
Wielka Sobota jest dniem rany.
Zraniony i odrzucony przez wszystkich w piątek umarł Mistrz Miłości. Jego sobotni grób jest raną ziemi i życia, którą zabliźnia Boża Miłość. Czas rany to czas bólu, oczekiwania i terapii, która jest niewidzialna dla ludzkich oczu.
W Wielkanocny Poranek odrzucony i zraniony przedstawia się jako przyjęty i uzdrowiony.
Nie ma takiej rany i takiego odrzucenia, które nie mogłoby zostać przemienione.
Nie ma takiej rany odrzucenia, której nie dałabyś/byś rady uzdrowić w Wielką Sobotę.
Jeśli masz tę ranę to dlatego, że kiedy byłeś dzieckiem Twoi rodzice Cię odpychali, ignorowali lub nie byli dostępni emocjonalnie, kiedy chciałeś z nimi nawiązać kontakt i więź. Przez co czułeś się ciągle odrzucany. Mogłeś być również emocjonalnie lub fizycznie porzucony jako dziecko, przez co wykształciłeś „lękowe przywiązanie”. Być może byłeś nawet przez jakiś czas kochany i pielęgnowany, a kiedy zacząłeś polegać na rodzicu to w pewnym momencie on wycofał się emocjonalnie lub fizycznie. Ponieważ byłeś otwarty i bezbronny w wyniku tego, szczególnie bolesne było dla Ciebie zerwanie połączenia. W takich momentach zazwyczaj zamykamy się na bycie sobą i czucie siebie, tłumimy emocje i zakładamy maski oraz zaczynamy sami siebie odrzucać idąc w stworzone maski. Takie ukrywanie tego co się czuje, po to tylko by nie stworzyć problemu jest powolnym odcinaniem się od własnego wnętrza.
Jeśli masz ranę odrzucenia to na głębokim poziomie oczekujesz, że zostaniesz odrzucony. Panicznie boisz się odrzucenia i z tego powodu możesz czuć się niepewny, nerwowy i przerażony w sytuacjach społecznych, w których mógłbyś zostać nie zaakceptowany lub odrzucony przez innych. Możliwe, że oczekujesz, że zostaniesz opuszczony przez bliską osobę, nawet jeśli nie ma ku temu przesłanek i tworzysz paranoje w swojej głowie. W rezultacie, możesz zrezygnować z siebie, aby nie dopuścić do odejścia partnera lub możesz pozostać w związku, który nie jest dobry zbyt długo. Aby uniknąć odejścia partnera możesz stać się chorobliwie zazdrosny, zaborczy, kontrolujący i stosować różnego rodzaju manipulacje.
Rana odrzucenia powoduje również, że nie wchodzisz w wiele sytuacji które są dla Ciebie szansą, ponieważ boisz się, że zostaniesz niezaakceptowana/y i odrzucona/y. Aby uniknąć porażki i emocji z nią związanych nie zaczynasz wielu rzeczy i nie decydujesz się na dobre dla Ciebie wybory, więc nie działasz dla swojego dobra.
Odczuwasz silny lęk przed odrzuceniem, który doprowadza w pewnych sytuacjach do obsesji. Wymyślasz odrzucenie, które nic nie potwierdza. Interpretujesz zachowania innych jako odrzucające i nie akceptujesz siebie, po to tylko, aby nie nawiązać bliskiej relacji z drugą osobą. Bazujesz na domysłach, fantazji, własnych wyobrażeniach zamiast po prostu rozmawiać o swoich potrzebach.
Wykazujesz zachowania nerwicowe, kompulsywne, które dają Ci dużą zdolność do pracy. Twoja perfekcja jest Ci potrzebna, bo dzięki niej myślisz, że jesteś akceptowany. Czujesz, że żyjesz, tylko wtedy gdy jesteś bardzo zajęta/y i dlatego szybko się wypalasz.
Gdy ktoś na Ciebie dłużej patrzy, zaczynasz odczuwać niepokój, że coś z Tobą nie tak. Unikasz spojrzenia w oczy i boisz się, że ktoś przejrzał twe tajemnice.
Posiadasz bardzo bogatą wyobraźnię, ale używasz jej do nawykowego tworzenia scenariuszy odrzucenia. Uciekasz w świat fantazji, gdzie czujesz się bezpiecznie.
Z reguły mało mówisz i jest wycofana/y. Obawiasz się, że okażesz się mało interesująca/y. Często czujesz się niewidoczna/y.
Jesteś stale niezadowolona/y z tego jaka/i jesteś. Wierzysz głęboko, że nie jesteś wiele wart/a.
Uważasz, że gdybyś nie istniał/a, nie stanowiłoby to wielkiej różnicy. Uważasz siebie za odmieńca w swojej rodzinie i w gronie znajomych. Czujesz się niezrozumiany i oddzielony od reszty. W grupie często czujesz się samotny, niespokojny i niepewny siebie, a wtedy chcesz uciec od innych, bo nie radzisz sobie ze swoimi emocjami.
Dlatego pewnie masz rozwinięte sposoby ucieczki, takie jak alkohol, narkotyki, hazard, świat wyobraźni, wirtualne gry. Nie dbasz o sprawy materialne, nie stawiasz sobie wyzwań, brakuje Ci męskiego pierwiastka, czyli stanowczości i konkretności. Nie potrafisz robić rzeczy dla siebie i brakuje Ci wewnętrznej motywacji, ochoty do działania dla swojego dobra.
Masz rozbudowany świat magicznego myślenia, w którym czujesz się najlepiej. Uciekasz przed poczuciem rzeczywistości i chwilą obecną, a rzeczywistość kojarzysz jako szarą konieczność, dlatego często jesteś nieobecna/y.
Co z tym wszystkim możesz zrobić?
Pewnie dużo, bo terapeuci znają się na swojej pracy.
Jednak najważniejsze jest zaufanie. Zwróć się ku sobie. Poszukaj pierwotnego zaufania do życia, z którym przyszłaś/dłeś na świat. Pewnie czujesz się ograbiona/ny z niego, ale nie jest tak źle. Zaufanie jest tylko stłumione lękiem i czeka na swój czas. Czeka na miłość, która bezwarunkowo przyjmuje wszystko, co odrzucili i zabili w Tobie ludzie.
W Wielką Sobotę zaufaj i przestań rozszarpywać ranę odrzucenia. Zaufaj słowu: „Dlatego, że jesteś w moich oczach drogi/a, cenny/a i Ja cię miłuję, więc daję ludzi za ciebie i narody za twoje życie” (Iz 43,4).
Wielka Sobota nie jest czasem pytania: „Dlaczego mnie to spotkało i dlaczego mi to zrobili?”. Wielka Sobota jest czasem cichego i cierpliwego oczekiwania na objawienie chwały Bożej. Jeszcze tylko krótka chwila, a ludzie nie znajdą Cię w Twoim grobie, do którego Cię odrzucili. Twa rana okaże się łonem cudownego odrodzenia. Tylko zaufaj Miłości, dla której jesteś równie drogocenna/y jak pozostałe miliardy ludzkich istnień.
