Pragnienie – rozważanie na Wielki Piątek

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Potem Jezus, wiedząc, że się już wszystko wykonało, aby się wypełniło Pismo, powiedział: Pragnę. A stało tam naczynie pełne octu; włożywszy więc na pręt hizopu gąbkę, nasiąknięta octem, podali mu do ust. A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: Wykonało się! I skłoniwszy głowę, oddał ducha”.  

                                                                                                           J 19,28-30

Przybity do krzyża, modlący się słowami: „Rozlałem się jak woda i rozłączyły się wszystkie kości moje. Serce moje stało się jak wosk, roztopiło się we wnętrzu moim. Siła mój wyschła jak skorupa, a język mój przylgnął do podniebienia mojego i położyłeś mnie w prochu ziemi” (Ps 22,15n), wypowiada słowo, które wcześniej nie padło z Jego ust: „Pragnę”,  

Czego może pragnąć Jezus?

Poharatany biczami, idący na Golgotę w promieniach popołudniowego słońca, podziurawiony gwoździami, ledwo łapiący powietrze w płuca, cierpiący z bólu, zalany krwią i potem, na pewno z wysoką gorączką zbliża się do kresu życia. Czyżby nie miał prawa do kilku kropel, zwilżających wyschnięte usta? On, który zawsze służył, w ostatnich chwilach pragnie odrobiny współczującej miłości.

W decydującej chwili życia Jezus pragnie.

1. Pragnienie Jezusa 

Żołnierz nie znęca się nad Jezusem. Gąbkę nasącza napojem, który stara się zawsze mieć przy sobie, ponieważ gasi nim także swoje pragnienie. Czy to jeszcze ledwo sfermentowane wino, więc kwaśne niczym ocet, czy już winny ocet, połączony z wodą, doprawdy niewielka różnica. „A  gdy Jezus skosztował octu, rzekł: Wykonało się! I skłoniwszy głowę, oddał ducha” (J 19,30).

Jezus wydał z siebie ostatnie tchnienie, ale czy przestał żyć? Czy ten, który mówi o sobie: JESTEM, może zostać zabity? Czy JESTEM może przestać istnieć?

No właśnie. Nic nie jest bardziej żywe od JESTEM, czyli od świadomości istnienia. Nam wydaje się, że wieczność jest rozciągnięta ponad czasem niczym płaszcz. Jakby go poprzedzała, współuczestniczyła z nim i podążała po nim, ale to jest tylko kłamstwo zmysłów. Wieczność nie jest ponad czasem. Ona zawsze jest tą chwilą życia, która właśnie trwa, i jakby wsysała tę chwilę w siebie. Jeśli czegoś mogłoby nie być, to raczej na pewno czasu. To czas jest złudzeniem. Prawdziwa jest wieczność, która manifestuje się jako TERAZ, czyli w tym, w czym uczestniczy świadome JESTEM.

Czas jest złudzeniem zmysłów i psychiczną fatamorganą ludzi, nie znających własnego JESTEM, żyjących iluzjami o sobie i dających się okłamywać przez EGO. Pogrążeni w ciemnościach, widzą jedynie to życie i niczego poza nim. Boją się śmierci i zaklinają ten tak zwany czas, aby zahamował i nigdy się nie skończył. Ponieważ nie umierają jako świadome JESTEM, więc nie trafiają w wieczność, o czym uczy Mistrz z Galilei w przypowieści o 10 pannach (Mt 25, 1-13).

JESTEM jest nie do pokonania i jest wieczne, ponieważ jest strumieniem Bożej Miłości w TERAZ ludzkiego życia.

JESTEM nie umiera. JESTEM zawsze było, jest i będzie wiecznością.

Wielki Piątek jest trudnym dniem dla ludzi, którzy nie obudzili się ze snu i żyją w ciemnościach EGO. Oczywiście Wielki Piątek nie będący tylko pamiątką śmierci Jezusa, która poza duchowym sentymentalizmem niczego nie daje.

W duchowym sensie ten piątek staje się Wielki nie przez wspominanie, ale w doświadczeniu własnego „Pragnę”. 

Czy wiesz czego pragniesz? Pragniesz tego, czym zwodzi Cię EGO: sławy, chwały, stanowiska, „wiecznej młodości”, tego, żeby nic się nie zmieniało, poczucia bezpieczeństwa, majątku? Czy pragniesz tego, czym po prostu JESTEŚ?

Czy Jezus pragnął, żeby w chwili przejścia przez bramę śmierci chociaż raz ktoś Jemu usłużył, czy też nie, to niczego nie przesądza. Na krzyżu Jezus po prostu pragnie skończyć misję i dojść do celu, dlatego mówi: „Wykonało się”. Pragnie, żeby kielich życia wypełnił się do końca, a On pozostając żywym i prawdziwym JESTEM powrócił tam, skąd przyszedł: „Wiedząc, iż Ojciec wszystko dał mu w ręce i że od Boga  wyszedł i  do Boga odchodzi, wstał od wieczerzy, …” (J 13,3n).

JESTEM nie umiera. JESTEM wraca przez bramę śmierci tam, skąd przyszło. Umiera EGO. Umiera na zawsze, bo nie trafia w wieczność z podstawowego powodu. EGO jest chwilowe i podpowiada chwilowe zachcianki. A po dniach chwilowych zachcianek przemija wraz z nimi.

Na wieki trwa jedynie to, co jest wieczne, czyli JESTEM.

Pragniesz tego, czym JESTEŚ?

Może pytasz samego siebie, jak sprawdzić, czy pragnie EGO, czy pragnie JESTEM? To naprawdę proste. Jeśli dziś, w kolejny piątek swego życia, w dniach epidemii i wszechobecnego strachu, masz w sobie lęk przed zmianami i myślisz, że fajnie było przed koronawirusem, to najpewniej po prostu przeżywasz kolejny piątek nieciekawego życia. I jak na razie nic nie zapowiada, żeby dla Ciebie stał się Wielkim Piątkiem!  

Jeśli tęsknisz za światem, który skończył się z powodu epidemii, a Ty od zawsze masz pragnienie, żeby umrzeć w bezpiecznym świecie, czyli takim świcie, w jakim się urodziłeś, mam dla Ciebie jedyną, możliwą radę: POŚPIESZ SIĘ, BO TEN ŚWIAT WŁAŚNIE MIJA!  Wtedy spełni się pragnienie Twego EGO i przeminiesz wraz z kolejnym piątkiem i nikomu do głowy nie przyjdzie, że mógł być dla Ciebie wielkim piątkiem. Będą Cię raczej żałować, że umarłeś właśnie w ten piątek.

Kto pragnie umrzeć w świecie, w którym się urodził, nie ma wielkiego wyboru. Musi krótko żyć i jak najszybciej umrzeć.

2. Niech pragnie nasze JESTEM

Wiesz już zatem, w jaki sposób przekonać się, czy pragnie EGO, czy pragnie JESTEM. Prawdziwe JESTEM żyje w TERAZ. Ponieważ jest wieczne nie próbuje powstrzymywać życia, bo niczego się nie boi. Pozwala umierać każdej chwili i każdej starej postaci świata, więc samo jest nienaruszalne i zawsze żywe. Żyje wraz z życiem, które wykonuje się (wypełnia), płynąc do celu. 

Ten piątek jest nam wszystkim bardzo potrzebny jako Wielki.

Dziś możemy przeżyć śmierć EGO, abyśmy jako wieczne JESTEM stali się prawdziwymi i wolnymi ludźmi.

Proszę, nie życzmy sobie ani dziś, ani jutro radosnych świat Zmartwychwstania Pańskiego. Jeśli bowiem w naszym duchowym doświadczeniu ten piątek nie będzie Wielkim Piątkiem, wówczas o wschodzie słońca pierwszego dnia tygodnia nie będziemy uczestniczyć w cudzie powstania z martwych.

Naprawdę miałbym w to wierzyć, że jeśli dziś nie umrze moje EGO, w niedzielę w pełnej krasie wieczności mogłoby zajaśnieć moje JESTEM?

Naprawdę miałabyś/miałbyś w to wierzyć?

Przeżyjmy dziś czas łaski i dzień zbawienia, prawdziwy Wielki Piątek. Niech umrze EGO, a razem z nim lęk z powodu koronawirusa i epidemii. „Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, lecz mocy i miłości, i  trzeźwego myślenia” (2 Tm 1,7).

Nie życzmy sobie czegoś, w czym nie chcemy mieć udziału na podobieństwo Jezusa. Otóż życzymy sobie nowego życia i radosnego powstania z martwych, ale udziału w śmierci EGO mieć nie chcemy i wciąż ulegamy jego pragnieniom.

Umieramy z lęku przed śmiercią, a życzymy sobie zmartwychwstania. Czy to przypadkiem nie jest paranoja? Może po prostu ufnością powinniśmy poskromić lęk?   

Daliśmy się pozamykać w domowych więzieniach z lęku przed karnymi sankcjami władzy, realizującej swoje polityczne i ekonomiczne cele, a życzymy sobie wolności. Czy przypadkiem to nie jest paranoja? Może po prostu powinniśmy rozpocząć drogę do wolności?

Proszę, nie ulegajmy EGO, które kolejnymi strachami powiększa nam oczy do nienaturalnych rozmiarów. Życzmy sobie manifestacji wiecznego JESTEM, które przezwycięża strach, jak Jezus podczas nocnej modlitwy w Getsemane, i dlatego jest wolne i żywe.

Nie posyłajcie mi życzeń z okazji Wielkanocy.

Sami bądźmy wielcy i wyjdźmy z naszych grobów, aby na oczach wątpiących i zastraszonych zamanifestować wieczne, a więc żywe JESTEM.

JESTEŚ tam, Przyjacielu?

ŻYJESZ, czy realizujesz strategię na przeżycie życia jakoś?

TERAZ jest Wielki Piątek!

Amen.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

three × 4 =