Nie utożsamiaj się – rozważanie na 15 marca

„Gdy tedy szli drogą, rzekł ktoś do niego: Pójdę za tobą, dokądkolwiek pójdziesz.A Jezus rzekł do niego: Lisy mają jamy, a ptaki niebieskie gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma, gdzie by głowę skłonił.Do drugiego zaś rzekł: Pójdź za mną! A ten rzekł: Pozwól nam najpierw odejść i pogrzebać ojca mego.Odrzekł mu: Niech umarli grzebią umarłych swoich, lecz ty idź i głoś Królestwo Boże.Powiedział też inny: Pójdę za tobą, Panie, pierwej jednak pozwól mi pożegnać się z tymi, którzy są w domu moim. A Jezus rzekł do niego:Żaden, który przyłoży rękę do pługa i ogląda się wstecz, nie nadaje się do Królestwa Bożego”. Łk 9,57-62

Dzisiejszym hasłem biblijnym jest krótki fragment 25-tego Psalmu: „Oczy moje zawsze patrzą na Pana” (Ps 25,15). Warto zajrzeć do Biblii, aby przeczytać następny fragment: „Bo On wyswobadza z sieci nogi moje”. Dopiero teraz hasło niedzieli nabiera znaczenia, zresztą wymownego w dniach szczególnego usidlenia.

Dzisiejsza niedziela jest pierwszą od dziesiątków lat, bo nie zdarzyło się podobnie od 13-tego grudnia 1981 r., że zwłaszcza mieszkańcy miast nie bardzo mają dokąd wyjść. Zamknięte sklepy, restauracje, budynki kościelne. Miejsc do spacerowania często w pobliżu nie mają. Mogą poczuć się usidleni. Zresztą nie tylko mieszczanie. Większość z nas może mieć wewnętrzne, duchowe przeświadczenie, że wpadliśmy w sieć, z której ktoś musi nas wyswobodzić.

Nie sugeruję, że jest nią epidemia wirusa. Ona jest manifestacją czegoś większego, bardziej fundamentalnego, co dotyczy olbrzymiej części aktualnej populacji. Ludzkość naprawdę wpadła w sieć, a epidemia jest tylko biologicznym i społecznym uzewnętrznieniem wewnętrznego konfliktu, zapętlenia, blokady, strachu, przeżywanego przez większość z nas.

Zapewne z punktu widzenia duchowego dzisiejsza niedziela jest krytyczna. Następna będzie już tylko kontynuacją. Dziś natomiast rozstrzyga się nasz stosunek do nowej sytuacji geospołecznej. Trzeba zmierzyć się ze swoim sprzeciwem, zracjonalizować bunt, uśmiechnąć do samych siebie i zobaczyć, że w mieszkaniu są jeszcze inni, przed którymi nie da się schronić, ani razem z nimi uciec przed szczerą relacją.

Dziś dzieje się coś ważnego. Dziś pierwszy raz od wielu lat przeżywamy prawdziwą niedzielę, to jest taką, jaką powinna być każda! Dziś łatwo nie uciekniemy przez sobą. Dziś nie pierzchniemy w zewnętrzny świat, aby nie musieć wejść w siebie. Tymczasem dziś nasze prawdziwe JESTEM czeka na nas. Dla wielu z nas jest potworem, którego panicznie się boimy, dlatego w zewnętrznym świecie mamy wiele miejsc, gdzie możemy karmić swoje EGO i udawać przed sobą, że jesteśmy szczęśliwi.

Dopiero dziś dla wielu z nas zaczyna się prawdziwy post i odkrywanie pasji życia. Koniec z kłamstwami na własny temat. Ucieczka przed sobą stała się trudna. A do wykonania pozostała najważniejsza praca duchowa z pytaniem: Czym jest sieć, do której dałem się złapać? Z czym utożsamiam się do tego stopnia, że boję się to stracić  i dlatego dobrowolnie siedzę w sieci?

1. Utożsamienia są kłamstwem

Duchowe życie z Jezusem w niczym nie przypomina przekolorowanych baśni Andersena w wykonaniu kościelnych bibliobajarzy: „Patrz na Jezusa. Patrz na Ukrzyżowanego. Patrz z pokorą na krzyż. On Cię wyzwoli. Patrz, jak cudowny świat stworzył Bóg. Zaufaj Mu, a będziesz żył”.

Wie ktoś, co te słowa znaczą w praktycznym i codziennym życiu?  Co znaczą dziś, dla ludzi zmrożonych lękiem z powodu epidemii? Coś tam przebąkujemy o odpowiedzialności za drugiego… .

Mam wątpliwość, czy naprawdę chodzi o drugiego, czy w istocie nie o siebie!

Patrz na Tego, który wyzwala z sieci Twoje nogi! Przecież jesteś w sieci! Dałeś się złapać, a przed samym sobą udajesz, że jesteś wolny i szczęśliwy. Jeśli tak, dlaczego czujesz wewnętrzną pustkę? Dlaczego zażywasz tabletki nasenne? Dlaczego leczysz się na depresję? Dlaczego boisz się odjeść z pracy, do której chodzisz, jak na  codzienną egzekucję? Dlaczego nie znosisz swojego domu, ale nie masz odwagi znaleźć nowego? Dlaczego?

Zapewne sądzisz, że jesteś jednym z wierniejszych i lepszych uczniów Jezusa w promieniu kilku kilometrów? Taaaaaaak. Na pewno.

Lisy mają jamy, a ptaki niebieskie gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma, gdzie by głowę skłonił”. Potrafisz żyć chwilą? Potrafisz przestać się troszczyć? Syn Człowieczy nie ma gdzie głowy schronić. Widzisz to? A Twoja głowa stale szuka schronienia w „zewnętrznych domach”, w tym, co potrafi przemyśleć, zaplanować, przewidzieć, zdobyć i boi się, że to wszystko straci. Twoja głowa jest dla Ciebie wszystkim i boisz się, że ją stracisz. Nie podążasz za sercem, żyjesz głową, więc Twoja deklaracja, że będziesz towarzyszył Jezusowi jest pustosłowiem. On każdego dnia jest w nowym TERAZ, którego nie da się zaplanować ani przewidzieć. Wchodzi w nie i cieszą się nim. Ty wciąż jesteś albo we wczoraj albo w jutrze. Przestań się okłamywać, że jesteś pobożny!

Niech umarli grzebią umarłych swoich, lecz ty idź i głoś Królestwo Boże”. Nie wyobrażasz sobie, że mógłbyś zamieszkać z dala od swego kościoła, zmienić tradycję, opuścić mentalny świat swoich rodziców? Nie potrafisz wyrzucić zdjęć, nad którymi raz na kwartał płaczesz? Wciąż mówisz, że najważniejsza jest rodzinna, religijna, plemienna tradycja i zapewne masz o sobie jak najlepsze mniemanie, jako o towarzyszu Jezusa w drodze życia? Naprawdę mieszkasz na cmentarzu, a tymczasem Ten, który z sieci wyzwala ludzkie nogi, nie pozostał na cmentarzu, na którym luzie Go zostawili. Opuścił te ziemię i jest żywym TERAZ. Nie okłamuj się.

Żaden, który przyłoży rękę do pługa i ogląda się wstecz, nie nadaje się do Królestwa Bożego”. Oczywiście chcesz być grzeczny. Wypada się pożegnać. Nie znosisz radykalnych rozwiązań i natychmiastowych cięć. Nie potrafisz rozwiązać węzłów, którymi mentalnie związali Cię rodzice, nauczyciele, księża, autorytety. Nie potrafisz zerwać ślubów, które kazali Ci złożyć inni i myślisz, że z tymi kulami u nóg nadążysz za żywym, zdrowym i wolnym Jezusem?  Naprawdę tak myślisz? Może w dodatku jesteś księdzem albo biskupem, może diakonem albo inaczej służysz i w ten sposób myślisz? Nie okłamuj się: Nogi masz w sieci, a Ty jesteś niewolnikiem.

Oczy spoglądające na Wybawiciela to metafora konkretnej, duchowej pracy do wykonania. Pan wyprowadzi Cię na wolność, ale Ty idź za głosem serca i przestań żyć głową, z tradycji nie czyń bożka, zerwij wszystkie śluby, które są mentalnymi kajdanami, abyś nie był sobą.

Inaczej mówiąc, ta duchowa praca polega na tym, że musisz zadać sobie pytanie o to, z czym się utożsamiasz? Każde utożsamienie jest siecią. Gdy się z czymś utożsamiasz do tego stopnia, że boisz się to stracić, jesteś w sieci. Nie żyjesz. Jesteś martwy. Nie myśl, że w drodze życia jesteś towarzyszem Jezusa! Każde utożsamienie jest kłamstwem, którym okłamujesz siebie i świat.

Jezusa nie okłamiesz!!!

2. Prawda wyzwala do życia w Królestwie Bożej obecności

Epidemia koronawirusa nie jest pechem, zmową złych, czyimś grzechem albo karą Bożą. Epidemia jest doświadczeniem, w którym objawia się Boża chwała. W jaki sposób? Jedyny możliwy. Spojrzyj na Wyzwoliciela, który uwolni Cię z Twojej sieci. Za bardzo utożsamiasz się z czymś, co jest Ci potrzebne, aby czuć się bezpiecznie. Dlatego się dusisz. Bóg objawi swoją chwałę, gdy dasz się z tego wyzwolić.

Dusisz się nie z powodu wirusa, ale ze strachu, że choroba zabierze Ci to, z czym się utożsamiasz. Wirus jest jedynie wyzwalaczem Twego uwewnętrznionego strachu, że dobrze znany Ci świat, który sobie poukładałeś głową, zbudowany z tradycji i zwyczajów, które nie wymagają uważnego myślenia ani świadomego działania, bo są zbiorem bodźców, wyzwalających określone reakcje, nagle przeminie. A im bardziej się boisz, tym pewniej stara postać świata przeminie, bo wirus Cię zabije. Strach najbardziej obniża Twą biologiczną zdolność obrony przed wirusem.

Dusisz się, bo się  boisz, że nagle stracisz stanowisko, pozycję społeczną, przestaną Cię nazywać, cenić, zapraszać, nie będziesz mógł bywać wśród tych, dla których jesteś kimś ważnym. Nagle może się okazać, że Twoja prezydentura, profesura albo inna „tresura” do przewidywalnych sądów oraz zachowań straci swój sens i rację bytu. Jeśli tego wszystkiego się boisz, jesteś w sieci.  

Daj się wyzwolić prawdą o sobie samym. Nie żyj w świecie iluzji. Twoje EGO tworzy utożsamienia, bo dzięki nim czuje się świetnie w zewnętrznym świecie, ale w nie Królestwie Bożym, które jest Bożą obecnością w Tobie! W Królestwie Bożym swoją pracę musi wykonać Twe prawdziwe JESTEM.

Ono nie ogląda się wstecz, bo się nie boi. JESTEM nie utożsamia się, bo jest obrazem Boga o imieniu JESTEM w Tobie. Po prostu bądź czysty, prawdziwy nagi. Nie potrzebujesz niczego, co możesz stworzyć, zdobyć i osiągnąć w świecie. Potrzebujesz siebie takim, jakim możesz być TERAZ, będąc prawdziwym JESTEM. Wtedy będziesz wolny. Od niczego i nikogo niezależnym. Przestaniesz się bać, że stracisz to, co sam zdobyłeś. Wirus straci swą moc nad Tobą. Nabierzesz powietrza w płuca w przekonaniu, że cudownie jest żyć chwilą, cieszyć się i być wdzięcznym.  

Wyprostujesz się, bo całym sobą poczujesz wybawienie! Chwycisz pług i zaczniesz z pasją żyć w Królestwie Bożej obecności. Amen.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

one × three =