Posiniaczony Chrystus – rozmyślanie na 26 kwietnia

Chrystus cierpiał za was, zostawiając wam przykład, abyście wstępowali w jego ślady; On grzechu nie popełnił ani nie znaleziono zdrady w ustach jego; On, gdy mu złorzeczono, nie odpowiadał złorzeczeniem, gdy cierpiał, nie groził, lecz poruczał sprawę temu, który sprawiedliwie sądzi; On grzechy nasze sam na ciele swoim poniósł na drzewo, abyśmy, obumarłszy grzechom, dla sprawiedliwości żyli; jego sińce uleczyły was. Byliście bowiem zbłąkani jak owce, lecz teraz nawróciliście się do pasterza i stróża dusz waszych”. 1 P 2,21b-25

Świat pełen jest złych pasterzy, którzy nie korzystają z drzwi, aby dostać się do owczarni, czyli do ludzkiej wspólnoty, oczekującej zielonych, soczystych pastwisk (zob. J 10,1). Najemników, przed którymi ostrzega prorok Ezechiel i Jezus, wykorzystujących okna zamiast drzwi, znajdziesz wszędzie. Pracują jako nauczyciele w szkołach i uniwersytetach, psychoterapeuci, doradcy i coachowie, politycy i wreszcie duchowni w Kościołach. To ludzie chytrzy. Udają pasterzy, ale myślą przede wszystkim o własnym zysku (zob. Ez 34,2-4).

Oprócz nich są też prawdziwi pasterze, nie pracujący tylko dla własnego zysku, ale przede wszystkim zainteresowani dobrem człowieka, który ma się źle. To mistrzowie, używający drzwi. Realizują model Chrystusa, o którym autor tekstu napisał: „On, gdy mu złorzeczono, nie odpowiadał złorzeczeniem, gdy cierpiał, nie groził, lecz poruczał sprawę temu, który sprawiedliwie sądzi”. Ich archetypem jest  posiniaczony Chrystus: (…) jego sińce uleczyły was”.  Warto takich szukać, bo w nich o człowieka troszczy się sam Bóg.

1. Mistrz wchodzi przez drzwi

Różnica pomiędzy pasterzami, używającymi okien albo drzwi, jest ogromna. Przez okna próbują działać ludzie, którzy mówią: Podejdź do konkretnego okna, przez które na Ciebie wołam, i przez nie oglądaj niebo. Zachwyć się tym, co pokazuję Ci przez moje okno. To, co widzisz od środka, jest całym niebem. Zaufaj mi.

Przez drzwi wchodzą ludzie, mówiący: Użyj drzwi i wyjdź za mną na zewnątrz. Stań pod niebem i zachwyć się całością. Zaufaj niebu.

Zauważasz fundamentalna różnicę?

Przez okna działają nauczyciele, mówiący Ci, że na niebo masz patrzeć przez okno. Przychodzą i wmawiają Ci, że ich okno jest jedyne. Tylko przez ich okno możesz wyjrzeć ze środka swoich ciemności. Uczą Cię więc wszystkiego, tylko nie najważniejszego. Za żadne skarby świata nie pokażą drzwi. Po pierwsze dlatego, że sami jeszcze ich nie znaleźli. Po drugie, ponieważ w ten sposób zarabiają.

Nie uczą Cię samodzielności. Nie wyprowadzają przez drzwi pod firmament nieba, abyś zachwycił się bezgranicznością życia i sam uczył się drogi życia. Każdego dnia pojawiają się w oknie i w ograniczonej perspektywie nieba, posługując się zaledwie wycinkiem bezgranicznego życia, uzależniają Cię od swoich umiejętności, przekonań i podglądów. Wierzysz w ich wersję nieba i płacisz im każdego dnia, tygodnia, miesiąca za coś, co nigdy Ci nie pomoże, ponieważ jest umiejętnością oglądania nieba tylko z jednej perspektywy. 

Przez drzwi wchodzi mistrz, który od razu uczciwie mówi: Nie patrz przez okno, bo jest wyłącznie informacją o niebie; zachętą, aby szukać całości. Nie ucz się nieba, ćwicząc określone umiejętności, przejmując czyjeś poglądy i hołdując czyimś przekonaniom. Wyjdź przez drzwi  i zachwyć się całym niebem. Oducz się wszystkiego, czego do tej pory nauczyli Cię inni. Już nigdy niczego się nie ucz. Tylko wyjdź przez drzwi prawdy pod niebo życia i bądź zachwycony. Usiądź pod gołym niebem. Nie potrzebujesz okien, czyli cudzych wzorców. Potrzebujesz całego nieba, które jest w Tobie.

Nauczyciele, czyli fałszywi pasterze, wciąż czegoś uczą. A ponieważ nie są Tobą i Cię nie znają, więc uczą Cię siebie i jeszcze każą za to płacić. Mistrz pokazuje drzwi do nieba i mówi: Natychmiast oducz się wszystkiego, czym zaprogramowali Cię inni, abyś poznał samego siebie.

Dlaczego nauczyciele posługują się oknami, a mistrz drzwiami? Pierwsi nigdy nie znaleźli drzwi, więc myślą, że istnieją tylko okna. Od innych nauczyli się używać okien i teraz uczą tego samego. Z tego tytułu chcą bezpiecznie i dostatnio żyć.

Mistrzowi nikt nie pokazywał okien. Sam wszystko przeżył. Im więcej doświadczył kryzysów, tym bliżej był drzwi. Aż pewnego dnia umarł całkowicie. Umarł dla swojej wiedzy, mocy, zdolności, przekonań, poglądów, wzorców i po otwarciu drzwi, zachwycił się cudem życia.

Mistrz wie, że pod niebo można wyjść jedynie przez własne doświadczenia, czyli przez to, co samemu się przeżyje. Co mistrz odcierpi, to przesączy przez gąbkę miłości, i odtąd może leczyć naprawdę. Mistrza poznasz po tym, że cały jest poobijany przez swoje doświadczenia, posiniaczony niczym Chrystus, i  dlatego jest lekarzem Twojej duszy.

2. Mistrz jest Chrystusem

Mistrz zawsze jest Chrystusem. Jeśli w Jego obecności nie czujesz światła, ciszy i lekkości, jest tylko nauczycielem. Jeśli nie leczą Cię Jego sińce, czyli życiowe doświadczenia, uważaj, bo przyszedł, aby dobrze żyć Twoim kosztem.

Nauczyciele, którzy stoją w oknach, nigdy nie umarli dla swoich poglądów oraz wiedzy, dlatego niczego nie wiedzą o cierpieniu. Bezlitośnie leczą Cię lekarstwami, których smaku ani skutków nie znają. Używając bezlitosnych procedur, działają bezdusznie. Nie mają pojęcia, że niszczą iskrę życia, zdolność do zachwytu, radość codzienności i szczęście bycia sobą.

Mistrz, który jest Chrystusem, wszystko wycierpiał, więc współczuje. Nie leczy bezdusznie. Nie złorzeczy, bo sam doświadczył skutków złorzeczenia. Nie obarcza ciężarem grzechu, bo sam zniósł skutki cudzych grzechów. W ten sposób uwalnia Cię od grzechu, a nie pomnaża jego ciężaru, poczuciem winy. On Cię nie zdradzi i  nie będzie Ci groził. Przy nim zaczniesz nabierać pewności siebie. Poczujesz płynąca miłość. On zawsze jest miłosierny, bo jak matka rodzi Cię do prawdziwego życia. Nie każe Ci o poranku każdego dnia podchodzić do okna, ale o zmierzchu, w doświadczeniu życia, pokaże Ci prawdziwe drzwi.

Przede wszystkim w obecności prawdziwego Chrystusa człowiek czuje się uczestnikiem czegoś większego od siebie; pokoju, przekraczającego umysł; miłości, większej od lęku. Mistrz, będący Chrystusem, tworzy wspólnotę jednego nieba (zob. J 10,16). Wszyscy zachwycają się tym samym niebem. Chrystus nie tworzy napięć w człowieku, więc też podziałów między ludźmi.

Nauczyciele wmawiają uczniom, że niebo jest tym, co widać przez ich okno. Niebo utożsamiają z oknem i jeszcze chcą dobrze z tego żyć. Pomyśl więc i zadaj sobie kilka pytań: Czy możesz doświadczyć zdrowia, skoro terapeuta swoją odpowiedź na Twoje pytanie, czyni Twoim niebem? Czy możesz doświadczyć pokoju i radości, skoro na Twoje wątpliwości, ksiądz czyni dogmat Twoim niebem? Czy możesz doświadczyć szczęścia i satysfakcji, skoro na Twoją potrzebę mądrości, nauczyciel swoją wiedzę czyni Twoim niebem?

Gdyby tego było mało, weź pod uwagę, że fachowcy od okien wmawiają Ci, że to, co widzisz przez ich okna, jest całym niebem, którego musisz bronić przed innymi, stojącymi przed własnymi oknami. Nie ma pokoju, nie ma miłości, nie ma jedności, nie ma ludzkiej wspólnoty. Boża owczarnia jest podzielona przez pasterzy, którzy pasą samych siebie.

W Chrystusie jest jedna owczarnia, ponieważ wyprowadza przez drzwi pod cudne niebo i wszyscy podziwiają całość. Nikt nie pokazuje na okno, które utożsamia z niebem, oczekując, że pozostali przyjmą jego ograniczone pole widzenia.

Gdy nie ma nauczycieli, nie ma okien. Gdy nie ma okien, nie ma wrogości i przemocy. Gdy nie ma przemocy, nie ma podziałów. Uleczeni ranami posiniaczonego Chrystusa, wszyscy cieszymy się tym samym niebem.

Amen.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

six + 12 =