Pustka

Boimy się pustki. Niepokoi nas zawsze, bez różnicy czy jest doświadczeniem zewnętrznym, czy wewnętrznym. Dla przykładu, jeśli dopada nas w postaci osamotnienia, uzależniamy się od towarzystwa, gdy zaś pod postacią lęku o utrzymanie, wtedy wpadamy w pracoholizm. Z kolei uwewnętrznione doświadczenie pustki może skończyć się perfekcjonizmem, jeśli życiu nie potrafimy nadać innego sensu, poza pracą, paniką, gdy słyszymy fatalną diagnozę lekarską, albo zgorzknieniem, gdy jesteśmy przekonani, że mamy pecha.

Pustka nas rozbija w kosmiczny pył, rozkłada na elementy podstawowe, dezintegruje, pozbawia poczucia całości, spełnienia, zadowolenia, satysfakcji. Dlatego jej nie lubimy i życzymy sobie, aby to dojmujące doświadczenie emocjonalne nigdy nas nie dopadło. Tymczasem największym dobrem, którym nas obdarowuje, jest jej konstytutywna cecha, czyli właśnie czynienie nas pustymi.

W gwiazdozbiorze emocji pustka pełni rolę podobną tej, bez której nie wyobrażamy sobie życia bez wody. Najlepszym rozpuszczalnikiem, dostępnym od ręki niemal w każdej sytuacji,  jest woda. Dzięki niej, co zabrudzone znowu staje się czyste, albo co występuje w stężeniu zagrażającym zdrowiu rozcieńczone. Woda naprawia też nasze komórki, ponieważ swoją harmonijną i prostą strukturą wiązania chemicznego pełni rolę porządkującej matrycy dla każdego ciała i organu, którego wzorzec został zaburzony. Energia wody jest stwórcza i naprawcza.

Pustka niczym woda oczyszcza naszą psychikę, rozcieńcza wszystko, co za dużym natężeniem grozi nam śmiercią, wreszcie naprawia duchową strukturę wiązań ze sobą oraz innymi. Bez pustki nie dałoby się zdrowo i szczęśliwie żyć, my tymczasem podejrzewamy ją o destrukcję życia. Rzeczywiście byłoby błędem zaprzeczanie, że pustka może całkowicie zniszczyć człowieka i dosłownie zmieść go z powierzchni ziemi, pozostawiając po nim puste miejsce przy stole, o ile jest postrzegana jako wróg i nieszczęście. Mimo tego warto ją docenić, oswoić, zmienić przekonania na jej temat, nauczyć się z niej korzystać, a dzięki temu przebiegunować jej energię i korzystać z jej oczyszczających właściwości.

W duchowej praktyce pustka znana jest pod postacią postu, czyli oczyszczenia ciała przez powstrzymywanie się od jedzenia. Innym rodzajem pustki jest pustynia, czyli z kolei miejsce oczyszczenia ducha przez powstrzymywanie się  od kontaktów z ludźmi. Pustka, pustyniapost to rodzina słów, którą warto sobie uzmysłowić, żeby przestać bać się pustki. 

O człowieku duchowym, podnoszącym poziom świadomości, można powiedzieć, że nie boi się pustki. Wybiera ją świadomie w formie najodpowiedniejszej dla niego bądź w zależności od aktualnych potrzeb. Zatem to może być post, odosobnienie (niekoniecznie dosłownie na pustyni) albo coś w rodzaju duchowego pucowania. To kolejne słowo z rodziny, genialne w swej prostocie. Szkoda, że rzadko używane.

Niestety mamy tendencję do zagęszczania życia wszystkim, co zapewnia poczucie bezpieczeństwa i satysfakcję z efektów własnej zapobiegliwości, pracowitości, zaradności i rozsądku. W ten sposób nasz wewnętrzny człowiek zarasta egoistycznymi samosiejkami, inwazyjnymi chwastami, które wpierw zasłaniają jego piękno, a ostatecznie zagłuszają i uśmiercają. Człowiek, zagęszczony zachciankami EGO, ma duszę zabetonowaną w więzieniu posiadania. Wyhamowana energia życia przestaje płynąć i zatrzymuje się w brudnej sadzawce.

Wewnętrzne pucowanie jest pracą, uwalniającą od nadmiaru rzeczy, gąszczu znajomości, przywiązania do idei, uzależnienia od stanowisk, sławy i chwały. W gąszczu zachcianek EGO podążanie własną drogą życia wpierw staje się uciążliwe, potem niemożliwe, a na koniec znika sama droga i człowiek musi umrzeć. Świadome i systematyczne czynienie siebie pustym, aby energia płynęła, niczym w mieszkaniu wysprzątanym przed świętami, jest cechą ludzi duchowych, dbających o rozwój.

Ludzie świadomi nie boją się pustki. Dbają o nią, aby mogła w nich zamieszkać pełnia bogactwa ze Źródła Życia, Miłości i Światła. Jeśli Źródło nazwiemy Bogiem wówczas odkryjemy, że można być ubogacanym (u/BOGA/conym) jedynie wówczas, gdy przez cały czas pozostaje się pustym. Tylko pustynia może stać się oazą życia, ogrodem obfitości, miejscem czystej radości.

Źródło chce ubogacać, przepływając przez każdego z nas. Gdy jesteśmy zarośnięci zachciankami EGO, zaszlamieni obsesją poczucia bezpieczeństwa, zakorkowani zadowoleniem z siebie, wówczas musi wydarzyć się coś, czego boimy się wszyscy, jednak nie spotyka ludzi pustych. Niczym piorun z jasnego nieba, pojawia się kryzys, który zabiera wszystko, czym zarośliśmy. Skarżąc się i głośno krzycząc, że boli, oskarżamy wówczas Boga o nieobecność albo brak czułej miłości.

Tymczasem ów kryzys świadczy o czymś przeciwnym, a mianowicie, że Źródło, będące Miłością, upomniało się o nas i zaczęło nas przepychać, odszlamiać, pucować, aby udrożnić na przepływ energii życia. Zabiera nam wszystko albo tylko te elementy, którymi byliśmy najbardziej zarośnięci. Bywa, że jest to zdrowie, praca, majątek, dom, ale też rodzina, małżonek, dzieci. Od czasu do czasu tracimy pokój, wolność, ład społeczny, porządek publiczny, itd.

Doświadczamy wtedy pustki, o którą nie zatroszczyliśmy się sami. Jest emocją wyniszczającą, rozbijającą nas w drobny mak. Boimy się jej, nie radzimy sobie  z nią, uważamy za jedną z najgorszych obok żałoby i panicznego strachu. Tymczasem bardzo łatwo możemy jej uniknąć, a właściwie zapobiec, czyniąc się zawczasu pustym na bogactwo życia, które wszelkimi sposobami chce przez nas przypływać, aby nas obdarowywać i użyźniać.

Nie gorzkniejmy i nie poddawajmy się apatii, gdy przydarza się nam odczucie pustki. Podnośmy raczej stan świadomości, czujnie rozglądając się po zarośniętym życiu, aby jak najszybciej dostrzec, czego jesteśmy pozbawiani i co w związku z tym powinniśmy zmienić? Ów proces możemy wzmocnić, świadomie i dobrowolnie czyniąc się pustym w tej sferze, którą dotknął kryzys, co przyspieszy proces naprawczy i zdrowienie. W ten sposób dobrze jest duchowo pracować przede wszystkimi z chorobami, nie oczekując, że lekarz bądź uzdrowiciel pomoże nam bez naszego zaangażowania.

Pozostając zarośnięci zachciankami EGO, bądź zakorkowani wszystkim, co udało nam się zyskać, zarobić i osiągnąć, przypominamy skądinąd sympatyczne bobry, budujące tamy, aby spiętrzać wodę. Tym samym niestety blokujemy przepływ energii życia. Początkowo energii mamy co prawda więcej, niczym bobry wody, jednak po jakimś czasie jej przepływ ostatecznie ustaje. Zalane brzegi życia przestają być widoczne. Przestają wyznaczać drogę, a my zaczynamy gubić się, kręcić kółka, błądzić w gąszczu zarośli.

Emocja pustki, zatem jak pozostałe, ani nie jest negatywna. ani przeklęta. Przy odrobinie zrozumienia może być wykorzystywana do zarządzania energią zmian, okresowo intensywnie, a codziennie z czułością i uważnością. Na pewno zawsze jest świetną okazją, aby z wdzięcznością podziękować Źródłu, że troszczy się o nas i chce naszego szczęścia.

Obojętnie, czy sami praktykujemy pustkę, czy spotyka nas wbrew naszej woli, warto wówczas zaśpiewać pochwalne Alleluja na cześć ubogacającego Źródła Miłości. Bowiem kolejnym cudem pustki jest wdzięczność. Wewnętrznie stajemy się puści, czyli wydrążeni z EGO. Duch przykłada wtedy usta do naszego serca i wygrywa melodię szczęśliwego, zdrowego i spełnionego życia, wykorzystując nas, jak muzyk piszczałkę. Nie blokowany zachciankami EGO używa czystego, szczerego i prawdziwego JESTEM, którym jesteśmy, aby po całym świecie było słychać Alleluja.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

16 + 7 =