powodują, że mózg wydziela do organizmu chemię, wzmacniającą układ immunologiczny. Gdy stajemy się świadomi wpływu, jaki emocje wywierają na biologię organizmu, możemy zacząć wdrażać konkretne praktyki i rozpocząć terapie, pomagające pozytywnie wykorzystywać energetyczny potencjał emocji.

Gdy na skutek negatywnych emocji, zwłaszcza strachu, wstydu i poczucia winy, stresujemy się, nasze pole energii przechodzi w stan oporu. Energia wpływa wtedy na krew, która nie krąży tak skutecznie, jak powinna. Raz się przegrzewa, innym razem chłodzi. W stresie pojawia się opór, który zaburza pH, więc zwiększa się kwasowość. Na skautek miejscowego bądź układowego zakwaszenia pojawia się stan zapalny, czyli reakcja organizmu, który pompuje więcej krwi do miejsc wymagających leczenia. Stan zapalny jest reakcją układu immunologicznego na zniszczoną tkankę, wymagającą naprawy lub na szkodliwy bodziec, wymagający usunięcia.

Warto pamiętać, że największe spustoszenie sieje strach, będący zapowiedzią albo wręcz znakiem stresu, który może mieć postać biologiczną, chemiczną albo psychiczną. Zaś najlepszym antidotum jest miłość, która przecież jest nie tylko uczuciem, ale też emocją, czyli dobrą chemią. Dopomina jest rezultatem miłości, z której wynika przyjemność.  Oksytocyna pojawia się na skutek miłości, wiążącej się z jej źródłem. W stanie zakochania wzrasta też atrakcyjność dzięki wazopresynie, związkowi chemicznemu uwalnianemu do krwioobiegu. Co najważniejsze mózg uwalnia hormon wzrostu, co sprzyja zdrowiu i rozwojowi.

Ciało może otrzymywać różne rozkazy, a mianowicie istnieć w stanie wzrostu lub w stanie ochrony przed zagrożeniem. Są to dwa odmienne i wzajemnie wykluczające się zachowania. Od nas zależy, który z tych rozkazów wybieramy. Czy z otwartymi ramionami idziemy w stronę miłości i ją przyjmujemy, czy z lęku zamykamy się, uciekamy i bronimy. Ta druga postawa zawsze oznacza chorobę i śmierć.

Jak sprawdzić, w która stronę idziemy? Bardzo prosto. Nie mówmy, że nie odczuwamy strachu. Postarajmy się raczej odpowiedzieć na pytanie, czy w naszym życiu obecna jest miłość? Czy jest jakaś różnica? Tak, ogromna. Miłość otwiera, aby można było przyjąć różne doświadczenia, uczucia, i wydarzenia, dlatego jest podstawowym warunkiem duchowego wzrostu. Dzięki miłości rozwijamy się zdrowiejemy. W strachu wszystko dzieje się na odwrót.

Badania, prowadzone w ramach fizyki kwantowej udowadniają, że wszyscy są ze sobą połączeni, a cała materia jest złudzeniem zmysłów, ponieważ w rzeczywistości jest zbudowana z fal energii, które mogą zmieniać się dzięki naszym myślom, emocjom oraz intencjom. Nowe odkrycia epigenetyki pokazują, że nie jesteśmy ofiarami wyłącznie naszych genów. Pokazują, że nasze geny są jedynie planem, punktem wyjścia, a my możemy je aktywować bądź dezaktywować, opierając się na myślach, emocjach i życiowych wyborach.

Współczesna medycyna konwencjonalna wciąż nie traktuje poważnie tego, co dla innych nauk, w tym teologii oraz praktycznej duchowości, jest oczywiste, a mianowicie, że wszystko jest energią. Dlatego nie bada zdrowia pod tym kontem, ani nie próbuje zrozumieć chorób jako blokad w jej przepływie. Nie chce przyjąć do wiadomości, że skoro wszystko jest ze sobą połączone, więc także nasze myśli, emocje i życiowe wybory mają decydujący wpływ na nasze samopoczucie i zdrowie.

Według Louise Hay, amerykańskiej terapeutki, choroba jest sygnałem wysyłanym przez nadświadomość. Otrzymujemy informację, że nasze zachowania, myśli i słowa są sprzeczne z miłością i naszym wewnętrznym JESTEM. Gdybyśmy naprawdę słuchali naszych ciał, wiedzielibyśmy dokładnie co robić, aby czuć się dobrze. Tymczasem nie ma co ukrywać, że z tym słuchaniem bywa różnie. Cierpmy, ponieważ nie jesteśmy sobą i nie pilnujemy życiowej misji, czyli nie podążamy swoją drogą, a teologia nazywa to grzechem. Uzdrowienie zawsze jest związane ze zmianą mentalności, czyli wzorcami, według których myślimy. Nieważne, od jak dawna utrzymywaliśmy negatywne wzorce, w każdej chwili możemy zacząć je zmieniać. Nasze myśli i słowa wielokroć powtarzane kształtowały nasze dotychczasowe życie i nasze doświadczenie. Lecz to myślenie należy do przeszłości. Mamy to już za sobą. Myśli i słowa, które wybieramy TERAZ, wyznaczą nasze jutro, kolejny dzień, tydzień, miesiąc, rok. Cała nasza moc przypada zawsze na obecną chwilę. W TERAZ dokonujemy zmian.

Co za ulga! Możemy wreszcie uwolnić się od starych bzdur. Właśnie TERAZ. W tej chwili. Już ta myśl, startowe odkrycie, że mogę inaczej, oznacza początek nowej drogi.

Mam nadzieję, że udało mi się wytłumaczyć, na czym polega medycyna holistyczna, medycyna ciała i ducha. Nie na zabobonach i przesądach, ale na rzetelnej wiedzy, której podstawy zawdzięcza fizyce i biologii, więc nie ma się czego bać, ani przed czym ochraniać.  Uzdrowiciel z Galilei posługiwał się tą samą wiedzą praktyczną, co widać „jak na dłoni” w ewangelicznych relacjach uzdrowień.

W kolejnym wpisie postaram się wytłumaczyć, po co spotkała nas epidemia koronowirusa. A poza tym, jak powinniśmy z nią pracować na poziomie świadomej zmiany myśli i przekonań, emocji i chemii, decyzji i działania.

2 odpowiedzi do “Holistyczna medycyna ciała i ducha”

  1. Dzień Dobry,
    Bardzo dziękuję za artykuł. Bardzo punktowo trafił w mój aktualny problem. Jednak chciałabym jeszcze upewnić się czy w mojej sytuacji również powinnam zaaplikować jego przekaz w moim życiu. Tydzień temu stwierdzono u mnie nowotwór złośliwy, jednak został on szybko wykryty i lekarze twierdzą, że po leczeniu chemioterapią powinnam wrócić do zdrowia (szansa jest bliska pewności). Jednak zastanawiam się czy aby na pewno to jest właściwa droga. Po przeczytaniu tego artykułem potwierdziło to moje przemyślenia. Każda choroba jest tak naprawdę tylko duchowym problemem, którego eliminacja pozwoli na wyzdrowienie. Ciało jest stworzone w tak niesamowity sposób, że będzie w stanie zregenerować się i wyzdrowieć. Żadne działanie z zewnątrz (choćby przez niszczącą organizm chemioterapię) nie jest w stanie zadziałać tak, jak duchowo zdrowe ciało na samo siebie. Z drugiej strony jednak cała moja rodzina i lekarze twierdzą, aby jednak udać się na leczenie. Uważają, że tradycyjne leczenie jest jedynym sposobem na powrót do zdrowia. Mimo to czuję, że chorobę da się przezwyciężyć sposobami zawartymi w artykule. Dlatego proszę o konkretną poradę w podjęciu tej ważnej decyzji. Chemioterapia czy uzdrawiająca terapia duszy?
    Z góry dziękuję za odpowiedź
    Pozdrawiam

  2. Dzień Dobry,
    Bardzo dziękuję za artykuł. Bardzo punktowo trafił w mój aktualny problem. Jednak chciałabym jeszcze upewnić się czy w mojej sytuacji również powinnam zaaplikować jego przekaz w moim życiu. Tydzień temu stwierdzono u mnie nowotwór złośliwy, jednak został on szybko wykryty i lekarze twierdzą, że po leczeniu chemioterapią powinnam wrócić do zdrowia (szansa jest bliska pewności). Jednak zastanawiam się czy aby na pewno to jest właściwa droga. Po przeczytaniu tego artykułem potwierdziło to moje przemyślenia. Każda choroba jest tak naprawdę tylko duchowym problemem, którego eliminacja pozwoli na wyzdrowienie. Ciało jest stworzone w tak niesamowity sposób, że będzie w stanie zregenerować się i wyzdrowieć. Żadne działanie z zewnątrz (choćby przez niszczącą organizm chemioterapię) nie jest w stanie zadziałać tak, jak duchowo zdrowe ciało na samo siebie. Z drugiej strony jednak cała moja rodzina i lekarze twierdzą, aby jednak udać się na leczenie. Uważają, że tradycyjne leczenie jest jedynym sposobem na powrót do zdrowia. Mimo to czuję, że chorobę da się przezwyciężyć sposobami zawartymi w artykule. Dlatego proszę o konkretną poradę w podjęciu tej ważnej decyzji. Chemioterapia czy uzdrawiająca terapia duszy?
    Z góry dziękuję za odpowiedź
    Pozdrawiam

    Witam serdecznie.

    Piszę wprost i bez ogródek.
    Proszę wybaczyć, ale na tak zdecydowaną radę mógłbym sobie pozwolić tylko w takim przypadku, gdybyśmy się znali, rozmawiali, a ja miałbym przekonanie, że nie tylko poznała Pani przyczynę choroby, ale i ma dość wewnętrznej siły, aby pójść nową drogą.
    Tę decyzję musi Pani podjąć sama. Z jednej strony warto nie lekceważyć dobrych rokowań medycyny konwencjonalnej. Z drugiej nie przyniosą one trwałego efektu, jeśli nie dokona Pani zmian w życiu.
    TERAZ UWAGA. W uzdrowieniu nie wystarczy dociec przyczyny choroby! Trzeba mieć jeszcze świadomość, na jakie zmiany choroba wskazuje i determinację, aby je przeprowadzić, a czasem są tak radykalne, że wycofujemy się.
    Czy zatem jest Pani zdeterminowana na wielkie cięcia i zmiany, jeśli odkryje Pani (albo już odkryła) co należy zmienić?

    W procesie odkrywania tego, co należy zmienić, mogę Pani towarzyszyć i pomóc. Gdzie Pani mieszka? Możemy się spotkać, czy możliwa jest tylko korespondencja?

    Gdy podejmie Pani decyzję zmian, wtedy będę radził uzdrawiająca terapię duszy, ale jeśli nie, dlaczego miałbym brać na siebie potencjalnie złe skutki?
    Mam nadzieję, że Pani to rozumie. Uzdrowienie między innymi zależy od powzięcia decyzji przez chorego i twarde trzymanie się jej. Moja decyzja Pani nie wyleczy!

    Istnieje też realna szansa, że konwencjonalna metoda leczenia uchroni Panią przed nieszczęściem i cierpieniem, a w tym czasie wejdzie Pani na ścieżkę duchowego rozwoju, dzięki czemu choroba już nie powróci.
    Zatem tak naprawdę ma Pani do przemyślenia trzy realne rozwiązania.

    Zachęcam do pracy z duszą. Niech Pani zdecyduje, czy chce Pani mojej pomocy w szukaniu prawdziwej przyczyny duchowej i potem do zmian?

    Czy ma Pani literaturę odpowiednią?
    Tego jest na rynku wiele.
    Prześlę Pani literaturę, która ułatwi Pani pracę, ale proszę napisać odpowiedź na adres mju@escobb.com.pl

    Czekam na odpowiedź.
    Serdecznie…
    Marek Uglorz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

2 × 1 =