Pokora

Pokora jest emocją i postawą, która współcześnie jest bardzo ambiwalentna. Ludziom, hołdującym tradycyjnej kulturze religijnej, pokora kojarzy się z postawą pozytywną, więc także swoje dzieci starają się wychować w kulcie pokory. Odwrotnie jest wśród zadeklarowanych tzw. ateistów, bądź zdystansowanych do instytucji religijnych, którzy pokorę utożsamiają z uległością wobec władzy i autorytetu duchowych przewodników. Pierwsi upatrują w pokorze cnotę i sposób na udane życie, drudzy posądzają ją o większość życiowych niepowodzeń.

Ucząc się mądrego zarządzania energią emocji trzeba się do tego jakoś ustosunkować i zapytać: Co można z tym zrobić? W mojej ocenie, co zapewne wielu natychmiast zdenerwuje, rację ma jedna i druga grupa. Oczywiście w świecie dualności to jest nie do pomyślenia, aczkolwiek uczymy się delikatnego i łagodnego stąpania po Ogrodzie Życia, w którym jedność zastępuje dwoistość. Gdyby więc spróbować przeorganizować nieco nasze pojmowanie pokory, możemy się przekonać, że po pierwsze jej definicja jest odwrotna w stosunku do powszechnego przekonania, a poza tym jej życiowa energia jest idealnie wypośrodkowana między postawami skrajnymi.

Problem z pokorą tkwi w tym, że kojarzymy ją z wzajemnym stosunkiem człowieka do człowieka, wobec którego można czuć się lepszym albo gorszym. Od pokoleń w ten sposób jej uczymy i próbujemy realizować, dokładając do tego kolejny błąd, polegający na tym, że uczyniliśmy z niej cnotę, czyli moralną predyspozycję do osiągania etycznej doskonałości. A stąd już niedaleka droga do wyniosłości, pychy i obłudy.

Tymczasem pokora jest postawą wewnętrzną w najczystszej formie. Jest naszym stosunkiem do Absolutu, Boga, czyli tajemnicy, która nas przewyższa i fascynuje. W pokorze stoimy sam na sam ze Źródłem, z którego jesteśmy, przez nas płynie i chce wydostać się na zewnątrz nas, aby w nieskażonej formie, możliwie najczystszej, odnawiać, leczyć i porządkować świat. Pokora jest emocją najszczerszego i najgłębszego z możliwych samopoznania. A posługując się obrazem można powiedzieć, że pokora jest szlifowaniem diamentu. Dzięki niej stajemy się brylantami.

Przez długie pokolenia pokora służyła energiom i strukturom władzy świeckiej i religijnej do przyginania człowieka do poziomu posłusznego wykonawcy rozkazów. O pokorze można pleść wiele cudownych różnorodności, jednak na pewno dłużej nie można utrzymywać, że pokorny człowiek ma być  uległy i posłuszny autorytetom, poza jednym, duchowym, boskim, prawdziwym. Ten jednak czeka na człowieka w sercu i właśnie to słychać w słowie pokora.

Kosa na łące pozostawia po sobie pokos. Gdy ludzki ród jest aktywny, wówczas nadchodzi czas porodu, bo krew ujawnia się w pokrewieństwie. Efektem oglądu jest pogląd. Gdy ktoś legł, to zapewne poległ. A pędzący pewnie ma silny popęd. Tych kilka przykładów, a zapewniam, że w j. polskim jest ich dziesiątki, sugeruje, żeby poszukać słowa w ten sam sposób podobnego do pokory. Jest nim kora. Zatem?

Kora jest zewnętrzną tkanką roślin tzw. zdrewniałych, która chroni je przed ekstremalnymi warunkami pogodowymi, patogenami i zwierzętami. W istocie jest martwicą, czyli tkanką obumarłą. Dopiero pod nią znajdują się żywe tkanki. Po-korze jest życie. Każdy, kto chce zrozumieć sens pokory musi zapamiętać, że po-umarłym jest od-żywione

Pokora nie jest korą, a właśnie w ten sposób funkcjonuje w popularnym rozumieniu i w praktycznym zastosowaniu tych grup społecznych, które z takiego praktykowania pokory czerpią niewątpliwe korzyści w postaci podporządkowania i niewolniczego posłuszeństwa pozostałej części społeczeństwa. Oczekuje się mianowicie jej martwicy, bo wtedy korę łatwo można łupać, zrzucać i wykorzystywać do własnych celów.

Pokora pojawia się dopiero pod korą, pod martwicą, gdy człowiek zaczyna głębiej, czyli pod powierzchnią iluzji i facjaty, szukać w sobie tego, co żywe, a żywa jest tylko prawda o sobie samym. Genialny w tym względzie jest j. łaciński, który słowem humilitas, oznaczającym pokorę, zadzierzga jednocześnie związki ze słowami humanum, homo humor. Ten rodzinny związek słów wskazuje, że pokora jest zgodą na własne człowieczeństwo, ale nie tylko w uniwersalnym sensie, ponieważ przede wszystkim ze względu na swoją indywidualność i niepowtarzalność.  

Pokora jest pracą, którą powinniśmy wykonywać każdego dnia, aby sięgać w głąb swojej tajemnicy i odkrywać prawdę o sobie. Jednak wpierw trzeba wejść pod korę, czyli pod to, co obumarłe. Pokora zaczyna się akceptacją wypartych i potępionych aspektów własnej osoby. Pokorny nie zgina tak po prostu karku przed autorytetem wiedzy czy siłą władzy, ale w sobie odkrywa prawdziwe życie, a wraz z nim mądrość i moc. Cierpliwie przeszukując wyparte aspekty psychiki, godząc się na to, że jest stworzony z ziemi, pokorny odkrywa godność i piękno w tym, że jest ziemianinem. W głębi ziemi, pod martwicą, odkrywa siebie, swój potencjał i zdolności, czyli wszystko, czym prawdziwie może się radować.

Dlatego pokorny człowiek nie wynosi się i nie imponuje tym, czym nie jest, ani czego nigdy nie zrobi dobrze. Jednocześnie potrafi się docenić, zna swoje możliwości i szanuje się, więc nie pozwoli, aby inni nim pomiatali albo go poniżali. Zna prawdę, która wyzwoliła go z pysznej potrzeby bycia kimś innym oraz fałszywego pomniejszania siebie.

A po czym najpewniej poznać prawdziwą pokorę? Oczywiście po tym, co sugeruje j. łaciński, czyli po humorze. Pokora mianowicie stwarza dystans do samego siebie. Jakież to cudowne, ożywiające i lekkie uczucie, gdy nie trzeba się nadymać, udawać, grać, kłamać i martwić, że zostanie się zdemaskowanym. Ma się wówczas dystans do własnych umiejętności, wysiłku i efektów pracy.  Można śmiać się z błędów, niedociągnięć, pęknięć i wybrzuszeń, bo nie demaskują fałszywej iluzji, ale pokazują autentyczne piękno. Pokora jest najlepszą nauczycielką lekkości, twórczej fantazji i finezji. Jednak najlepsze i tak pojawia się dopiero na końcu tej przygody. To wirtuozeria, która nie bierze się znikąd. Jest brylantem, czyli diamentem oszlifowanym przez pokorę.

Mam nadzieję, że niechętnych przekonałem do pokory, pokazując jej istotę. Popularne sądy na jej temat doprawdy nie mają z nią dużo wspólnego. Podobnie ślepych wyznawców pokory, którym kojarzy się z bezwzględną uległością wobec autorytetów, zachęciłem do tego, aby weszli w siebie i tam poszukali prawdy, wyzwalającej do miłości i twórczego życia. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

eighteen − five =