JESTEM

Zapraszam na warsztaty do Nidzicy

w dniach od 14 do 16 listopada 2025 r.

Przed rokiem w Nidzicy poświęciliśmy uwagę podstawom duchowego zdrowia i praktycznym skutkom uważnego i świadomego łączenia myśli z emocjami i zdrowiem. Czas na kolejny krok, który nazywa się uwolnieniem.

Uwolnienie oznacza nowy stosunek do tożsamości i tradycji. Nie jest wyjściem z społeczeństwa, ale zaniechaniem gier społecznych. Jest uświadomieniem sobie ról, które gramy, i masek, które zakładamy. Jest odkryciem prawdy o sobie, której nie widzimy nawet utożsamiając się z sobą. JESTEM jest czymś więcej. Kiedy nie ma przywiązania, znika psychiczne cierpienie, wywołane zmianą i stratą, a w konsekwencji przyczyna choroby. Duchowa praktyka naprawdę zmienia jakość życia. Liczy się w niej tylko jedno działanie, a mianowicie wytrwałe szukanie siebie w Królestwie Miłości, Życia i Światłości poza swoim ego, bo ono – wbrew pozorom – nie pragnie uwolnienia, czyli też zdrowia, o ile rozpoznaje korzyści płynące z choroby.

Wszechobecność i moc Życia znajduje się we wszystkim, ponad wszystkim i wszystko przenika. Także człowieka, który ma udział w tej obecności i mocy. Kto wytrwale szuka wreszcie znajduje, a właściwie zostaje znaleziony przez tę obecność i moc, której na imię JESTEM.

JESTEM jest przywoływaniem Nieskończonego Życia, obecnością Nieskończonej Świadomości i afirmacją człowieczeństwa, które ma udział w Królestwie Miłości, Życia i Światłości. Przez doświadczenie JESTEM człowiek zawiera przymierze ze swoim życiem, miłością, mądrością, mocą, świadomością i obecnością. To właśnie jest ten najważniejszy moment uwolnienia do prawdziwej obecności i mocy działania. Wtedy zaczynają dziać się cuda. Wtedy okazuje się, że na nawet działanie, realizowane jako zobowiązanie, nie jest potrzebne, bo nikt z nas sam z siebie nie potrafi czynić cudownych rzeczy poza JESTEM. Wtedy nowy sposób życia, w obecności i mocy JESTEM, staje się nowym sposobem działania przez bycie świadkiem JESTEM, które uwalnia z mocy świata, zła i pożądliwości. Niewolnik działania walczy, mozoli się, trudzi i ponosi porażki. Wolny świadek JESTEM odkrywa prawdziwą rzeczywistość, której nie przysłaniają ziemskie iluzje i ogląda wspaniałe zmiany.

PIĄTEK 14.11.25 od 17.30 do 20.00

SOBOTA 15.11.25 od 10.00 do 14.00 i od 15.00 do 18.00

NIEDZIELA 16.11.25 od 10.00 do 14.00

MIEJSCE WARSZTATÓW: Sala w budynku przy ul. Zamkowej 5

Tym razem spotkamy się pod zamkiem, a więc łatwiej będzie zaparkować i nie będzie trzeba iść pod górę.

W przerwach gwarantujemy uczestnikom poczęstunek, w tym: kawa, herbata, woda mineralna, przekąski wytrawne i słodkie oraz warzywa i owoce.

Uwaga: W promieniu 500 m znajduje się kilka butikowych hoteli.

INWESTYCJA: 250 zł 

Zgłoszenia: Marek Uglorz: tel. 660 783 510; adres mju@escobb.com.pl

Renata Zagóra: tel: 668 441 372

Pełnia życia

Zdjęcie nie moje (dla kolegi, którego pasją stała się akwarystyka morska)

W życiu chodzi o to, aby się bujało, to znaczy, żeby energia płynęła niezależnie od tego, czy tworzymy z kimś parę, należymy do jakiejś wspólnoty, czy akurat jesteśmy sami. Źródło życia musi znajdować się w nas i z wnętrza płynąć na zewnątrz, ku innym. Tymczasem jesteśmy wychowani w kulturze prawa i strachu przed osamotnieniem, więc zamiast cieszyć się nieskończonymi możliwościami twórczego i radosnego życia, samych siebie powściągamy z lęku przed konsekwencjami popełnienia błędu, a także bez ustanku szukamy kogoś, komu zawdzięczalibyśmy przypływ życiowej energii, dobrego samopoczucia i radości.

Próbując to zilustrować od lat posługuję się tym samym obrazem.

Wyobraźmy sobie, że znaleźliśmy duży kamień i deskę. Zrobiliśmy z nich najprostsze urządzenie do zabawy, potocznie zwane huśtawką. Usiedliśmy na brzegu i ….? I nic. Ani ruchu, ani frajdy, tylko zesztywniałe biodra i boląca pupa, a na koniec frustracja, że nie znalazł się nikt, kto z impetem usiadłby po przeciwnej stronie, żeby wyrzucić nas ku niebu.

Na partnera do zabawy czekają ludzie, żyjący według ciała, ciężko i bez lekkości. Życiowej energii oczekują po innych. Żyjący według ducha nie czekają na drugiego, ale okrakiem stają nad kamieniem w taki sposób, aby móc dowolnie naciskać raz prawą, raz lewą nogą i w ten sposób samemu wprawiać w ruch huśtawkę oraz siebie na niej. Duchowi nie potrzebują nikogo, aby żyć lekko, radośnie, z polotem, ponieważ sami decydują o ruchu i przepływie energii, której źródło mają w sobie.

Żyjący według ciała, schowani w prawie, regulaminie, statucie, pytają: Kto jest moim bliźnim? z nadzieją, że od niego otrzymają życie. Tymczasem żyjący według ducha, źródło życia mają w sobie. Dzieląc się nim, pytają: Dla kogo ja jestem bliźnim?

Aby życie się bujało, każdy musi odkryć w sobie Bożą pełnię. Dlatego nie myślmy o brakach, ale szukajmy Boga. Wówczas odkryjemy w sobie brzegowe potencjały, które w sumie dają pełnię. W opowieści o miłosiernym Samarytaninie Jezus z Galilei przestawia je w postaci kapłana i lewity z jednej strony, zaś po przeciwnej jako Samarytanina.

Kapłan z lewitą na pewno nie byli złymi i nieczułymi ludźmi. Źródłem ich nieszczęścia był lęk, z którym radzili sobie, jak większość z nas, rezygnacją z wolnego działania na rzecz prawa, regulaminu, procedury. Zwolnieni przez samych siebie z obowiązku podejmowania odważnych decyzji, czuli się komfortowo i pewnie. Nikt nie mógł im przecież niczego zarzucić. Ten sposób postępowania, z lęku przed odpowiedzialnością, jest rezygnacją z odpowiedzialności. Ludzie, nie radzący sobie z lękiem, utrwalają dziecięcą postawę posłusznego wykonywania poleceń rodziców i wychowawców, licząc na  święty spokój i spodziewając się nagrody. Nigdy nie dorastają do dorosłości, którą w opowieści Jezusa reprezentuje Samarytanin.

Wiecznym dzieciom wydaje się, że odpowiedzialność jest ostrożnością i polega na zachowywaniu prawa. Wynieśli to z domów, szkół i Kościołów, w których wychowywanie wciąż kojarzone jest z posłuszeństwem, które najlepiej utrwala lęk. Z lęku przed błędem, czyli w konsekwencji karą, wieczne dzieci gotowe są zachować wszystkie rygory prawa i nie dotknąć potrzebującego, uznając to za największy dowód odpowiedzialności.

Dorośli, duchowi ludzie nie wahają się złamać prawa, regulaminu, procedury, tradycji, nawet niemoralnie zachować, jeśli tylko w ten sposób mogą pomóc drugiemu człowiekowi, ponieważ nie boją się konsekwencji decyzji i działania. Rozpoznając bliźniego, są wobec niego odpowiedzialni nie w duchu lęku o siebie, ale w duchu miłości do niego!

Co zatem mogę uczynić bliźniemu? Czasem powinienem powściągnąć się wobec niego, to prawda, jednak znacznie częściej powinienem zwrócić się ku niemu, dotknąć się go, dać mu to, czego nie ma a pilnie potrzebuje, czym ja akurat dysponuję. Samarytanin nie przejmuje się prawem i regulaminem, rytualną bądź moralną czystością, jest dorosły i ratuje bliźniego.

Gdy decyzjami i działaniami rządzi lęk, życie przestaje płynąć i jego energia ustaje. Odpowiedzialność, czyli działanie będące odpowiedzią na potrzebę bliźniego, zachowuje i pomnaża życie. Najpotężniejszą energią życia jest miłość.

Mentalną i emocjonalną genezą decyzji, podejmowanych przez ludzi ciała, jest lęk. Genezą decyzji, podejmowanych przez ludzi ducha, jest miłość. Pierwsi liczą na pomoc bliźnich, drudzy są bliźnimi dla innych. Pierwsi są duchowymi niemowlakami, drudzy osiągnęli duchową dojrzałość.

Życie musi być w ruchu. Energia powinna płynąć bez ustanku, niezależnie od okoliczności, relacji, stanu ducha i bankowego konta. Szkoda, że większość z nas szuka partnera do życiowej huśtawki, zamiast samemu wprawiać życie w ruch. Tak to bowiem bywa, o ironio losu, że im bardziej uzależniamy się od partnera, z którym wspólnie próbujemy dbać o życiową energię, tym większej życiowej huśtawki doświadczamy. Życie przypomina wówczas rozkołysaną łódź. Dlatego warto uczyć się zarządzania energią życia, aby od nikogo nie być zależnym, ale z każdym móc wejść w relację i darować mu dar miłości, odpowiedni do jego potrzeb.

Dopiero ludzie pełni, zintegrowani, którzy w zależności od potrzeby samodzielnie korzystają z energii zobowiązania (kapłan) i miłosierdzia (Samarytanin), potrafią docenić błogosławieństwo życia i ze swojej pełni darowywać je innym. Nie okłamujmy się, jakiekolwiek próby wywierania nacisku, przymuszania, oddziaływania edukacyjnego albo uświadamiającego, niczego nie zmienią i nie osiągną wobec ludzi, którym ewidentnie brakuje pełni.

Jeśli komuś brakuje pełni życia, jak może obdarowywać życiem? Jeśli ktoś rozpaczliwie szuka bliźniego dla siebie, jak może stać się bliźnim dla potrzebującego? Jeśli komuś wydaje się, że bez miłości innych ludzi do niego, nie potrafi szczęśliwie żyć, jak może swoją miłością innych czynić szczęśliwymi?

Zdjęcie nie moje (dla kolegi, którego pasją stała się akwarystyka morska)

Wspólna historia Boga i człowieka

17 – 19 października – Kiczyce

Ostatnimi czasy odezwała się we mnie tęsknota za teologią, która pomaga zrozumieć świat i człowieka, więc zapraszam Was do Kiczyc, gdzie byliśmy wiosną. Zrealizuję temat: Bóg nie stworzył człowieka bez powodu.

Chodzi o to, że skoro Bóg jest pełnią, czyli wszystkim, więc wypieranie ciemnej strony Boga jest błędem i naiwnością, która dla człowieka kończy się tragicznie. Nie uwzględniwszy biblijnych świadectw, że Bóg do tego stopnia jest nieobliczalny w swej zapalczywości, iż później żałuje swoich myśli, emocji i czynów, nawet w ostatnim akcie ludzkiej historii i dziejów świata możemy doświadczyć tego rodzaju destrukcji, która zaskoczy nas, jak Jezusa na krzyżu. Modlitwa: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił” nie wzięła się znikąd, i doprawdy nie tylko z Psalmu 22.

A co, jeśli Bóg potrzebuje naszego człowieczeństwa, doświadczenia bólu i miłości, aby uświadomić sobie skutków własnej wszechmocy, którą realizuje w postaci niekontrolowanych wybuchów gniewu i pomsty? A co, jeśli stworzył człowieka, aby nauczyć się świadomie kochać i pielęgnować stworzenie? A co, jeśli poprzez naszą świadomość jest coraz bardziej świadomy konsekwencji własnej wszechmocy?

Nasza wspólna historia, czyli Boga i człowieka, może być opowiedziana inaczej, aniżeli w sposób szkolny, tradycyjnie i dogmatycznie. Mam przeczucie, że nawet powinna, aby nasza dojrzała świadomość otworzyła „Bogu oczy” na niepotrzebne nieszczęścia. Zanim w zapowiedziany sposób ziemia i niebo miałyby z wielkim hukiem przeminąć, Bóg nie musi zniszczyć umiłowanego przez siebie świata, ale delikatną, współczującą i dbałą o każdy przejaw dobra miłością może przemienić w duchowy.

Jest jeszcze czas, aby Bóg nauczył się pełni miłości przez naszą miłość.

Wciąż trwa czas łaski, w którym wiarą i modlitwą możemy ratować świat przed zagładą. Nie walką o lepsze jutro i realizacją naiwnych idei lepszego świata, ale poprzez prawdziwą miłość, która wszystko wybacza i zakrywa. Bo tylko miłość otwiera oczy i to, co jest materialne i przemijające, zamienia w duchowe i wieczne.

Bogu potrzebna jest człowiecza wiara i modlitwa: „I rzekł (Abraham): Niechaj nie gniewa się Pan, proszę, gdy jeszcze raz mówić będę: Może znajdzie się tam dziesięciu (sprawiedliwych). I odpowiedział (Pan): Nie zniszczę ze względu na tych dziesięciu. I odszedł Pan, gdy skończył rozmowę z Abrahamem. Abraham zaś wrócił do miejsca swego” (1 Mż 18,32n).

Zapraszam do Kiczyc, do ośrodka H2O, gdzie przyjrzymy się biblijnym świadectwom i przemyślimy wspólną historię człowieka i Boga w zasygnalizowany wyżej sposób.

Spotkajmy się w dniach od 17 do 19 października 2025 r.

PIĄTEK        – zajęcia od 17.30 do 19.00

                       – kolacja o 19.00

SOBOTA       – śniadanie o 9.00

                       – zajęcia od 10.00 do 14.00

                       –  obiad o 14.00

                       – zajęcia od 15.00 do 18.00

                       – kolacja o 18.00

NIEDZIELA  – śniadanie o 9.00

                       – zajęcia od 10.00 do 14.00

                       – obiad o 14.00

Inwestycja dla osób, które zamieszkają w ośrodku od piątku to 600 zł.

Inwestycja dla osób, które chcą dojeżdżać to 380 zł. W tej cenie są zajęcia w piątek z kolacją, zajęcia w sobotę z obiadem i kolacją, zajęcia w niedzielę z obiadem.

.

Zakwaterowanie w domkach możliwe dla jednej, dwóch i trzech osób w jednym pokoju.

ZGŁOSZENIA:

mju@escobb.com.pl

tel. 660 783 510