Betlejemska opowieść o miłości

W Europie nie ma już Świąt Bożego Narodzenia! Nie chodzi o mało ważne daty. Chodzi o coś fundamentalnego. Otóż dla Putina nie ma świąt, bo w święta każe atakować i bombardować mieszkania, w których ludzie życzą sobie pokoju. Tymczasem święta to czas jakby „wydobyty”, „wykrojony”, oddzielony od profanum. W tym okresie nie tylko mamy czuć się bezpiecznie, ale powinna też resetować się nasza świadomość. Jeśli wcześniej wydarzyło się coś nieprawego, to powinno zostać naprawione. Jeśli ktoś został skrzywdzony, powinien zostać poproszony o wybaczenie. A jeśli codzienne życie jest na tyle ciężkie i bolesne, że trauma zatrzymuje ludzi w lękowym bezruchu i beznadziei, święta powinny być czasem szalonego odreagowania, zabawy, radości, zapomnienia. Jednym słowem wydostania się z kieratu obowiązków, aby przypomnieć sobie o pierwotnej godności, szczęśliwości i wolności. Jeśli Święta Bożego Narodzenia niczym nie różnią się od reszty dni, nie mają żadnego społecznego znaczenia.Zresztą nie tylko społecznego, bo też osobistego.

W wielu domach nie ma już Świąt Bożego Narodzenia!Nie chodzi o mało istotny kalendarz, ale o coś znacznie ważniejszego. Jeśli wczoraj pokłóciłaś/eś się, dziś odczuwasz wewnętrzny niepokój i obawiasz się przyszłości Twoja świadomość nie podlega świątecznemu odnowieniu, duchowemu pogłębieniu i poszerzeniu postrzegania poza wymiar zmysłowy w sferę duchową. Jeśli w święta odczuwasz to samo, co w każdy inny dzień, w istocie nie odczuwasz niczego, a tym bardziej święta nie są Ci do niczego potrzebne. Ostrzegam Cię, że „powszechnie powtarzana przez Polaków mantra” o rodzinności Świąt Bożego Narodzenia najczęściej nie wychodzi poza postrzeganie zmysłowe i nie służy niczemu duchowemu. Jest tylko ułudą bytowego i ziemskiego poczucia bezpieczeństwa.

Wigilijna noc jest portalem dla pokoju, którego świat (ani polityka, ani ubezpieczenia, ani oszczędności, ani służba zdrowia, ani rodzina) dać nie może. Ów pokój przychodzi niedostrzegalnie dla zmysłów, wyczulonych na wiadomości z świata polityki i ekonomii, bądź bodźce materialne. Przychodzi wraz z człowiekiem, świadomym swej boskości. Pojawia się w najciemniejszą noc ludzkich lęków i jest oślepiającym rozbłyskiem światła, które w istocie jest MIŁOŚCIĄ. Każdą wojnę wywołuje strach przed brakiem ziemskiej i życiowej energii, więc jest walką o dostęp do energii, nie ważne w jakiej postaci. Prawdziwy pokój nie jest ustaniem walki o energię. Jest całkowitym przeorientowaniem świadomości i odczuwania samego siebie. Jest owocem MIŁOŚCI, którą jesteś bez względu na okoliczności.

Dobra wiadomość Świąt Bożego Narodzenia brzmi: – nie potrzebujesz partnera/rki, aby Cię kochał/a, co stało się Twoją obsesją (chociaż cudownie jest spojrzeć w oczy takiej osoby); – nie potrzebujesz wokół siebie rodziny, o czym stale mówią księża (chociaż dobrze być jej częścią), – nie potrzebujesz grona przyjaciół i znajomych, co sugerują psycholodzy (chociaż dla psychicznej równowagi dobrze jest móc na nich liczyć); – nie potrzebujesz jakiejkolwiek energii, której źródeł szukasz w gospodarce i polityce, czemu niepotrzebnie wciąż poświęcasz uwagę.

NIE POTRZEBUJESZ, PONIEWAŻ W CHRYSTUSIE JESTEŚ MIŁOŚCIĄ, A MIŁOŚĆ JEST JEDYNYM PRAWDZIWYM ŹRÓDŁEM ENERGII.

Świadomość sama w sobie nie jest energią, ale gdzie jest świadomość tam pojawia się uwaga, a gdzie jest uwaga tam pojawia się też pasja bycia i działanie. Niejako na ich obrzeżu pojawia się fala energii. Jeśli więc doświadczyłaś/łeś, że sama/sam w sobie jesteś niewyczerpanym źródłem MIŁOŚCI i codziennie uczysz się tę miłość świadomie zauważać, naprawdę nie potrzebujesz niczego więcej, bo jesteś niewyczerpaną/nym źródłem energii dla siebie i dla innych.

Przestań się bać, że zostaniesz sama/sam; że nie podołasz; że zginiesz; że musisz dbać o dostęp do źródeł energii, bo pomniejszasz swoje człowieczeństwo. Istotą Twego człowieczeństwa jest boskość, która jest MIŁOŚCIĄ.

Nie prowadź starych wojen o energię.

Z lęku nie rozpoczynaj nowych.

Nie walcz o miłość.

Nie zatruwaj relacji, uzależniając innych od siebie.

Nie ulegaj przekonaniu, że szczęśliwym można być tylko w relacji.

Nie poddawaj się umysłowi, który jest jedynym twórcą Twej depresji i życiowej apatii, gdy kończy się jakakolwiek ziemska historia, bo ona jedynie ustępuje miejsca kolejnej, a ta znowu kolejnej, i tak bez końca.Niekończący się dramat walki o miłość, w której występuje wiele postaci, zastąp nową opowieścią, w której jedynym bohaterem jesteś Ty. Dziś rozpocznij betlejemską/wigilijną opowieść o tym, że narodził się Syn Człowieczy, który nie potrzebuje rodziny, przyjaciół, znajomych, dobrej pracy i koniunktury politycznej, aby jaśnieć szczęściem.

Bądź MIŁOŚCIĄ, która sobie wystarcza i wokół siebie wszystko odmienia. W MIŁOŚCI rozkwitasz i roztaczasz wokół delikatny zapach kwiatu z boskiego ogrodu życia. W każdej chwili świadomie odmawiaj sobie udziału w wojnie o energię, bo jesteś MIŁOŚCIĄ.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

pięć × jeden =