Modlitwa jest wielbieniem Boga

Modlitwa jest wielbieniem Boga.

Nie pochlebstwami albo nienaturalną pozą czy słowami, które nie pasują do aktualnego samopoczucia.

Modlitwa staje się wielbieniem Boga w momencie, w którym modliciel uświadamia sobie miłość, łączącą go z Bogiem, i staje się wielbicielem Tego, którego kocha.

Wielbiciel, który z czystym sercem i aktywną wiarą szuka bezwarunkowej miłości Oblubieńca, pozostaje w harmonii z Jego stwórczą miłością, w której wszystko jest możliwe. Wielbiciel na co dzień odczuwa łagodzący, delikatny i wspierający dotyk Boga.

Wielbiciel, nawet jeśli w aktualnej chwili wciąż pozostaje pod wpływem starych przekonań i nawyków, które uczy się zamienić na nowe, wie o tym, że dzięki ciągłemu nawoływaniu i oczekiwaniu Boga, Ten, który zawsze jest Obecny, będzie uczestniczył w jego codziennym życiu. A wówczas w modlitwie o wszystko może pytać i w swoim czasie otrzyma odpowiedzi, które nieraz będą zaskakiwać.

Wielbiciel, trwający w miłosnym związku ze swoim Oblubieńcem, prędzej czy później zostaje uleczony z kłamstwa oddzielenia od Ojca i uleczony z iluzji życia i śmierci, dobra i zła, zdrowia i choroby, szczęścia i pecha, itp. Odkryje fundamentalną i w rzeczywistości nigdy nie naruszoną jedność wszystkiego w Chrystusie, czyli w czystej, krystalicznej, niczym nie przesłoniętej świadomości, z której wszystko pochodzi i do której wszystko zmierza.

Wielbicielko/lu codziennie odczuwaj Bożą miłość. Niczego się nie bój, bo w Bogu znalazłaś/eś swoje schronienie i warowną twierdzę, w której możesz poczuć spokój i radość.

Wielbicielko/lu o świcie otul się  myślami o Bogu  i podobnie zasypiaj otulony pościelą świętego imienia Bożego, bo to Imię jest tarczą nad wszystkie tarcze, która chroni Cię przed wszystkim, co stwarzasz swoimi lękami.  

Wiara i władza

Wiara nie jest infantylną emocją, chociaż też jest emocją.

Wiara nie jest ślepym naśladowaniem, chociaż szuka natchnienia w przykładach życia innych ludzi.

Wiara nie jest racjonalnym rozstrzygnięciem, chociaż bez udziału rozumu stacza się w pragnienie, które nigdy nie zostaje zrealizowane.

Wiara nie jest wewnętrznym odczuciem, chociaż gdyby nie miała związku z odczuciem pokoju i szczęścia nie spełniałaby zbawiającej roli.

Wiara nie jest przyjęciem hipotezy Boga w poczuciu bezsilności i braku sprawczości we własnym życiu, chociaż bez mocnego związania się w godzinie ciemności z tym, co nie jest zmysłowe i materialne, nie byłaby sobą.

Mógłbym napisać jeszcze kilka tego rodzaju (apofatycznych = negatywnych) albo lepiej rzecz nazywając binarnych definicji wiary, tylko że nie miałoby to sensu. Chciałem jedynie unaocznić najważniejszą cechę wiary, z której zdecydowana większość nas, mających się za wierzących, nie zdaje sobie sprawy. Otóż z mojego doświadczenia wiary wynika, że tylko jedną rzecz mogę o niej powiedzieć i napisać bez cienia wątpliwości.

To mianowicie, że wiara nie jest władzą.

Jeśli cokolwiek zaczyna nosić cechy władzy albo jest potrzebne do sprawowania władzy (w pewnych sytuacjach jest nią po prostu kontrola) na pewno nie jest wiarą. Co prawda wiara i władza spełniają podobną rolę, ponieważ  każdy człowiek chce się czuć bezpiecznie i mieć poczucie kontroli oraz sprawczości. Jednak wiara zapewnia zupełnie inny rodzaj bezpieczeństwa i sprawczości, aniżeli władza. Jeśli zatem świadomie dostrzegam, że cokolwiek zaczyna w moim życiu spełniać rolę władzy, chociażby przynależało też do sfery wiary, muszę z tego zrezygnować i wyrzec się tego.

Władza zapewnia bezpieczeństwo i sprawczość przez siłę, która zdobywa i kontroluje, wiara tymczasem przez moc miłosnego przyciągania.

Władza jest ruchem na zewnętrz, wiara zawsze do wewnątrz.

Władza jest życiem według ciała, wiara jest życiem według ducha.

Władza jest pilnowaniem tego, co jest dostępne zmysłom i rozumowi, zaś wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy, chociaż zmysłowo tego nie poznajemy, ponieważ jest w polu energii serca (por. Hbr 11,1).

Władza wreszcie czyni człowieka ociężałym, wystraszonym, chorym, zaś wiara przeciwnie, czyni go lekkim, miłującym, zdrowym. 

Ludzie wiary wyróżniają się łatwą do zauważenia cechą. Jest nią gracja. Człowiek wiary porusza się z gracją, ponieważ jego życiowe siły łatwo i swobodnie płyną przez całe ciało. Jego sposób bycia jest pełen wdzięku, ponieważ nie jest przywiązany do ego, które wyspecjalizowało się w używaniu władzy. Nie jest więc przywiązany do nikogo i  niczego, również do samego siebie i do tego, co osiągnął. Ponieważ niczego nie trzyma się kurczowo, więc wszystko swobodnie przepływa przez jego życie, co najlepiej pokazuje ciało. Jeśli bowiem powstają energetyczne blokady, natychmiast uwidaczniają się w napięciu mięśni i usztywnieniu kośćca.

Człowiek wiary napełniony jest boskością, zatem stanowi jedność z własnym ciałem, a przez ciało z wszystkim, co jest żywe, ostatecznie z całym stworzeniem. Jego duch płonie jasnym płomieniem wewnętrznego światła. Człowiek prawdziwej wiary pozbył się potrzeby sprawowania kontroli, która zawsze jest hierarchiczna. Zaczynamy od kontrolowania siebie, aby móc kontrolować drugiego człowieka. Potem nieszczęście władzy rozlewa się już po całym świecie.

Jeśli Tobie się wydaje, że skoro dziś jesteś lekko niesiony na skrzydłach wiary, więc możesz mieć pewność jutra, już straciłeś czujność i lecisz w przepaść, ponieważ sądzisz, że ów stan będzie trwał wiecznie. Tymczasem wiara jest czujną reakcją na każdy bodziec (każdorazowo inny), przychodzący ze środowiska, w którym żyjesz, a nie pewnością kontynuacji. Właśnie tym zajmuje się kontrolująca wszystko władza.

Jeśli Tobie wydaje się, że dzięki naśladowaniu np. Jezusa będziesz wieść udane i zbawione życie, już straciłeś czujność i lecisz w przepaść, ponieważ każdy z nas jest inny. Nie chodzi o to, żeby być kopią Jezusa, ale żeby w Duchu Jezusa być jak On Dzieckiem Bożym. Wiara jest czułym odkrywaniem samego siebie w Duchu Jezusa. Wtedy Bóg objawia swoją chwałę w naszej prawdziwości i autentyczności. Wiara jest więc specjalistką od TERAZ. Kopiowaniem zajmuje się władza, specjalistka od wczoraj.

Jeśli Tobie wydaje się, że skoro podejmujesz racjonalne decyzje, oparte na obiektywnym Słowie Bożym, więc żyjesz według Bożej woli, już straciłeś czujność i lecisz w przepaść. Sądzisz, że podporządkowanie się autorytetowi litery jest trwaniem przy źródle życia, tymczasem wiara jest miłosnym zespoleniem z Duchem. To akt oddania (posłuszeństwa), napełniający serce darami miłości. Władza jest specjalistką od decydowania o znaczeniu słów i zdań, dlatego jej rozstrzygnięcia tworzą więzienia i traumy. Wiara jest kluczem, otwierającym każde drzwi, i mieczem, przecinającym każdy węzeł. Współczesna teologia oddała się w służbę władzy i dlatego bardzo rzadko służy wierze.

Życiu może służyć i pięknie je rozwijać tylko wiara, która jest zgodą, decyzją, zdolnością, stylem postępowania, rodzajem myślenia, zaufaniem, akceptacją i radosnym, lekkim uczestniczeniem w dzianinie, którą tka Najwyższy. Dlatego wyrażamy ją słowami: „Niech się dzieje wola Twoja”. Dziać się powinna dzianina życia, tkana Miłością i Światłością.

Wiara służy życiu i jest energią miłości. 

Władza służy śmierci i jest energią strachu.

Pomiędzy tymi biegunami Bóg codziennie pyta Cię: Co wybierasz?

Wiarą, która jest wypuszczeniem wrzeciona z rąk, wybierasz życie, tkane przez Boga.

Władzą, która jest kurczowym trzymaniem wrzeciona, wybierasz śmierć, ponieważ żaden człowiek nie potrafi tkać dzianiny życia.

O świcie każdego dnia wybieraj wiarę. Z wdzięcznością przyjmuj życie, a potem je wypuszczaj i nie kontroluj. Wtedy ono nie tylko będzie przez Ciebie płynąć, ale porwie Cię ze sobą, zachwyci i obdarzy dobrami, których Twe oko jeszcze nie widziało i ucho nie słyszało.