Zazdrość

Zazdrość wydaje się innym określeniem zawiści. Skoro używamy dwóch słów, więc prawdopodobnie pod względem energetycznym także się różnią. Co prawda można komuś zazdrościć na przykład samochodu albo stanowiska, i wówczas zazdrość staje się bliska zawiści, niemniej w wąskim znaczeniu tego słowa i w emocjonalnym doświadczeniu zazdrość dotyczy relacji i przede wszystkim odnosi się do miłości.

O ile zawiść jest wyrachowana, jakby chłodna, o tyle zazdrość jest spontaniczna, wyraźnie gorętsza. Burzy krew, w serce wbija zadrę. Co prawda najczęściej pojawia się całkiem niepotrzebnie, jako imaginacja i fantazja nieposkromionego umysłu, jednak w skutkach bywa tragiczna, niejednokrotnie prowokując do przemocy i zbrodni. Energia zawiści jest związana z posiadaniem i poczuciem materialnego sukcesu, więc jest odczuwalna pod splotem słonecznym. Natomiast energia zazdrości działa w domenie serca. Pierwsza jest energią wodną, druga ognistą. Pierwsza wycofuje z relacji z obiektem zawiści, tymczasem druga dąży do konfrontacji z osobą, o którą jesteśmy zazdrośni. Dla tych różnic warto używać obu pojęć, zachowując świadomość, że ich energia działa inaczej. Dzięki temu możemy je właściwie odczuwać, nazywać, przeżywać i na koniec wykorzystywać.

Czy zazdrość bywa chorobliwa, jak czasem mawiamy? A może jest chorobą w właściwym sensie? Skoro zdarza się o kimś usłyszeć, że zzieleniał z zazdrości, albo o małżonku, że umiera z zazdrości, za prawidłową należałoby uznać odpowiedź na drugie pytanie. Energia zazdrości jest chorobą miłości, a w związku z tym jest przyczyną wielu schorzeń, które mogą skończyć się nawet śmiercią.

Chorobę miłości diagnozuje się w niezwykle prosty sposób. Zdrowa miłość niczego się nie boi, ani niczym nie martwi, więc nie pilnuje i nie ogranicza. Miłość uskrzydla, podnosi, czyni lekkim i podniebnym. Jednak sama w sobie jest tylko jednym skrzydłem, tymczasem do lotu potrzebne są dwa. Drugim jest wolność. Gdy miłość dba o wolność, wówczas powstaje odpowiedzialność, będąca najlepszym wskaźnikiem duchowego zdrowia. Natomiast, jeśli miłość nie obdarowuje wolnością, wówczas jest zdegenerowana i patogenna. W takim środowisku rozwija się zgorzel (gorzel = gorzeć = płonąć) duszy, którym jest zazdrość. Wtedy człowiek zamiast rozkwitać z miłości płonie z zazdrości.

O ile zawiść jest złym okiem i pozornie jakby wyostrzała wzrok, bo coś stale kłuje w oczy, o tyle w zazdrości ślepniemy. To jest niezwykle ciekawe, że w potocznym języku ślepniemy zarówno w miłości, jak i w zazdrości. Ślepa miłość jest określeniem fazy relacji, w której jesteśmy wpatrzeni w obiekt miłości i nie dostrzegamy znamion prawdy o człowieku. Z kolei ślepa zazdrość opisuje moment, w którym wydaje się, że wreszcie zobaczyliśmy prawdę o ukochanym człowieku, więc wszędzie dostrzegamy argumenty na poparcie swojego rozczarowania. Dlatego zazdrość najlepiej charakteryzują towarzyszące jej podejrzenia. Podejrzenie to słowo klucz do zrozumienia ślepej zazdrości. Nie widzę na pewno, jednak wyobraźnia podpowiada mi obrazy, które burzą spokój i niszczą zaufanie.

Nie ulega wątpliwości, że nie raz i nie dwa podejrzenia bywają słuszne i wychodzi przysłowiowe szydło z worka. Wiadomo wtedy, że intuicja dobrze wykonała swoją pracę. To, w jaki sposób radzimy sobie z taką sytuacją, zależy od wielu czynników, począwszy od hierarchii wartości, poprzez potrzebę bezpieczeństwa, po sposób rozumienia i przeżywania miłości. Mimo wszystko w tej chwili nie obchodzi nas rozczarowujący konflikt oraz rozwiązanie, ale czysta emocja, więc tylko jej poświęcimy dalszą uwagę.

Uzasadniona zazdrość jest zbawienna dla oczyszczenia relacji i zadbania o własne potrzeby. Bywa, że dzięki niej odkrywamy prawdę, partner przestaje oszukiwać i musi podjąć ostateczną decyzję, co może podnieść związek na wyższy poziom relacji, nacechowany uczciwością i wzajemnym szacunkiem. Bywa, że odczutej i przeżytej zazdrości zawdzięczamy szacunek do siebie i zaczynamy  bardziej dbać o własną godność i potrzeby.

Zdarzają się sytuacje, w których zazdrość nie jest czczą fantazją, co nie powinno przesłaniać faktu, że najczęściej jest ślepa i żywi się wyobrażeniami, zamiast faktami. Kto pragnie swoje emocje odczuwać świadomie i mentalnie wykorzystywać ich energię do zarządzania życiowymi zmianami, zalany zazdrością powinien samemu sobie zadać pytanie: Dlaczego zazdroszczę, skoro moje podejrzenia nie są poparte faktami? Odpowiedzi prawdopodobnie będzie tyle, ilu zazdrośników zechce zmierzyć się z pytaniem, aczkolwiek na pewno da się je przyporządkowywać do kilku ogólnych modeli. Dla przykładu przyjrzyjmy się dwom.

Źródło kobiecej zazdrości najczęściej bywa różne od męskiej. Kobieca zazdrość ma związek z zaborczą miłością i nierealistycznymi pragnieniami typu: „Mój mężczyzna powinien kochać tylko mnie; ma być tylko dla mnie; nie może zwracać uwagi na inne kobiety; ma być wpatrzony we mnie i tylko mnie podziwiać”. Co wówczas kobieta może zrobić ze swoją zazdrością? Zrozumieć, że stoi za nią wielka tęsknota. Uświadomienie sobie prawdziwego przedmiotu tęsknoty ułatwia jej odczucie i wykorzystanie energii zazdrości w sposób konstruktywny.

Zazdrość o partnera najczęściej zaślepia kobiety, które jako dziewczynki nie doświadczyły ojcowskiej miłości albo wcześnie go straciły na skutek śmierci bądź rozstania rodziców. Odtąd tęsknią za męską energią, którą chciałyby mieć tylko dla siebie. Dlatego zapytanie samej siebie, za czym tęsknię, odczuwając zazdrość o partnera, jest kamieniem milowym w samopoznaniu i duchowym rozwoju. Odpowiedź bez wątpienia będzie zachętą do większego zaufania partnerowi, jednak przede wszystkim do odnalezienia w sobie męskiej energii, na której kobieta chciałby się oprzeć i poczuć bezpiecznie. Panie najczęściej nie są zazdrosne o relacje partnera z innymi kobietami oraz ich spojrzenia, ale o to, że wraz z jego odejściem straciłyby dostęp do źródła męskiej energii, której nie znajdują w sobie. Wbrew pozorom klasyczne zazdrośnice wcale nie są agresywne i pewne siebie. Są psychicznie kruche i boją się zranienia, z którym sobie nie radzą. 

W wypadku mężczyzn zazdrość miewa inne podłoże. Mężczyźni nie cierpią być gorsi, drudzy, przegrani. Wciąż rywalizują i porównują ze sobą, więc ich zazdrość jest wyrazem niepewności siebie. Boją się, że partnerka pozna, poczuje, zobaczy piękniejszego, lepiej zbudowanego, bardziej męskiego, któremu wychodzi w łóżku i w biznesie, elokwentnego oraz zabawnego. Także w ich wypadku uświadomiona zazdrość zachęca do zapytania samego siebie, czego w sobie nie cenię, czego się wstydzę, czym gardzę? Męska zazdrość najczęściej kryje lęk, że partnerka znajdzie u innego mężczyzny coś, co jest przyczyną jego kompleksu.

Wniosek jest następujący, że jak zazdrosne panie powinny zadbać o męską energię w sobie, tak zazdrośni panowie popracować nad pewnością siebie, a zazdrość – jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – nie tyle rozpuści się i zniknie, co okaże pozytywnym i przydatnym bodźcem do samopoznania i samorozwoju.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

pięć × 2 =