Boże Narodzenie – zaproszenie do Simoradza

24 i 25 stycznia

Boże Narodzenie.

Niestworzony rodzi się człowiekiem.

To jest nie tylko betlejemska historia, ale Twoje doświadczenie.

To jest nie tylko mit, aczkolwiek posługuje się symbolami i archetypami, aktywizującymi Twoje psychiczne i duchowe siły nowego człowieczeństwa, w którym jaśnieje pełnia boskości.

To nie jest nazwa Świąt, ale początek Twojego życia, świątecznego życia, bo wszystko przedtem było tylko przedświątecznym czasem przygotowań.

Nie musisz zapraszać Boga w swoje życie, bo On od zawsze jest w nim obecny.

Samą/samego siebie zaproś wreszcie w wewnętrzne doświadczenie Bożej obecności i daj sobie zgodę na bycie Dzieckiem Niestworzonego.

Nie musisz dłużej przerabiać nieprzerobionego, aby mieć usprawiedliwienie dla swoich lęków, nieporadności i niepowodzeń.

Nie musisz w nieskończoność przygotowywać się i stawać bardziej godną/nym, bo Twoje człowieczeństwo jest wystarczająco godne i dobrze przygotowane, aby objawiło się, że:  

– Bóg jest w Tobie.

– Światło jest w Tobie.

Na nic nie musisz dłużej czekać.

Po prostu nie ukrywaj dłużej światła, które jest w Tobie.

Niestworzonemu i Mocnemu daj zgodę na to, aby bez reszty zamanifestował Obecność w Tobie i objawił swoją chwałę.

Boże Narodzenie to opowieść także o tym, co już dawno się wydarzyło, ale temu nie wierzysz.

Przyjedź na świąteczne spotkanie Przyjaciół Akademii Świadomego Życia do Simoradza nie po to, aby kolejny raz słuchać o Bożym Narodzeniu, ale doświadczyć Bożego Narodzenia.

Zapraszam w dniach 24 i 25 tego stycznia. Będzie jak zawsze, a poza tym świątecznie i kolędowo (posłuchamy i pośpiewamy). Słyszałem też, że Dzieciątko planuje wysłanie do Simoradza Kolędników z Mikołajem.

Przybywajcie z północy, południa, wschodu i zachodu.

Koszt uczestnictwa bez noclegu, ale z sobotnim obiadem i kolacją oraz z niedzielnym obiadem (bez niedzielnego śniadania) = 440 zł.

Koszt z noclegiem z soboty na niedzielę, dwoma obiadami, sobotnią kolacją i niedzielnym śniadaniem = 520 zł.

Możliwy jest pobyt od piątku. Cena wzrasta wówczas o 140 zł (w cenie kolacja w piątek i śniadanie w sobotę).

Serdecznie zapraszam wszystkich, nie tylko tych, którzy mają się za Przyjaciół Akademii Świadomego Życia.

Adres: 43-426 Simoradz, ul. Sienna 37.

Zgłoszenia: mju@escobb.com.pl; tel. 660 783 510

Modlitwa jest wielbieniem Boga

Modlitwa jest wielbieniem Boga.

Nie pochlebstwami albo nienaturalną pozą czy słowami, które nie pasują do aktualnego samopoczucia.

Modlitwa staje się wielbieniem Boga w momencie, w którym modliciel uświadamia sobie miłość, łączącą go z Bogiem, i staje się wielbicielem Tego, którego kocha.

Wielbiciel, który z czystym sercem i aktywną wiarą szuka bezwarunkowej miłości Oblubieńca, pozostaje w harmonii z Jego stwórczą miłością, w której wszystko jest możliwe. Wielbiciel na co dzień odczuwa łagodzący, delikatny i wspierający dotyk Boga.

Wielbiciel, nawet jeśli w aktualnej chwili wciąż pozostaje pod wpływem starych przekonań i nawyków, które uczy się zamienić na nowe, wie o tym, że dzięki ciągłemu nawoływaniu i oczekiwaniu Boga, Ten, który zawsze jest Obecny, będzie uczestniczył w jego codziennym życiu. A wówczas w modlitwie o wszystko może pytać i w swoim czasie otrzyma odpowiedzi, które nieraz będą zaskakiwać.

Wielbiciel, trwający w miłosnym związku ze swoim Oblubieńcem, prędzej czy później zostaje uleczony z kłamstwa oddzielenia od Ojca i uleczony z iluzji życia i śmierci, dobra i zła, zdrowia i choroby, szczęścia i pecha, itp. Odkryje fundamentalną i w rzeczywistości nigdy nie naruszoną jedność wszystkiego w Chrystusie, czyli w czystej, krystalicznej, niczym nie przesłoniętej świadomości, z której wszystko pochodzi i do której wszystko zmierza.

Wielbicielko/lu codziennie odczuwaj Bożą miłość. Niczego się nie bój, bo w Bogu znalazłaś/eś swoje schronienie i warowną twierdzę, w której możesz poczuć spokój i radość.

Wielbicielko/lu o świcie otul się  myślami o Bogu  i podobnie zasypiaj otulony pościelą świętego imienia Bożego, bo to Imię jest tarczą nad wszystkie tarcze, która chroni Cię przed wszystkim, co stwarzasz swoimi lękami.  

Wiara i władza

Wiara nie jest infantylną emocją, chociaż też jest emocją.

Wiara nie jest ślepym naśladowaniem, chociaż szuka natchnienia w przykładach życia innych ludzi.

Wiara nie jest racjonalnym rozstrzygnięciem, chociaż bez udziału rozumu stacza się w pragnienie, które nigdy nie zostaje zrealizowane.

Wiara nie jest wewnętrznym odczuciem, chociaż gdyby nie miała związku z odczuciem pokoju i szczęścia nie spełniałaby zbawiającej roli.

Wiara nie jest przyjęciem hipotezy Boga w poczuciu bezsilności i braku sprawczości we własnym życiu, chociaż bez mocnego związania się w godzinie ciemności z tym, co nie jest zmysłowe i materialne, nie byłaby sobą.

Mógłbym napisać jeszcze kilka tego rodzaju (apofatycznych = negatywnych) albo lepiej rzecz nazywając binarnych definicji wiary, tylko że nie miałoby to sensu. Chciałem jedynie unaocznić najważniejszą cechę wiary, z której zdecydowana większość nas, mających się za wierzących, nie zdaje sobie sprawy. Otóż z mojego doświadczenia wiary wynika, że tylko jedną rzecz mogę o niej powiedzieć i napisać bez cienia wątpliwości.

To mianowicie, że wiara nie jest władzą.

Jeśli cokolwiek zaczyna nosić cechy władzy albo jest potrzebne do sprawowania władzy (w pewnych sytuacjach jest nią po prostu kontrola) na pewno nie jest wiarą. Co prawda wiara i władza spełniają podobną rolę, ponieważ  każdy człowiek chce się czuć bezpiecznie i mieć poczucie kontroli oraz sprawczości. Jednak wiara zapewnia zupełnie inny rodzaj bezpieczeństwa i sprawczości, aniżeli władza. Jeśli zatem świadomie dostrzegam, że cokolwiek zaczyna w moim życiu spełniać rolę władzy, chociażby przynależało też do sfery wiary, muszę z tego zrezygnować i wyrzec się tego.

Władza zapewnia bezpieczeństwo i sprawczość przez siłę, która zdobywa i kontroluje, wiara tymczasem przez moc miłosnego przyciągania.

Władza jest ruchem na zewnętrz, wiara zawsze do wewnątrz.

Władza jest życiem według ciała, wiara jest życiem według ducha.

Władza jest pilnowaniem tego, co jest dostępne zmysłom i rozumowi, zaś wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy, chociaż zmysłowo tego nie poznajemy, ponieważ jest w polu energii serca (por. Hbr 11,1).

Władza wreszcie czyni człowieka ociężałym, wystraszonym, chorym, zaś wiara przeciwnie, czyni go lekkim, miłującym, zdrowym. 

Ludzie wiary wyróżniają się łatwą do zauważenia cechą. Jest nią gracja. Człowiek wiary porusza się z gracją, ponieważ jego życiowe siły łatwo i swobodnie płyną przez całe ciało. Jego sposób bycia jest pełen wdzięku, ponieważ nie jest przywiązany do ego, które wyspecjalizowało się w używaniu władzy. Nie jest więc przywiązany do nikogo i  niczego, również do samego siebie i do tego, co osiągnął. Ponieważ niczego nie trzyma się kurczowo, więc wszystko swobodnie przepływa przez jego życie, co najlepiej pokazuje ciało. Jeśli bowiem powstają energetyczne blokady, natychmiast uwidaczniają się w napięciu mięśni i usztywnieniu kośćca.

Człowiek wiary napełniony jest boskością, zatem stanowi jedność z własnym ciałem, a przez ciało z wszystkim, co jest żywe, ostatecznie z całym stworzeniem. Jego duch płonie jasnym płomieniem wewnętrznego światła. Człowiek prawdziwej wiary pozbył się potrzeby sprawowania kontroli, która zawsze jest hierarchiczna. Zaczynamy od kontrolowania siebie, aby móc kontrolować drugiego człowieka. Potem nieszczęście władzy rozlewa się już po całym świecie.

Jeśli Tobie się wydaje, że skoro dziś jesteś lekko niesiony na skrzydłach wiary, więc możesz mieć pewność jutra, już straciłeś czujność i lecisz w przepaść, ponieważ sądzisz, że ów stan będzie trwał wiecznie. Tymczasem wiara jest czujną reakcją na każdy bodziec (każdorazowo inny), przychodzący ze środowiska, w którym żyjesz, a nie pewnością kontynuacji. Właśnie tym zajmuje się kontrolująca wszystko władza.

Jeśli Tobie wydaje się, że dzięki naśladowaniu np. Jezusa będziesz wieść udane i zbawione życie, już straciłeś czujność i lecisz w przepaść, ponieważ każdy z nas jest inny. Nie chodzi o to, żeby być kopią Jezusa, ale żeby w Duchu Jezusa być jak On Dzieckiem Bożym. Wiara jest czułym odkrywaniem samego siebie w Duchu Jezusa. Wtedy Bóg objawia swoją chwałę w naszej prawdziwości i autentyczności. Wiara jest więc specjalistką od TERAZ. Kopiowaniem zajmuje się władza, specjalistka od wczoraj.

Jeśli Tobie wydaje się, że skoro podejmujesz racjonalne decyzje, oparte na obiektywnym Słowie Bożym, więc żyjesz według Bożej woli, już straciłeś czujność i lecisz w przepaść. Sądzisz, że podporządkowanie się autorytetowi litery jest trwaniem przy źródle życia, tymczasem wiara jest miłosnym zespoleniem z Duchem. To akt oddania (posłuszeństwa), napełniający serce darami miłości. Władza jest specjalistką od decydowania o znaczeniu słów i zdań, dlatego jej rozstrzygnięcia tworzą więzienia i traumy. Wiara jest kluczem, otwierającym każde drzwi, i mieczem, przecinającym każdy węzeł. Współczesna teologia oddała się w służbę władzy i dlatego bardzo rzadko służy wierze.

Życiu może służyć i pięknie je rozwijać tylko wiara, która jest zgodą, decyzją, zdolnością, stylem postępowania, rodzajem myślenia, zaufaniem, akceptacją i radosnym, lekkim uczestniczeniem w dzianinie, którą tka Najwyższy. Dlatego wyrażamy ją słowami: „Niech się dzieje wola Twoja”. Dziać się powinna dzianina życia, tkana Miłością i Światłością.

Wiara służy życiu i jest energią miłości. 

Władza służy śmierci i jest energią strachu.

Pomiędzy tymi biegunami Bóg codziennie pyta Cię: Co wybierasz?

Wiarą, która jest wypuszczeniem wrzeciona z rąk, wybierasz życie, tkane przez Boga.

Władzą, która jest kurczowym trzymaniem wrzeciona, wybierasz śmierć, ponieważ żaden człowiek nie potrafi tkać dzianiny życia.

O świcie każdego dnia wybieraj wiarę. Z wdzięcznością przyjmuj życie, a potem je wypuszczaj i nie kontroluj. Wtedy ono nie tylko będzie przez Ciebie płynąć, ale porwie Cię ze sobą, zachwyci i obdarzy dobrami, których Twe oko jeszcze nie widziało i ucho nie słyszało.

Dbaj o życiową energię i módl się – będziesz świadkiem Bożej chwały

22 i 23 listopada 2025 r. – Simoradz

Modlitwa nie polega na myśleniu o słowach, których nie wypowiadamy.

Nie polega też na świadomym wypowiadaniu słów, ani na wypowiadaniu świadomych słów.

Modlitwa nie zaczyna się w umyśle, gdy myślimy, że wierzymy.  

Modlitwa jest dziełem serca, które wierzy pomimo powątpiewania i niedowiarstwa umysłu.

W modlitwie ujawnia się cały potencjał wiary, która jest rodzajem wiedzy, reinterpretacją  zmysłowego świata, trwałym gruntem, pewnością najlepszego rozwiązania każdej życiowej sytuacji.

Dlatego modlitwa jest też nieoczywistą sprawczością, która czepie i wykorzystuje energię zmiany i ruchu sposobami, o których nie piszą autorzy podręczników fizyki.

„Czyste serce”, o którym dowiadujemy się z biblijnych tekstów, że jest nim zainteresowane niewyczerpane Źródło wszystkiego, co istnieje, zwane Bogiem, jest najskuteczniejszym generatorem i przekaźnikiem energii.

Dzięki modlitwie, „czystym sercem” możesz skierować energię życia, światła i miłości w stronę Boga, a przez Jego wszechmoc dokądkolwiek pragniesz, zgodnie z Twoją wiarą. Naprawdę nie masz skuteczniejszego narzędzia.

Aby być skuteczną/nym potrzebujesz zatem wiary oraz energii życia, światła i miłości, którą w modlitwie możesz wykorzystywać dla manifestacji Bożej chwały. Wiarą jesteś połączona/ny z Bożym Źródłem, natomiast ciałem możesz generować własny potencjał energii.

Moc Boża, połączona z Twoją energią, jest cudownym narzędziem, którym z Bożej woli możesz dysponować w każdej chwili i sytuacji.

Zapraszam Cię na kolejne spotkanie Przyjaciół Akademii Świadomego Życia w Simoradzu, w trakcie którego opowiem o modlitwie, używając niekoniecznie katechizmowych pojęć i zwrotów, natomiast Katarzyna Brzezińska poprowadzi zajęcia ruchowe, energetyzujące Twoje ciało, ale też generujące energię, którą możesz świadomie wykorzystywać, pracując fizycznie albo modląc się z wiarą.  

Dlatego najlepiej jak potrafisz przygotuj swoje serce, aby było czyste, ubierz się wygodnie i sportowo, zabierz z sobą karimatę albo cokolwiek, na czym będziesz mogła/mógł się położyć, i w dniach 22-23 listopada przyjedź do Simoradza.

Koszt z noclegiem z soboty na niedzielę, dwoma obiadami, sobotnią kolacją i niedzielnym śniadaniem = 500 zł.

Koszt uczestnictwa bez noclegu, ale z sobotnim obiadem i kolacją oraz z niedzielnym obiadem (bez niedzielnego śniadania) = 420 zł.

Możliwy jest pobyt od piątku. Cena wzrasta wówczas o 140 zł (w cenie kolacja w piątek i śniadanie w sobotę).

Stali bywalcy zauważyli pewnie, że w cenniku „panoszy się” dodatkowe 20 zł, ale ono zostanie oddelegowane do „kotłowni”.

Serdecznie zapraszam wszystkich, nie tylko tych, którzy mają się za Przyjaciół Akademii Świadomego Życia.

Adres: 43-426 Simoradz, ul. Sienna 37.

Zgłoszenia: mju@escobb.com.pl; tel. 660 783 510

JESTEM

Zapraszam na warsztaty do Nidzicy

w dniach od 14 do 16 listopada 2025 r.

Przed rokiem w Nidzicy poświęciliśmy uwagę podstawom duchowego zdrowia i praktycznym skutkom uważnego i świadomego łączenia myśli z emocjami i zdrowiem. Czas na kolejny krok, który nazywa się uwolnieniem.

Uwolnienie oznacza nowy stosunek do tożsamości i tradycji. Nie jest wyjściem z społeczeństwa, ale zaniechaniem gier społecznych. Jest uświadomieniem sobie ról, które gramy, i masek, które zakładamy. Jest odkryciem prawdy o sobie, której nie widzimy nawet utożsamiając się z sobą. JESTEM jest czymś więcej. Kiedy nie ma przywiązania, znika psychiczne cierpienie, wywołane zmianą i stratą, a w konsekwencji przyczyna choroby. Duchowa praktyka naprawdę zmienia jakość życia. Liczy się w niej tylko jedno działanie, a mianowicie wytrwałe szukanie siebie w Królestwie Miłości, Życia i Światłości poza swoim ego, bo ono – wbrew pozorom – nie pragnie uwolnienia, czyli też zdrowia, o ile rozpoznaje korzyści płynące z choroby.

Wszechobecność i moc Życia znajduje się we wszystkim, ponad wszystkim i wszystko przenika. Także człowieka, który ma udział w tej obecności i mocy. Kto wytrwale szuka wreszcie znajduje, a właściwie zostaje znaleziony przez tę obecność i moc, której na imię JESTEM.

JESTEM jest przywoływaniem Nieskończonego Życia, obecnością Nieskończonej Świadomości i afirmacją człowieczeństwa, które ma udział w Królestwie Miłości, Życia i Światłości. Przez doświadczenie JESTEM człowiek zawiera przymierze ze swoim życiem, miłością, mądrością, mocą, świadomością i obecnością. To właśnie jest ten najważniejszy moment uwolnienia do prawdziwej obecności i mocy działania. Wtedy zaczynają dziać się cuda. Wtedy okazuje się, że na nawet działanie, realizowane jako zobowiązanie, nie jest potrzebne, bo nikt z nas sam z siebie nie potrafi czynić cudownych rzeczy poza JESTEM. Wtedy nowy sposób życia, w obecności i mocy JESTEM, staje się nowym sposobem działania przez bycie świadkiem JESTEM, które uwalnia z mocy świata, zła i pożądliwości. Niewolnik działania walczy, mozoli się, trudzi i ponosi porażki. Wolny świadek JESTEM odkrywa prawdziwą rzeczywistość, której nie przysłaniają ziemskie iluzje i ogląda wspaniałe zmiany.

PIĄTEK 14.11.25 od 17.30 do 20.00

SOBOTA 15.11.25 od 10.00 do 14.00 i od 15.00 do 18.00

NIEDZIELA 16.11.25 od 10.00 do 14.00

MIEJSCE WARSZTATÓW: Sala w budynku przy ul. Zamkowej 5

Tym razem spotkamy się pod zamkiem, a więc łatwiej będzie zaparkować i nie będzie trzeba iść pod górę.

W przerwach gwarantujemy uczestnikom poczęstunek, w tym: kawa, herbata, woda mineralna, przekąski wytrawne i słodkie oraz warzywa i owoce.

Uwaga: W promieniu 500 m znajduje się kilka butikowych hoteli.

INWESTYCJA: 250 zł 

Zgłoszenia: Marek Uglorz: tel. 660 783 510; adres mju@escobb.com.pl

Renata Zagóra: tel: 668 441 372

Pełnia życia

Zdjęcie nie moje (dla kolegi, którego pasją stała się akwarystyka morska)

W życiu chodzi o to, aby się bujało, to znaczy, żeby energia płynęła niezależnie od tego, czy tworzymy z kimś parę, należymy do jakiejś wspólnoty, czy akurat jesteśmy sami. Źródło życia musi znajdować się w nas i z wnętrza płynąć na zewnątrz, ku innym. Tymczasem jesteśmy wychowani w kulturze prawa i strachu przed osamotnieniem, więc zamiast cieszyć się nieskończonymi możliwościami twórczego i radosnego życia, samych siebie powściągamy z lęku przed konsekwencjami popełnienia błędu, a także bez ustanku szukamy kogoś, komu zawdzięczalibyśmy przypływ życiowej energii, dobrego samopoczucia i radości.

Próbując to zilustrować od lat posługuję się tym samym obrazem.

Wyobraźmy sobie, że znaleźliśmy duży kamień i deskę. Zrobiliśmy z nich najprostsze urządzenie do zabawy, potocznie zwane huśtawką. Usiedliśmy na brzegu i ….? I nic. Ani ruchu, ani frajdy, tylko zesztywniałe biodra i boląca pupa, a na koniec frustracja, że nie znalazł się nikt, kto z impetem usiadłby po przeciwnej stronie, żeby wyrzucić nas ku niebu.

Na partnera do zabawy czekają ludzie, żyjący według ciała, ciężko i bez lekkości. Życiowej energii oczekują po innych. Żyjący według ducha nie czekają na drugiego, ale okrakiem stają nad kamieniem w taki sposób, aby móc dowolnie naciskać raz prawą, raz lewą nogą i w ten sposób samemu wprawiać w ruch huśtawkę oraz siebie na niej. Duchowi nie potrzebują nikogo, aby żyć lekko, radośnie, z polotem, ponieważ sami decydują o ruchu i przepływie energii, której źródło mają w sobie.

Żyjący według ciała, schowani w prawie, regulaminie, statucie, pytają: Kto jest moim bliźnim? z nadzieją, że od niego otrzymają życie. Tymczasem żyjący według ducha, źródło życia mają w sobie. Dzieląc się nim, pytają: Dla kogo ja jestem bliźnim?

Aby życie się bujało, każdy musi odkryć w sobie Bożą pełnię. Dlatego nie myślmy o brakach, ale szukajmy Boga. Wówczas odkryjemy w sobie brzegowe potencjały, które w sumie dają pełnię. W opowieści o miłosiernym Samarytaninie Jezus z Galilei przestawia je w postaci kapłana i lewity z jednej strony, zaś po przeciwnej jako Samarytanina.

Kapłan z lewitą na pewno nie byli złymi i nieczułymi ludźmi. Źródłem ich nieszczęścia był lęk, z którym radzili sobie, jak większość z nas, rezygnacją z wolnego działania na rzecz prawa, regulaminu, procedury. Zwolnieni przez samych siebie z obowiązku podejmowania odważnych decyzji, czuli się komfortowo i pewnie. Nikt nie mógł im przecież niczego zarzucić. Ten sposób postępowania, z lęku przed odpowiedzialnością, jest rezygnacją z odpowiedzialności. Ludzie, nie radzący sobie z lękiem, utrwalają dziecięcą postawę posłusznego wykonywania poleceń rodziców i wychowawców, licząc na  święty spokój i spodziewając się nagrody. Nigdy nie dorastają do dorosłości, którą w opowieści Jezusa reprezentuje Samarytanin.

Wiecznym dzieciom wydaje się, że odpowiedzialność jest ostrożnością i polega na zachowywaniu prawa. Wynieśli to z domów, szkół i Kościołów, w których wychowywanie wciąż kojarzone jest z posłuszeństwem, które najlepiej utrwala lęk. Z lęku przed błędem, czyli w konsekwencji karą, wieczne dzieci gotowe są zachować wszystkie rygory prawa i nie dotknąć potrzebującego, uznając to za największy dowód odpowiedzialności.

Dorośli, duchowi ludzie nie wahają się złamać prawa, regulaminu, procedury, tradycji, nawet niemoralnie zachować, jeśli tylko w ten sposób mogą pomóc drugiemu człowiekowi, ponieważ nie boją się konsekwencji decyzji i działania. Rozpoznając bliźniego, są wobec niego odpowiedzialni nie w duchu lęku o siebie, ale w duchu miłości do niego!

Co zatem mogę uczynić bliźniemu? Czasem powinienem powściągnąć się wobec niego, to prawda, jednak znacznie częściej powinienem zwrócić się ku niemu, dotknąć się go, dać mu to, czego nie ma a pilnie potrzebuje, czym ja akurat dysponuję. Samarytanin nie przejmuje się prawem i regulaminem, rytualną bądź moralną czystością, jest dorosły i ratuje bliźniego.

Gdy decyzjami i działaniami rządzi lęk, życie przestaje płynąć i jego energia ustaje. Odpowiedzialność, czyli działanie będące odpowiedzią na potrzebę bliźniego, zachowuje i pomnaża życie. Najpotężniejszą energią życia jest miłość.

Mentalną i emocjonalną genezą decyzji, podejmowanych przez ludzi ciała, jest lęk. Genezą decyzji, podejmowanych przez ludzi ducha, jest miłość. Pierwsi liczą na pomoc bliźnich, drudzy są bliźnimi dla innych. Pierwsi są duchowymi niemowlakami, drudzy osiągnęli duchową dojrzałość.

Życie musi być w ruchu. Energia powinna płynąć bez ustanku, niezależnie od okoliczności, relacji, stanu ducha i bankowego konta. Szkoda, że większość z nas szuka partnera do życiowej huśtawki, zamiast samemu wprawiać życie w ruch. Tak to bowiem bywa, o ironio losu, że im bardziej uzależniamy się od partnera, z którym wspólnie próbujemy dbać o życiową energię, tym większej życiowej huśtawki doświadczamy. Życie przypomina wówczas rozkołysaną łódź. Dlatego warto uczyć się zarządzania energią życia, aby od nikogo nie być zależnym, ale z każdym móc wejść w relację i darować mu dar miłości, odpowiedni do jego potrzeb.

Dopiero ludzie pełni, zintegrowani, którzy w zależności od potrzeby samodzielnie korzystają z energii zobowiązania (kapłan) i miłosierdzia (Samarytanin), potrafią docenić błogosławieństwo życia i ze swojej pełni darowywać je innym. Nie okłamujmy się, jakiekolwiek próby wywierania nacisku, przymuszania, oddziaływania edukacyjnego albo uświadamiającego, niczego nie zmienią i nie osiągną wobec ludzi, którym ewidentnie brakuje pełni.

Jeśli komuś brakuje pełni życia, jak może obdarowywać życiem? Jeśli ktoś rozpaczliwie szuka bliźniego dla siebie, jak może stać się bliźnim dla potrzebującego? Jeśli komuś wydaje się, że bez miłości innych ludzi do niego, nie potrafi szczęśliwie żyć, jak może swoją miłością innych czynić szczęśliwymi?

Zdjęcie nie moje (dla kolegi, którego pasją stała się akwarystyka morska)

Wspólna historia Boga i człowieka

17 – 19 października – Kiczyce

Ostatnimi czasy odezwała się we mnie tęsknota za teologią, która pomaga zrozumieć świat i człowieka, więc zapraszam Was do Kiczyc, gdzie byliśmy wiosną. Zrealizuję temat: Bóg nie stworzył człowieka bez powodu.

Chodzi o to, że skoro Bóg jest pełnią, czyli wszystkim, więc wypieranie ciemnej strony Boga jest błędem i naiwnością, która dla człowieka kończy się tragicznie. Nie uwzględniwszy biblijnych świadectw, że Bóg do tego stopnia jest nieobliczalny w swej zapalczywości, iż później żałuje swoich myśli, emocji i czynów, nawet w ostatnim akcie ludzkiej historii i dziejów świata możemy doświadczyć tego rodzaju destrukcji, która zaskoczy nas, jak Jezusa na krzyżu. Modlitwa: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił” nie wzięła się znikąd, i doprawdy nie tylko z Psalmu 22.

A co, jeśli Bóg potrzebuje naszego człowieczeństwa, doświadczenia bólu i miłości, aby uświadomić sobie skutków własnej wszechmocy, którą realizuje w postaci niekontrolowanych wybuchów gniewu i pomsty? A co, jeśli stworzył człowieka, aby nauczyć się świadomie kochać i pielęgnować stworzenie? A co, jeśli poprzez naszą świadomość jest coraz bardziej świadomy konsekwencji własnej wszechmocy?

Nasza wspólna historia, czyli Boga i człowieka, może być opowiedziana inaczej, aniżeli w sposób szkolny, tradycyjnie i dogmatycznie. Mam przeczucie, że nawet powinna, aby nasza dojrzała świadomość otworzyła „Bogu oczy” na niepotrzebne nieszczęścia. Zanim w zapowiedziany sposób ziemia i niebo miałyby z wielkim hukiem przeminąć, Bóg nie musi zniszczyć umiłowanego przez siebie świata, ale delikatną, współczującą i dbałą o każdy przejaw dobra miłością może przemienić w duchowy.

Jest jeszcze czas, aby Bóg nauczył się pełni miłości przez naszą miłość.

Wciąż trwa czas łaski, w którym wiarą i modlitwą możemy ratować świat przed zagładą. Nie walką o lepsze jutro i realizacją naiwnych idei lepszego świata, ale poprzez prawdziwą miłość, która wszystko wybacza i zakrywa. Bo tylko miłość otwiera oczy i to, co jest materialne i przemijające, zamienia w duchowe i wieczne.

Bogu potrzebna jest człowiecza wiara i modlitwa: „I rzekł (Abraham): Niechaj nie gniewa się Pan, proszę, gdy jeszcze raz mówić będę: Może znajdzie się tam dziesięciu (sprawiedliwych). I odpowiedział (Pan): Nie zniszczę ze względu na tych dziesięciu. I odszedł Pan, gdy skończył rozmowę z Abrahamem. Abraham zaś wrócił do miejsca swego” (1 Mż 18,32n).

Zapraszam do Kiczyc, do ośrodka H2O, gdzie przyjrzymy się biblijnym świadectwom i przemyślimy wspólną historię człowieka i Boga w zasygnalizowany wyżej sposób.

Spotkajmy się w dniach od 17 do 19 października 2025 r.

PIĄTEK        – zajęcia od 17.30 do 19.00

                       – kolacja o 19.00

SOBOTA       – śniadanie o 9.00

                       – zajęcia od 10.00 do 14.00

                       –  obiad o 14.00

                       – zajęcia od 15.00 do 18.00

                       – kolacja o 18.00

NIEDZIELA  – śniadanie o 9.00

                       – zajęcia od 10.00 do 14.00

                       – obiad o 14.00

Inwestycja dla osób, które zamieszkają w ośrodku od piątku to 600 zł.

Inwestycja dla osób, które chcą dojeżdżać to 380 zł. W tej cenie są zajęcia w piątek z kolacją, zajęcia w sobotę z obiadem i kolacją, zajęcia w niedzielę z obiadem.

.

Zakwaterowanie w domkach możliwe dla jednej, dwóch i trzech osób w jednym pokoju.

ZGŁOSZENIA:

mju@escobb.com.pl

tel. 660 783 510