Nabożeństwo

Być może zabsolutyzowałeś swój rozum i myślisz sobie: „Moje myśli to ja”. Teoretycznie masz do tego prawo, zwłaszcza, że od kilku pokoleń wydaje się obowiązywać maksyma: „Myślę, więc jestem”. Sama w sobie nie byłaby jeszcze taka zła, gdyby nie powiązanie jej z przekonaniem, że myślami powinniśmy odkrywać obiektywne ideały, a gdy już je posiądziemy, nie wolno nam zmieniać poglądów. Jeśli tak sądzisz i praktycznie postępujesz, kostniejesz, sztywniejesz nie tylko psychicznie i mentalne, ale w efekcie także fizycznie, podporządkowałeś bowiem swoje życie ideom oraz ideałom, które blokują przepływ, ruch, witalność w ciele i codziennym życiu.

Być może jesteś istotą, która bardziej identyfikuje się ze swoimi emocjami? Rano mówisz: „Jestem wściekła/y, bo mnie obudziłeś i do czegoś zmuszasz”, ale popołudniu Ci przechodzi i mówisz: „Jestem radosny, bo sobie poradziłem”. Zauważ, że rano i wieczorem używasz słowa „Jestem”. Jeśli rano „jesteś” wściekłością,  to jakim cudem popołudniu „jesteś” radością?  „Jestem” jest istotą bytu, esencją trwałości, więc „Jestem” może być albo poranne, albo popołudniowe. Co wybierasz?

Nie da się?  Ano właśnie dlatego, że jak jesteś czymś/ kimś większym od swoich myśli,  tak samo jesteś czymś/kimś większym od swoich emocji. Nie jesteś przekonaniem i poglądem. Nie jesteś też wściekłością i radością. Możesz co najwyżej odczuwać swoje emocje i nazywać je oraz komunikować: „Odczuwam wściekłość”; „Odczuwam radość”.

Odczuwasz, ale nie jesteś! Zresztą podobnie jest z myśleniem. Myślisz, ale nie jesteś swoimi myślami.

Jesteś po prostu kimś, kto myśli i odczuwa. Jesteś podmiotem myślenia i odczuwania emocji. A skoro nie jesteś swoimi myślami i emocjami, to kim jesteś?

„Głębiej” od poziomu umysłu, na którym myślisz, znajduje się poziom ciała, na którym odczuwasz emocje. Jednak jeszcze „głębiej” znajduje się świątynia Obecności. To jest najświętsze miejsce człowieczeństwa, w którym JESTEM ma swój tron. Aby tam wejść i Najwyższemu Istnieniu oddać cześć, trzeba być arcykapłanem na podobieństwo Chrystusa.

Nikt tam za Ciebie nie wejdzie i nikt za Ciebie nie złoży Najwyższej Miłości ofiary z własnego człowieczeństwa. Gdy tam przebywasz, obcujesz z tajemnicą obecności Boga w człowieku. Wtedy Bogu oddajesz swoje człowieczeństwo, aby od Niego otrzymać Jego boskość.

Ta chwila jest nabożeństwem człowieka. Wieczną i niebiańską służbą. Spotkaniem z Obecnością. Wymianą, której atrybutem i najpowszechniejszym przejawem jest modlitwa, w której na Twe westchnienia otrzymujesz Boże pocieszenie, na pytania, odpowiedzi, a na prośby konkretne działanie.

Tam „głęboko”, w świątyni ludzkiego serca, które jest miejscem najświętszym i miejscem przybywania chwały Najwyższego, myśli stają się nieistotne i bezużyteczne, a nawet przeszkadzają. Podobnie emocje nie ułatwiają trwania w obecności Wiecznej Pełni. W świątyni Obecności liczy się sama obecność, a o Twoim istnieniu świadczą poruszenia serca. Dopiero w nich stajesz się  prawdziwy i święty. W nich odkrywasz swoje cudowne i niepowtarzalne „Jestem”, które ma udział w tym samym JESTEM, które stworzyło świat.

Arcykapłanie swojego człowieczeństwa, „Jesteś” prawdą poza myślami i emocjami. Jesteś prawdą, która przejawia się poruszeniami serca. Dopiero na tym poziomie doświadczasz odnowienia, przemiany, i uzdrowienia, które jest „uchrystuowieniem”.  To jest Twoje najświętsze nabożeństwo, którego masz doświadczyć nie raz w tygodniu i nie raz dziennie. Ucz się trwać w Obecności, abyś najświętszego miejsca  nie opuszczał. Wtedy Twoje myśli nie będą Cię o świcie i o zmierzchu prowadzić do piekła przerażenia, niepewności, oddalenia i paniki. Wtedy też emocje, targające ciałem, uszkadzające tkanki i organy, blokujące przepływ energii układem nerwowym, nie będą ogniem piekielnym, trawiącym Cię bezlitośnie dzień po dniu. 

Gdy zapominasz o nabożeństwie,  bądź pewien, że Bóg Cię nie zapomina. Niestety wtedy Ty zapominasz o sobie, o swojej prawdzie, o swoim cudownym i niepowtarzalnym „Jestem”, i pozwalasz traumatyzować się swoim myślom, pełnym obaw i trwogi, oraz wyniszczać namiętnym i przeciwstawnym emocjom, które uniemożliwiają spokojne i satysfakcjonujące życie.

Nie wydaje mi się, żebyś tego chciał/a?

Po co wydawać ciężko zarobione pieniądze na to, co nie syci? Po co wydawać je na lekarzy, którzy leczą somatyczne i psychiczne skutki, ale nie docierają do duchowego centrum, w którym jesteś prawdziwy, święty i zdrowy?  Tam, w świątyni Obecności, jesteś swoim lekarzem i uzdrowicielem. Poruszeniami serca możesz zmienić każdy program mentalny Twego umysłu i emocjonalny Twego ciała.

Tam, na podobieństwo Jezusa, stajesz się Chrystusem, czyli światłem, świecącym w ciemnościach i uwalniającym prawdę „Jestem”, które ma udział w JESTEM początku i końca, nad którym żadnej władzy nie ma ani dzień, ani noc; ani życie, ani śmierć; ani zdrowie, ani choroba; ani wściekłość, ani radość; ani bycie kobietą, ani bycie mężczyzną.

Jedna odpowiedź do “Nabożeństwo”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

dwa × cztery =