Wielkanocny Mistrz Krawiecki – rozważanie na 2. Dzień Wielkanocy

Tak też jest ze zmartwychwstaniem. Co się sieje jako skażone, bywa wzbudzone nieskażone; Sieje się w niesławie, bywa wzbudzone w chwale; sieje się w słabości, bywa wzbudzone w mocy; Sieje się ciało cielesne, bywa wzbudzone ciało duchowe. Jeżeli jest ciało cielesne, to jest także ciało duchowe. Tak też napisano: Pierwszy człowiek Adam stał się istotą żywą, ostatni Adam stał się duchem ożywiającym. Wszakże nie to, co duchowe, jest pierwsze, lecz to, co cielesne, potem dopiero duchowe. Pierwszy człowiek jest z prochu ziemi, ziemski; drugi człowiek jest z nieba. Jaki był ziemski człowiek, tacy są i ziemscy ludzie; jaki jest niebieski człowiek, tacy są i niebiescy. Przeto jak nosiliśmy obraz ziemskiego człowieka, tak będziemy też nosili obraz niebieskiego człowieka. A powiadam, bracia, że ciało i krew nie mogą odziedziczyć Królestwa Bożego ani to, co skażone, nie odziedziczy tego, co nieskażone. Oto tajemnicę wam objawiam: Nie wszyscy zaśniemy, ale wszyscy będziemy przemienieni w jednej chwili, w oka mgnieniu, na odgłos trąby ostatecznej; bo trąba zabrzmi i umarli wzbudzeni zostaną jako nie skażeni, a my zostaniemy przemienieni. Albowiem to, co skażone, musi przyoblec się w to, co nieskażone, a to, co śmiertelne, musi przyoblec się w nieśmiertelność. A gdy to, co skażone, przyoblecze się w to, co nieskażone, i to, co śmiertelne, przyoblecze się w nieśmiertelność, wtedy wypełni się słowo napisane: Pochłonięta jest śmierć w zwycięstwie! Gdzież jest, o śmierci, zwycięstwo twoje? Gdzież jest, o śmierci, żądło twoje?                                                                  1 Kor 15,42-55

Galerie handlowe, a w nich sklepy odzieżowe, są i przez jakiś czas jeszcze będą zamknięte. Takiej sytuacji wielu z nas nie pamięta, żeby przed Wielkanocą nie pójść do sklepów i nie kupić jakiejś nowej części wiosennej garderoby. Zwłaszcza po szarej, a odzieżowo po ciężkiej i ciemnej zimie, niektórzy z nas lubią wiosną założyć coś zwiewnego i kolorowego. Zresztą jakby po co, skoro i tak nie ma gdzie wyjść? Ani do kościoła, ani na spacer, ani do restauracji czy do znajomych.

Więc co? Święta spędzacie w ubraniach sprzed lat? Pewnie jeszcze się nie wynosiły i wciąż wyglądają schludnie i elegancko. Gorzej, jeśli się Wam nie chce świątecznie ubrać i siedzicie przed ekranami w ponaciąganych swetrach, dresowych spodniach, bo wygodne, i w jakiś laczkach na stopach, które bardziej pasują do piwnicy, aniżeli do świątecznego stołu. Jeśli tak, nie mam zamiaru kwalifikować tego jako niechlujstwa, jednak nad tym, czy ubiór nie jest częścią kultury osobistej, a zwłaszcza wyrazem szacunku i miłości wobec osób, z którymi mieszkamy, zastanówcie się sami. 

Mnie to zawsze zastanawiało, że wielu domowników, którzy ponoć wzajemnie się kochają, zaczynają dbać o wygląd dopiero wówczas, gdy zamierzają wyjść z domów do innych ludzi. No cóż?

W każdym bądź razie podobno nie ubiór zdobi człowieka? 

Co zatem czyni nas pięknymi? Albo może inaczej, kiedy stajemy się piękni? Naszym ozdobą jest ubiór, którym jest nowy Człowiek. Wówczas zaczynamy nie tylko roztaczać wokół siebie aurę delikatnego i szlachetnego piękna, ale też pięknie pachnieć. Stajemy się Kwiatem Ludzkości, ubranym w piękno i dostojeństwo przez wielkanocnego Mistrza Krawieckiego.

1. Ubieramy się u Chrystusa

Nowy Człowiek nie ubiera się u Prady, ani w jakiejkolwiek innej wyszukanej szwalni. Nowy Człowiek ubiera się przy pustym grobie, u zmartwychwstałego Chrystusa.

Tego pewnie nie łączymy z Wielkanocą, ale odkąd grób jest pusty, a śmierć stała się bezużyteczna, naprawdę idzie o ubieranie się. Tym bardziej, że pewnie nie widać tego również na tak zwany pierwszy „rzut oka” w słowach dzisiejszego tekstu biblijnego: „Albowiem to, co skażone, musi przyoblec się w to, co nieskażone, a to, co śmiertelne, musi przyoblec się w nieśmiertelność”. Tymczasem wystarczy znaleźć zamiennik dla wyrażenia przyoblec się, aby tekst zaczął przemawiać do wyobraźni. Dla przykładu: „Albowiem to, co skażone, musi wdziać to, co nieskażone, a to, co śmiertelne, musi wdziać nieśmiertelność”. Można też użyć słowa: ubrać i wszystko natychmiast staje się jasne.

Wielkanoc jest początkiem procesu ubierania się ludzkości w nowy ubiór. Po Wielkanocy nie ma już powrotu do dawnego życia, które nazywamy szarą i smutną codziennością. Pusty grób rozpoczyna czas łaski i dzień zbawienia, czyli świąteczny czas, który należy przeżywać w odświętnej szacie. Odtąd nie w odzieżowych sklepach szukamy ubrań, które przemijają nie tylko ze względu na modę, ale w pustym grobie. Gdy zagra ostatnia trąba, na głos której wszyscy zmarli opuszczą swoje groby, ten proces ubierana ludzkości  w nowy ubiór skończy się, niemniej teraz wszyscy dbamy o to, aby to, co skażone ubrało się w nieskażone, a to, co śmiertelne, ubrało się w nieśmiertelność.

W wypowiedziach Jezusa, zwłaszcza w przypowieściach o Królestwie Bożym, pojawia się motyw odświętnej szaty, bez której nie można wejść na ucztę. Słychać i dziś, że ap. Paweł zrozumiał tę mowę: „A powiadam, bracia, że ciało i krew nie mogą odziedziczyć Królestwa Bożego”. Z wyznania Apostoła wynika, że starym ubiorem, które musi zostać zastąpione nowym, jest ciało i krew.

W tej postaci naszej cielesności nie możemy wejść do pełni Królestwa, czyli połączyć się z wiecznym Światłem, źródłem Miłości, bezkresem Świadomości, które zwiemy Bogiem. Jednocześnie ewangeliczne relacje o zmartwychwstałym Chrystusie uświadamiają nam, że jest rozpoznawalny w postaci sprzed ukrzyżowania, nawet z ranami po gwoździach. Jego cielesność uległa zatem transformacji.

Sam Chrystus jest wieczny, a cielesność jest ubraniem, czyli formą, która może się zmieniać. Garderobą, dzięki której zmienimy ubiór, jest duchowa praca. Bez niej nie można wejść na wieczną ucztę radości. Czasem tę rolę spełnia życiowy kryzys, który krystalizuje nasze JESTEM i pełni rolę śmierci EGO. Znakiem tej pracy jest Chrzest, czyli codzienna śmierć EGO, jeśli oczywiście świadomie i czujnie żyjemy. Ostatecznie proces transformacji dokonuje się w śmierci. 

Pierwszym, który w pełni jej doświadczył jest Chrystus, u którego odtąd ubieramy się w nowy ubiór. Może więc dałoby się Chrystusa nazwać nie tylko Mistrzem, ale trochę z przymrużeniem oka, a trochę z poetyczną lekkością? Czyli jak? Mistrzem Krawieckim po prostu.

2. Jesteśmy Chrystusami

Aby zrozumieć na czym polega duchowa praca, będąca wdziewaniem ubioru, w którym można doświadczyć pełni Królestwa, czyli Światłości, Miłości i Świadomości, trzeba zrozumieć znaczenie słowa Chrystus. To nie jest imię. To coś więcej. To tytuł, obraz, metafora, będąca energią, o której j Jung mawiał, że jest energią archetypową. Chociaż jest częścią podświadomości zbiorowej, może z niej korzystać każdy, jeśli świadomie w niej uczestniczy.

Co zatem oznacza tytuł, którym powszechnie obdarzamy Mistrza z Galilei? Chrystus to greckie słowo, będące odpowiednikiem semickiego Mesjasz, a znaczy mniej więcej tyle, co namaszczony. Namaszczony oliwą, która służy do spalania, czyli oświecania. Dlatego oliwą w akcie intronizacji namaszczano głowę króla, aby był mądrym i oświeconym władcą. Namaszczonym oliwą, czyli oświeconym, jest każdy, kto pojął swoje życiowe powołanie, jak król, który odtąd służy wszystkim, identyfikującym się z Jego królestwem.

Kto zna drogę życia, zobaczył swoje posłanie, został namaszczony oliwą mądrości i światłości, czyli żyje w mocy Ducha, może uważać się za Chrystusa, czyli między innymi za kogo przy okazji? No właśnie, ta odpowiedź wielu niepokoi i gorszy, ale całkiem niepotrzebnie. Otóż na Dalekim Wschodzie oświecony bywa nazywany Buddą. Chociaż te tytuły inaczej brzmią i mają inną genezę, sprowadzają nasz duchowy rozwój do tego samego mianownika: bądź Chrystusem, czyli daj się namaścić Duchem Jezusa. Bądź oświeconym, czyli znaj swoją drogę i świeć innym, aby znaleźli swoje drogi życia. Bądź Światłem! Bądź Miłością! Bądź Świadomością!

Odziewanie zatem tego, co skażone w to, co nieskażone, i tego, co śmiertelne w to, co jest nieśmiertelne, sprowadza się do ostrożnego i świadomego stąpania dzień po dniu po drodze własnej duszy, aby nie spaść z niej w przepaść grzechu i pozostać w śmiertelnym i skażonym. Ulegając grzechowi, czyli własnemu EGO, można łatwo pozostać jedynie ciałem i krwią.

Świadome życie, bycie Chrystusem, jest czujnym rozglądaniem się, nasłuchiwaniem Boga, odnajdywaniem kolejnego fragmenciku drogi życia, którą każdy z nas ma dziś do pokonania, aby nie zejść z własnej, wąskiej, ścieżki i nie iść dalej szeroką drogą, którą idzie tłum, wiodącą na zatracenie.

Ubieranie się w nowy ubiór, Chrystusową szatę Królestwa Bożego, czyli bycie człowiekiem oświeconym, który w każdej chwili życia jest gotów wejść na weselną uczę, niczym pięć mądrych panien z przypowieści Jezusa, nie polega na duchowych przeżyciach, egzaltowanym fruwaniu nad życiem i jego problemami, ale na czujnym pilnowaniu drogi życia, czyli tej drogi, po której dusza wraca do domu Ojca.

Bycie Chrystusem nie jest przywilejem dla nielicznych, ale wielkanocnym zobowiązaniem do bycia czujnym, czyli na początku, bo od tego wszystko się zaczyna, czułym dla samego siebie. Tylko Ci z nas, którzy dają sobie prawo do czułości, stają się Chrystusami i przywdziewają nieskażony i nieśmiertelny ubiór Królestwa Bożego.

Bądźcie czujni, czyli czuli dla siebie, dla swojej duszy. Czujnie rozglądajcie się za swoim powołaniem.  Czule ubierzcie się w nowe ubranie, delikatne, piękne, pachnące, najwyższej jakości. Ubierzcie się niekoniecznie u Prady.

Ubierzcie się w Chrystusa. To moje wielkanocne życzenia.

Amen.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

eight − three =