W Jezusie przekroczyć Jordan – rozmyślanie na 11 października

To przykazanie bowiem, które ja ci dziś nadaję, nie jest dla ciebie ani za trudne, ani za dalekie. Nie jest ono na niebie, aby trzeba było mówić: Któż nam wstąpi do nieba i do nas je sprowadzi, i nam je oznajmi, abyśmy je spełniali? Nie jest też ono za morzem, aby trzeba było mówić: Któż nam się przeprawi za morze i do nas je sprowadzi, i nam je oznajmi, abyśmy je spełniali? Lecz bardzo blisko ciebie jest słowo, w twoich ustach i w twoim sercu, abyś je czynił. Patrz! Kładę dziś przed tobą życie i dobro oraz śmierć i zło! Gdyż ja nakazuję ci dzisiaj, abyś miłował Pana, Boga twego, chodził jego drogami i przestrzegał jego przykazań, ustaw i praw, abyś żył i rozmnażał się, a Pan, Bóg twój, będzie ci błogosławił w ziemi, do której idziesz, aby ją posiąść. Jeżeli zaś odwróci się twoje serce i nie będziesz słuchał, jeżeli dasz się odwieść i będziesz oddawał pokłon innym bogom oraz im służył, to oznajmiam wam dzisiaj, że zginiecie i niedługie będą wasze dni na ziemi, do której przeprawiasz się przez Jordan, aby dojść do niej i objąć ją w posiadanie. Biorę dziś przeciwko wam na świadków niebo i ziemię. Położyłem dziś przed tobą życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierz przeto życie, abyś żył, ty i twoje potomstwo, miłując Pana, Boga twego, słuchając jego głosu i lgnąc do niego, gdyż w tym jest twoje życie i przedłużenie twoich dni, abyś mieszkał na ziemi, która Pan przysiągł dać twoim ojcom, Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi.                                                                                5 Mż 30,11-20

Izrael stoi nad Jordanem u wrót ziemi, którą JESTEM przeznaczył na mieszkanie dla ludu bez ziemi. Jakże blisko i daleko jednocześnie. Za Izraelem 40 lat na pustyni, przed nim ostatni akt przekroczenia wody. No i jeszcze jedno. Do brzegu doszedł, prowadzony przez Mojżesza, który zostanie po pustynnej stronie wody. Izrael przekroczy Jordan z Jozue, czyli Jezusem (mię Jozue jest zhellenizowaną formą imienia Jezus). 

1. Wybór SŁOWA

Po doświadczeniu pustyni, oczyszczeniu ogniem, Lud przygotowany do zasiedlenia krainy mleka i miodu musi przyjąć słowo: „Lecz bardzo blisko ciebie jest słowo, w twoich ustach i w twoim sercu, abyś je czynił”, które przeprowadzi go przez wodę. Dlatego Mojżesz, prawodawca, pozostanie po tej stronie rzeki, po której nauczycielem było prawo i kult. Pod przewodnictwem Mojżesza Lud przeszedł przez wielką wodę i został oczyszczony w ogniu pustyni. Przejście przez małą wodę i wejście do Kanaanu, do ziemi obiecanej, czyli odpocznienia, będzie możliwe z tym, który wypowiada słowo, z Jezusem. Proszę to zapamiętać, ponieważ wrócę do tego obrazu na zakończenie.

Uważny Czytelnik Starego Testamentu dostrzeże, że ta historia jest kalką opowiadania o Noe, który musi zapanować nad żywiołem wody, jeśli wraz z rodziną chce przeżyć. Jesteśmy przyzwyczajeni do wyobrażania sobie sprawiedliwego Noego, jako budowniczego arki, statku, aby nie utonąć. To jednak jest tylko obraz, figura, ułatwiająca zapamiętanie oraz interpretację. Dziś Młodzi powiedzieliby interfejs. W rzeczywistości Noe musi sobie stworzyć SŁOWO, którym przepłynie wielką wodę i znajdzie suchy ląd. Z topieli, czyli z przeszłości, z przywiązania do tego, co było i co samemu można osiągnąć i do czego lgnie ludzkie serce, można przejść ku błogosławionej przyszłości, pełnej życia, jedynie dzięki SŁOWU.

W głębinach wodnych, w przerażającej otchłani nieświadomości znajduje się szeol, kraina śmierci. Żeby przepłynąć albo przejść na drugi brzeg potrzebne jest SŁOWO, które nie jest daleko, bo w sercu i ustach. O skutkach odrzucenia tego SŁOWA boleśnie przekonał się Jonasz, który o dziwo (czy naprawdę tylko przez przypadek?) został wyrzucony ze statku.

Noe przyjął SŁOWO, które go uratowało. Jonasz chciał przed nim uciec, więc zginął w morskiej otchłani i wszedł do krainy śmierci.

Żeby nie zginąć trzeba przyjąć SŁOWO, w którym przepłynie się przez wodę na drugi brzeg. Potrzebne jest SŁOWO, które staje się korabem. Potrzebne jest słowo życia i błogosławieństwa, które Bóg ofiarowuje człowiekowi: „Położyłem dziś przed tobą życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierz przeto życie, abyś żył, ty i twoje potomstwo”.

Po Mojżeszu potrzebny jest Jezus!

Kto nie wsiada do arki, tonie.

Do Jezusa przychodzi ktoś, kto nie chce wpaść do wody i utonąć w przeszłości. Pragnie wejść do Kanaanu: „Co mam czynić, aby odziedziczyć żywot wieczny?” (Mk 10,17). Od młodości żyłem według Dekalogu – dodaje. W odpowiedzi słyszy: „Jednego ci brak; idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie, po czym przyjdź i naśladuj mnie” (Mk 10,21). Nie o majątek sam w sobie rozchodzi się Nauczycielowi z Galilei, ale o przywiązanie do bogactwa, czyli o nadzieję na przyszłość, pokładaną z tym, co mamy z przeszłości.  

Z tym, co próbujemy ze sobą zabrać z przeszłości ku przyszłości, nie przejdziemy przez ucho igielne, którym jest nasze TERAZ: „Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do Królestwa Bożego” (Mk 10,25). To najczęściej oczywiście jest bogactwo materialne, ale może być cokolwiek, bez czego nie wyobrażamy sobie wejścia do Ziemi Obiecanej. 

Tymczasem wystarczy jedno SŁOWO, które ma wartość życia wiecznego. Cokolwiek uznajemy za nasze bogactwo i tak nie może równać się z jego wartością. Tym SŁOWEM jest imię następcy Mojżesza: JEZUS.

Co wybierasz: życie czy śmierć, błogosławieństw czy przekleństwo?

2. JESTEM jest zbawieniem

SŁOWO, będące arką, w której przepływamy przez wielką wodę nieświadomości, czyli z wiarą chodzimy po powierzchni wody, jest wyznanie: JESTEM jest zbawieniem.

SŁOWEM, prowadzącym nas przez wody Jordanu do Ziemi Obiecanej, jest zatem świadomość, że poza związaniem się z Bogiem, który jest Życiem, nie ma dla nas ratunku: „To przykazanie bowiem, które ja ci dziś nadaję, nie jest dla ciebie ani za trudne, ani za dalekie. (….) Miłując Pana, Boga twego, słuchając jego głosu i lgnąc do niego, gdyż w tym jest twoje życie i przedłużenie twoich dni, abyś mieszkał na ziemi, która Pan przysiągł dać twoim ojcom, Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi”.

Żeby po przekroczeniu Wielkiej Wody przeżyć doświadczenie pustyni, czyli uwolnienia od egipskiego dobrobytu i poczucia bezpieczeństwa, potrzebny był Mojżesz, a więc prawo i kult, zobowiązanie i dyscyplina. Jednak kolejny etap, którym jest przejście przez Małą Wodę, zawdzięczamy Jezusowi, czyli słowu JESTEM jest zbawieniem.

JEZUS jest SŁOWEM (arką), w którym z pustynnego brzegu można przejść na drugą stronę Jordanu, do krainy mleka i miodu, krainy wiecznego życia, krainy odpocznienia i zbawienia. Jednak po stronie pustyni trzeba zostawić wszystko, bo zabrać można tylko siebie. Trzeba zostawić prawo, czyli dyscyplinę. Ona jest potrzebna w oczyszczeniu się z pożądliwości i na nic nie przydaje się w krainie zbawienia, gdzie miejsce dyscypliny zajmuje odpoczniecie. Pierwsze jest działaniem Mojżesza, drugie darem w Jezusie: „Prawo bowiem zostało nadane przez Mojżesza, łaska zaś i prawda, stała się przez Jezusa Chrystusa” (J 1,17). Pierwsze jest pracą człowieka, drugie darem Najwyższego JESTEM.

Czy pojmujecie, zwłaszcza wszyscy, którym wydaje się, że pokonywanie dwóch tam, czyli dwóch działów wodnych, czyli Wielkiej Wody i Małej Wody, o którym niestrudzenie piszę i nauczam, nie jest żadną czczą filozofią, którą zwodzę niewinnych? Nie jest też propagowaniem i promowaniem innych duchowych Mistrzów, w miejsce Jezusa! To jedynie i aż przełożenie wielowiekowej, biblijnej tradycji, wyrażonej symbolicznie, na współczesny język, aby uprzystępnić zrozumienie biblijnych tekstów, których duchowe  znaczenie przez wieki było zakrywane.

Moim jedynym pragnieniem jest uświadomienie w możliwie najprostszy sposób, z użyciem przekonujących obrazów, znaczenia duchowej pracy, którą musi wykonać każdy człowiek, obdarowany Bożym zbawieniem.  

Wszak decyzję każdy musi podjąć sam: Wybieram życie i dobro czy śmierć i zło? Wybieram błogosławieństwo czy przekleństwo? „Lecz bardzo blisko ciebie jest słowo, w twoich ustach i w twoim sercu, abyś je czynił. Decyzję podejmuję ustami, na podstawie skarbu, który mam w sercu: „Albowiem sercem wierzy się ku usprawiedliwieniu, a ustami wyznaje ku zbawieniu ” (Rz 10,10). Wyznawanie ustami, że Jezus jest SŁOWEM, które wprowadza do odpocznienia, jest duchowym odpowiednikiem przejścia przez Jordan pod wodzą Jezusa, następcy Mojżesza.

Wielką Wodą jest przepona. Po wyjściu z wody stajemy się wolni, aby w pustynnym doświadczeniu ognia, czyli w przestrzeni serca, pozbyć się EGO i dojść do Małej Wody, którą jest gardło. Przejście przez nią to manifestacja zbawiającej mocy JESTEM, dzięki któremu wchodzimy do odpocznienia.

Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha. Amen.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

5 × two =